Zamach majowy fot. domena publiczna

91 lat temu Warszawa, będąca już prawie ósmy rok stolicą odrodzonego państwa polskiego, przeżywała gorące dni. Powodem była rywalizacja o władzę pomiędzy kilkoma blokami politycznymi, z których jeden, składający się ze zwolenników Piłsudskiego, był praktycznie pozbawiony reprezentacji parlamentarnej.

Legioniści, nie cieszący się (z wyjątkiem samego Piłsudskiego) jakimś większym politycznym poparciem, jedyną drogę uzyskania wpływu na rządzenie widzieli w wytworzeniu sytuacji nadzwyczajnej, kiedy metodą presji mogliby na powrót osadzić swojego przywódcę w znaczącej roli politycznej.

O ile jednakże na początku niepodległości część politycznych elit była skłonna podzielić się władzą z Piłsudskim i próbować rządzić metodą kohabitacji, to w połowie lat dwudziestych ci sami politycy, mając w pamięci te początkowe burzliwe lata II RP, nie wyobrażali już sobie takiego politycznego współżycia.

Stąd w konsekwencji prowadzonych przez zwolenników Piłsudskiego intryg politycznych i wichrzeń w wojsku został utworzony tzw. trzeci rząd Witosa, który otwarcie zadeklarował, że jego celem będzie wyeliminowanie z administracji i wojska takich konspiracyjnych metod politycznych.

Powstanie rządu Witosa, szczególnie w perspektywie kilku poprzednich lat, stanowiło dla legionistów wyraźny sygnał, że lepszej sytuacji do zrealizowania ich planów politycznych może już nie być, a dalsza zwłoka w działaniach może z czasem doprowadzić do uwiądu ich formacji wojskowo-politycznej. I w takiej napiętej atmosferze sporów o władzę doszło w dniach 12-15 maja 1926 roku do wydarzeń określanych do dzisiaj mianem zamachu majowego.

Polityczna schizofrenia
Na temat samego zamachu i jego skutków pisałem już swego czasu, np. w artykule pt. „Zamach, który podzielił naród”, dlatego nie chciałbym powtarzać już raz wyartykułowanych opinii na ten temat, natomiast wydarzenie jest warte przypominania, chociażby przy okazji takich quasi-okrągłych rocznic, gdyż generalnie pozytywna percepcja zamachu majowego jest do dzisiaj ważnym przyczynkiem do zrozumienia, jak w miarę prostymi metodami można na całe dziesiątki lat urobić w społeczeństwie określony sposób myślenia, w którym roi się od sprzeczności logicznych.

Już fakt, że prawie wszyscy oficjele i decydenci demokratycznego państwa prawa regularnie wychwalają człowieka, który w warunkach pokojowych z samego dążenia do przejęcia władzy doprowadził do obalenia demokratycznej władzy i konsekwentnie budował system, w którym większość polityczna była systematycznie pozbawiana możliwości legalnego politycznego działania, świadczy o jakiejś głębokiej politycznej schizofrenii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here