Paweł Zyzak fot. Wikipedia CC 4.0 autor: Paweł Zyzak

Z Pawłem Zyzakiem, autorem książki na temat Lecha Wałęsy, rozmawia Rafał Pazio.

Rafał Pazio: Jak Pan interpretuje fakt, pojawienia się dokumentów z domu Kiszczaków? Czy żona generała Kiszczaka czegoś się przestraszyła, może nie chciała podzielić losu Jaroszewiczów?

Paweł Zyzak: Ciekawa paralela. Nie zdajemy sobie dzisiaj do końca sprawy, jaki rezonans miał ten mord, dokonany we wrześniu 1992 roku. Między 1990 a 1992 rokiem opublikowano całe mnóstwo książek o charakterze wspomnieniowym, w których byli wysocy oficjele PRL wzajem się oskarżali lub coś sobie sugerowali.

Wiele publikacji było w druku i wiele, szczególnie Jaruzelskiemu, udało się zablokować. M.in. bardzo mocną serię wywiadów z dawnymi współpracownikami generała na jego temat, której maszynopis znalazłem kiedyś na Uniwersytecie Stanforda. Po tym morderstwie wielu adwersarzy Jaruzelskiego straciło wenę twórczą. Wcześniej ukazał się wywiad z Piotrem Jaroszewiczem, ale nie przynoszący żadnych rewelacji. Zwykła polemika z gnębicielami, którzy internowali ekipę Gierka, ale zarazem zapowiedź części drugiej.

Wiadomo – mafia pospolita czy polityczna likwiduje tych, którzy coś wiedzą, a jeszcze nie powiedzieli; rzadziej tych, którzy pozbyli się ryzykownej wiedzy. Jeśli faktycznie p.Kiszczakowa postanowiła „ubezpieczyć się” w IPN, ciekawie rysuje się wystawienie jej na wielodniowe oczekiwanie na audiencję. Z drugiej strony przeziera z tego chyba brak zaufania do nazwisk, które znajdowały się w kartonach…

P: Czy można ufać Instytutowi Pamięci Narodowej? Co się stanie z dokumentami Kiszczaków?

O: Wszystko zależy od tego, co w nich jeszcze było. Teczki TW „Bolka” ukażą się raczej na pewno. Jeśli są tam większe rewelacje, może się okazać, że taki przykładowo prof. Andrzej Friszke wypożyczy je do weryfikacji i wyleje na nie kawę. Już bardziej poważnie: żadnej instytucji przechowującej archiwa nie należy ufać. Zwiedziłem wiele archiwów amerykańskich i europejskich – i panujące tam środki bezpieczeństwa aż proszą się, żeby przyjechał prof. Friszke i wylał na nie kawę.

P: Grzegorz Braun nazwał prezesa IPN, Łukasza Kamińskiego, stróżem niepamięci, który teraz nagle się przebudził.

O: Dlaczego znęcać się na prof. Kamińskim, jeśli z drugiej strony nazywa się go figurantem? W świat poszedł komunikat – podany przez Associated Press – w którym leading historian and an expert on Walesa, prof. Antoni Dudek, członek Rady IPN, wyjaśnia, że Wałęsa dalej jest symbolem.

Nie sądzę, iżby komunikat redagował prof. Kamiński, bo ewidentnie jego nazwisko zostało w nim po prostu użyte. Komunikat napisała niejaka Monika Ścisłowska. Ułożony jest tak, że znajomi związkowcy z USA pytali mnie, dlaczego Kiszczak przetrzymywał w domu fałszywą teczkę TW „Bolka”.

P: Czy cała akcja miała być, w Pana ocenie, jakąś przykrywką?

O: W dzisiejszych czasach takie refleksje są kosztowną stratą czasu. Gdybym zaczął się domyślać, chyba zacząłbym od pytania, czy wizyta pani Kiszczakowej miała wpływ na to, że IPN oraz Wałęsa wycofali się z debaty z Wałęsą.

Na pewno sprawa „Bolka” przykryła sprawę Grossa, który chodzi teraz po mediach europejskich i chwali się, że za chwilę w Polsce odbiorą mu order. „Przykryła” na pewno wysiłki p.Morawieckiego, który opublikował swój reformatorski plan. Ale chyba się zgodzimy, że cokolwiek „przykryła”, „przykryła” na życzenie zarówno mainstreamu lewicowego, jak i obecnej władzy?

P: Czemu służyła fałszywa legenda Lecha Wałęsy?

O: Wałęsa legitymizował układ „okrągłostołowy”, ale – co ważniejsze – dawał osłonę tzw. terapii szokowej, czyli upraszczając: procesowi neokolonizacji. Patrzymy na Wałęsę jako narzędzie jego zaplecza eksperckiego i Kiszczaka, ale i owo zaplecze, i Kiszczak byli z kolei narzędziem potężnych gremiów zachodnich, które żądały od PRL spłaty wielomiliardowego długu.

Odkopując teczkę „Bolka”, dokopujemy się do prawdy o człowieku, ale prawda ta nie powinna nam przysłonić roli Wałęsy, zwłaszcza po „stanie wojennym”. Owszem, agenturalny życiorys z pewnością determinował jego zachowanie jako lidera polskiej opozycji. Chciałbym jednak, abyśmy nie koncentrowali się nazbyt długo na przyczynie, bo zapomnimy o skutkach i tym, co jest pośrodku – dziesiątkach podejmowanych przez tego człowieka decyzji, które oddziaływały na położenie polskiej opozycji.

P: Czy ma Pan satysfakcję, że potwierdziła się wersja z TW „Bolkiem”?

O: Powiem szczerze i proszę tego nie traktować, jako fałszywą skromność: nie czuję nic. Po pierwsze – niczego jeszcze na własne oczy nie zobaczyłem. Pamiętajmy o kawie prof. Friszke… Po drugie – zakodowałem sobie kiedyś, że Wałęsa był TW „Bolkiem” i przeszedłem nad tym do porządku dziennego.

Cieszy mnie, że ludzie poznają lepiej Wałęsę, bo nie łudźmy się – dzień na żywo z TW „Bolkiem” w TVP nie zmienia niemal niczego w świadomości ludzi. Proszę samemu sprawdzić. Od zwolennika teorii o „podrabianych papierach” usłyszy Pan: „Ciekawe, co tam było na Kaczyńskiego”.

P: Co z archiwum IPN powinno ujrzeć światło dzienne, co powinno się stać ze zbiorem zastrzeżonym?
O: Zbiory zastrzeżone po 26 latach od obalenia przez Wałęsę komunizmu świadczą o tym, że albo Wałęsa komunizmu nie obalił, albo komunizm obalił wolne i nieskorumpowane elity.

IPN powinien zacząć od wyposażenia czytelń w niezacinające się komputery, mniej kosztownego kopiowania akt, usprawnienia działalności wydawniczej, podwyższenia pensji archiwistom, którzy zarabiają trzy razy mniej od „gwiazd” IPN z pionu edukacyjnego i zwolnienia „białych karłów” spośród tych ostatnich.

P: Czy prezydent Andrzej Duda powinien odtajnić aneks do raportu o WSI?

O: Powiem jako badacz i jako obywatel: powinien. Widocznie chroni nas przed jakąś straszną wiedzą. Chciałbym więc zaapelować z tego miejsca: jakoś zniesiemy, Panie Prezydencie, ten szok poznawczy.

– Dziękuję za rozmowę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here