Stefan Batory był drugim z kolei polskim królem elekcyjnym i niewątpliwie przeszedł do historii, jako zdecydowany, energiczny władca, który utarł nosa Moskalom i był na najlepszej drodze do rozszerzenia granic Rzeczpospolitej, jak i stworzenia szerokiej chrześcijańskiej koalicji wymierzonej w Wysoką Portę.

Niestety udane rządy krewkiego Węgra zostały zastopowane przez tajemniczą chorobę, która przez większość życia niszczyła potężne ciało władcy, a w konsekwencji wpędziła go – w wieku zaledwie 53 lat – do grobu.

Pierwsze wzmianki o chorobie wojowniczego władcy mówią o ranie na nodze spowodowanej na skutek ugryzienia psa, jeszcze w dość młodych latach Węgra, o czym miano świadomość na cesarskim dworze w Wiedniu, gdzie późniejszy król doznawał uporczywych ataków kataleptycznych, które wiązano z niezagojonym wrzodem leczonym nieudolnie całe życie przez medyków władcy.

Nieustanny ból

Nie udało to się wyleczyć księcia takim tuzom ówczesnej medycyny, jak Jerzy Blandrat, Nikolai Bucella, Szymon Simonius, a nawet popularnemu wówczas angielskiemu zaklinaczowi i magowi, Johnowi Dee.

Podczas ataków choroby najprawdopodobniej spowodowanych owym nieustannie nacinanym wrzodem, przez który cierpiał niemiłosiernie, będąc wrednym i opryskliwym dla otoczenia, a jedynym ukojeniem dla niego był kielich wina i ruch na świeżym powietrzu. Znoszący ból władca znajdował spokój w licznych polowaniach za którymi przepadał.

Oprócz rozlicznych dolegliwości trapiących udekorowanego polską koroną Węgra, krążyły pogłoski, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci było…otrucie. Niewątpliwie fakt, iż znoszący w milczeniu rozliczne choroby władca był łakomym kąskiem dla wrogów, sprawiał, że potencjalne otrucie mogłoby zostać odebrane jako konsekwencja przypadłości króla.

 

                   Stefan Batory uwielbiał wojnę i polowania. 
                   Być może pozwalało mu to zapomnieć o bólu

 

Jerzy Besala, który jest autorem ciekawej biografii węgierskiego władcy na polskim tronie podaje trzy możliwe choroby, które wpędziły Batorego do grobu. I tak wymienia atak serca, uremię lub właśnie otrucie.

W świetle badań, które wykluczyły fakt, iż król był ofiarą trucizny (chociaż podobno jego lekarz, wspomniany Buccelli miał namawiać Krzysztofa Zborowskiego do otrucia monarchy) pozostają wspomniane choroby w postaci ataku serca lub uremii.

I tę ostatnią, jako przyczynę fatalnego stanu zdrowia króla wskazuje się obecnie. Na początku XX wieku badania w celu ustalenia przyczyny zgonu władcy prowadził wraz z profesorami Uniwersytetu Jogiellońskiego Franciszek Giedroyć, który właśnie ową uporczywą przypadłość uznał za przyczynę śmierci bitnego pogromcy Moskali. Przeprowadzona z kolei sekcja królewskich zwłok wykazała potężnie przerośnięte nerki, które zostały opisane, jako „wielkie jak u wołu”.

czytaj też: Instrukcja obsługi husarza. Ile kosztował koń, ile zbroja, a ile zarabiał?

Do pogorszenia królewskiego stanu zdrowia dołożyły się hektolitry wina, które władca uwielbiał, przedkładając ją nad wodę. Podobnie było z wielką ilością mięsa, głównie dziczyzny, jakie pochłaniał mający wielki apetyt Batory.

Pomimo tego, iż przedstawione i niejako zweryfikowane historycznie fakty są wygodnym tłumaczeniem przedwczesnego zgonu dumnego monarchy, jest jeszcze jedna, mało znana poszlaka, która mogłaby przechylić szalę na rzecz otrucia władcy.

Kto chciałby jego śmierci?

Wiemy, że Stefan Batory bał się otrucia. Wiemy, że ostrzegał go przed tym książę pruski – Jerzy Fryderyk, a sam władca Polski i Litwy zwracał się do osobistego lekarza elektora brandenburskiego, Leonarda Thurneisera, aby ten podesłał mu środek chroniący przed właśnie skrytobójczą trucizną.

Wisienką na torcie dla zwolenników teorii o otruciu Batorego mogą być słowa jakie zawarł w swoim raporcie do Watykanu legat papieski i jezuita, Antonio Possevino, który po moskiewskich zwycięstwach wojowniczego Węgra stwierdził:

„Król polski za bardzo urósł(…)”

W konfiguracji z faktem, iż Batory szykował kolejną rozprawę z Moskalami, ponieważ obawiał się, że na Kremlu zasiądzie austryjacki cesarz, słowa legata nabierają rumieńców.

Głównym celem polityki prowadzonej przez Węgra na polskim tronie była szeroka koalicja, do której planował on dokomponować Moskali, zawiązana w celu rozprawienia się z groźną Portą Ottomańską. Powodzenie tego planu pozwoliłoby zrealizować też, kto wie, czy nie największe, skryte marzenie władcy – odzyskanie niepodległości przez jego rodzime Węgry.

   Największe triumfy Batorego wzbudziły zaniepokojenie na ościennych dworach.
         Czy to była prawdziwa przyczyna jego przedwczesnej śmierci?

W świetle owych faktów teoria o otruciu Batorego, za które to w tym wypadku odpowiadałby Watykan, nie wydaje się już już tak abstrakcyjna. Tym bardziej, że zasłużony dla Stolicy Apostolskiej wspomniany Possevino przyczynił się do zawarcia rozejmu w Jamie Zapolskim kończącego konflikt polsko-rosyjski…Czyżby Watykan w sojuszu z cesarstwem obawiał się wzrostu potęgi dumnego władcy, którego świetna pozycja zburzyłaby porządek na kontynencie? Wydaje się, że prawdziwa przyczyna śmierci Stefana Batorego zaginęła w mrokach burzliwej historii i nigdy nie zostanie odkryta przez badaczy i uczonych.

Maciej Chrościelewski

czytaj też: Batoh – XVII-wieczny „Katyń”. Straszliwa rzeź polskich żołnierzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here