Dyktator Portugalii Antonio de Salazar - zwolennik korporacjonizmu fot. domena publiczna

Jeden z polskich konserwatywnych filozofów politycznych kiedyś mocno oburzył się, gdy powiedziałem, że konserwatyści nie mają innego wyjścia jak wybór między zasadą rynkową a socjalizmem, ponieważ inna ekonomia nie istnieje. Usłyszałem, że jest alternatywa, a jest nią korporacjonizm.

Zawsze byłem sceptyczny wobec tej alternatywy, a to dlatego, że uważałem ten system ekonomiczny za mało wydolny. Kraje konserwatywne, które go zastosowały – Austria Dollfußa, Portugalia Salazara i Hiszpania w pierwszym etapie rządów gen. Franco – cierpiały na znikomy wzrost PKB.

Dlatego po pewnym czasie Franco odszedł od korporacjonizmu na rzecz wolnej ekonomii, a utrzymał ten system tylko Salazar, który jednakże nie ukrywał, że na wzroście gospodarczym mu nie zależy, ponieważ jako cel ekonomii postrzegał rozwój moralny, a nie materialny. Korporacjonizm wprowadziły także faszystowskie Włochy. W konserwatywnych pochwałach tego systemu przykład włoski wymieniany bywa rzadziej, szczególnie w piśmiennictwie powojennym, gdy powoływanie się na Włochy nie było już dobrze widziane.

Tak się składa, że prowadząc moje badania naukowe nad historią zachodnioeuropejskiej myśli politycznej, szczególnie zaś doktryn nacjonalistycznych z pierwszej połowy XX wieku, ostatnio musiałem wczytać się w literaturę na temat korporacjonizmu, gdyż w wielu nurtach nacjonalistycznych w okresie międzywojennym i po Wielkim Kryzysie Gospodarczym (1929-1933) tę koncepcję ekonomiczną traktowano jako sztandarową.

Powiem szczerze, że póki się to czyta w teorii, szczególnie mając przed oczami fakty polityczne i ekonomiczne tamtej epoki, wygląda to nawet interesująco. Teorie korporacyjne tworzono i propagowano jako lekarstwo na dwa przerażające ówczesnych ludzi zjawiska.

Pierwszym był wspomniany wyżej Wielki Kryzys z przełomu lat dwudziestych i trzydziestych, gdy dość powszechnie – także na prawicy – zapanowało przekonanie o ostatecznym upadku kapitalizmu i zasady rynkowej, czyli wszystkiego tego, co wyrosło z zasady indywidualistycznej.

Długość i głębokość zjawiska uzasadniały podobne obawy i podejrzenia, szczególnie że kryzys właściwie w ogóle nie objął upaństwowionej i autarkicznej gospodarki sowieckiej, opartej na wielkich planach gospodarczych i produkcyjnych, a łukiem ominął gospodarkę faszystowskiej Italii (tak się przynajmniej wydawało postronnym obserwatorom, choć nie było to prawdą).

Drugim czynnikiem, który przyczynił się do popularyzacji tej teorii, był wzrost znaczenia partii komunistycznych, głoszących demagogię socjalną, organizujących strajki i jawnie szczujących robotników przeciw własnym państwom, traktowanym jako „narzędzia panowania klasowego”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here