Helena Wolińska fot. domena Publiczna

Przez ostatnie miesiące w Polsce na nowo rozgorzała dyskusja nad przywróceniem każdemu człowiekowi, niezależnie od fazy jego rozwoju, prawa do życia. Zdawać by się mogło, że postulat ten nie powinien dziś budzić szczególnych wątpliwości – współczesna medycyna jednoznacznie potwierdza, że życie każdego człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia, w związku z czym nienarodzone dziecko powinno być traktowane jako równorzędny podmiot praw człowieka.

Wnikliwy obserwator z łatwością jednak zauważy, że celem współczesnej, nacechowanej ideologicznie doktryny praw człowieka nie jest ochrona godności i prawa do życia, lecz ścisła kontrola każdej sfery jego aktywności, w tym przede wszystkim kwestii związanych „reprodukcją” i seksualnością. Wszystko to, rzecz jasna, pod przykrywką walki o wyzwolenie „jednostki” z rodziny, społeczeństwa czy wreszcie opresyjnej kategorii płci, stanowiących współczesne odpowiedniki klas.

Paradoks polskiego prawa aborcyjnego
Choć Polska wydaje się krajem, który opiera się neomarksistowskiej retoryce współczesnego mainstreamu, sowieckie relikty nadal są w nim żywe. Najlepszym tego dowodem jest obecnie tocząca się dyskusja nad wprowadzeniem całkowitego zakazu aborcji.

Na pozór wszystko wydaje się jasne – wprowadzenie pełnej ochrony życia każdego człowieka od momentu poczęcia, aby było realne, musi za sobą pociągnąć nie tylko likwidację dotychczas istniejących przesłanek aborcyjnych, ale także pełną prawnokarną ochronę nienarodzonego dziecka.

O ile nikogo specjalnie nie dziwi ostry sprzeciw wobec tych propozycji ze strony czerpiących garściami z marksistowskiej retoryki organizacji feministycznych i lewicowych, o tyle pewną konsternację budzić może fakt, że niechętne wobec nich są także niektóre środowiska pro-life. W tym drugim przypadku oś sporu stanowi postulat wprowadzenia wspomnianej już pełnej prawnokarnej ochrony człowieka w prenatalnej fazie jego rozwoju, oznaczający zerwanie z funkcjonującą obecnie konstrukcją „automatycznej bezkarności” każdej kobiety dokonującej aborcji na własnym dziecku.

Mało kto zdaje sobie sprawę, że rozwiązanie, o którym mowa, jest reliktem prawa sowieckiego i – wbrew informacjom powielanym w mediach – stanowi ewenement na skalę światową. Większość państw – nawet tych, które dopuszczają aborcję „na życzenie” – przewiduje kary dla kobiet, jeśli popełniły one aborcję niezgodnie z obowiązującym prawem. Tym samym Polska jest właściwie jedynym państwem na świecie, gdzie z jednej strony prawo deklaruje konieczność ochrony życia każdego dziecka, niezależnie od etapu jego rozwoju, z drugiej zaś nie przyznaje mu pełnej ochrony prawnokarnej.

Ten swoisty paradoks swoje źródła ma w sowieckim prawie aborcyjnym, którego jedną z patronek jest stalinowska prokurator Helena Wolińska, inicjatorka mordów sądowych na polskich patriotach w okresie stalinowskim. To właśnie jej głos w znacznym stopniu przyczynił się do utrzymania w mocy przepisów z 1956 roku, dozwalających na praktycznie nieograniczony dostęp do aborcji na życzenie i wprowadzających automatyczną bezkarność kobiety popełniającej niezgodną z prawem aborcję na własnym dziecku. Przepisy te do lat dziewięcdziesiątych kosztowały życie ok. 6 mln dzieci.

Od morderczyni polskich patriotów do apologetki aborcji.
Większości Czytelników Helena Wolińska znana jest głównie z nader aktywnej działalności w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. Przez kilka lat pełnienia stanowiska wojskowej prokurator zdołała wydać bezprawne nakazy aresztowania 24 żołnierzy Armii Krajowej, w tym gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. W latach 1956-1957 śledztwo przeciw niej prowadziła powołana w ramach „odwilży” tzw. komisja Mazura, której przewodniczył zastępca prokuratora generalnego Marian Mazur (późniejszy prezes Sądu Najwyższego).

W związku z bezprawnymi nakazami aresztowań, postanowiono jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną; ostatecznie ograniczono się jednak tylko do zwolnienia z prokuratury oraz degradacji. Po degradacji Wolińska bardzo szybko odnalazła swoje miejsce w sferze akademickiej – od 1957 roku była pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR. Tym razem głównym przedmiotem jej zainteresowań stały się prawne aspekty mordowania nienarodzonych dzieci.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here