Carl Schmitt fot. Wikipedia PD-ALT-100

W 1921 roku ukazuje się rozprawa Carla Schmitta pt. „Dyktatura”, którą to książkę do rąk dostaje dzisiaj polski Czytelnik dzięki Bibliotece Kwartalnika „Kronos”. Schmitt napisał tę książkę po doświadczeniu rewolucji komunistycznej, którą zobaczył na własne oczy w Monachium (w roku 1919).

Dlatego „Dyktatura” zaczyna się od problemu dyktatury komunistycznej, dopiero co w Rosji zbudowanej przez Lenina, ukazanej jako rząd tyrański, ale wywodzący swoją prawomocność z pewnego rodzaju ludowego przyzwolenia, zdobytego za pomocą demagogii socjalnej. Model bolszewickiej dyktatury znacząco różni się od tego tradycyjnego (Napoleon), opartego na scentralizowanym aparacie państwa i lekceważącego sobie to ludowe przyzwolenie.

Dla Schmitta model bolszewicki jest interesujący, gdyż ma charakter demokratyczny, na wskroś ludowy, ale zarazem jest przeciwstawny parlamentaryzmowi, państwu prawa i liberalnej koncepcji praw obywatelskich.
Dyktatura jest narzędziem politycznym, które zostało wymyślone na skrajnej lewicy, ale może zostać zużytkowane także przez prawicę.

Schmitt pisze: „Koncepcja dyktatury filozofów państwa katolickiego, takich jak Bonald, Görres i Donoso Cortés, jest bardzo interesująca na tyle, na ile widzą oni w centralizacji stworzonej przez absolutyzm i jakobinów, czyli w państwie nowoczesnym, którego sercem jest dyktatura, dzieło racjonalizmu, który jednak może zostać pokonany tylko przez inną dyktaturę. W ten sposób ci wielcy katolicy są zgodni, nawet co do detali ich argumentacji, ze zwolennikami dyktatury proletariatu”.

Dlatego rozprawa ta przedefiniowała nasze pojęcie dyktatury, które na trwałe zostało od Schmitta przejęte przez nauki o polityce. Do tej pory pod terminem tym rozumiano wyłącznie rządy uzurpatorskie, pozbawione tradycyjnego uprawomocnienia. Dlatego robespierryzm, bonapartyzm i leninizm znakomicie spełniały kryteria tak zdefiniowanego problemu.

Tymczasem niemiecki prawnik dowodzi, że dyktaturą może być także władza, która została stworzona na drodze legalnej, z wykorzystaniem odpowiednich procedur zapisanych w ustroju państwa, które taki system polityczny sobie funduje w ekstraordynaryjnych okolicznościach.

Zdaniem Schmitta, dyktaturą jest każdy rząd jednostki, który rozdziela pojęcie celów państwa od porządku prawnego państwa, zdecydowany prymat przyznając tym pierwszym. Mając przed oczami jakąś wizję społeczeństwa lub niezwykle istotny cel, władza przyznaje sama sobie lub też deleguje na jednostkę (ewentualnie instytucję, ciało zbiorowe) prawo do „oddzielenia norm prawnych od sposobów wykonywania prawa”, dlatego też „dyktatura oznacza zniesienie panowanie prawa jako takiego” i „zniesienie wszelkich kompetencji i legalnych barier” w imię celów politycznych.

Rząd autorytarny to taki, który traktuje porządek prawny jako środek, a nie jako cel państwa. Archetypem dyktatury jest całkowicie zgodna z tradycyjnym porządkiem ustrojowym ekstraordynaryjna władza personalna w antycznej Republice Rzymskiej. Schmitt pisze: „Prawo jest środkiem dla pewnego celu, aby społeczeństwo mogło istnieć. Jeśli więc prawo nie wystarcza, aby uratować społeczeństwo, to przychodzi czas na siłę, która robi to, co konieczne. (…) dyktator nie jest tyranem, a sama dyktatura, będąc formą władzy absolutnej, zarazem jest specjalną formą konstytucji republikańskiej, aby ochronić wolność. (…) dyktatura jest instytucją konstytucyjną Republiki”.

Pojęcie dyktatury złączone zostaje nie tylko, w sposób tradycyjny, z uzurpacją władzy przez jednostkę, lecz także z terminem stan nadzwyczajny oraz prawną możliwością ogłaszania takich stanów w sytuacji granicznej przez upoważnione do tego podmioty instytucjonalne.

1 KOMENTARZ

  1. Autor trochę miesza. Dyktatura i autorytaryzm mogą być równoznaczne, ale wcale nie muszą. Autorytaryzm oznacza władzę opartą na autorytecie. A dyktatura wcale nie musi się cieszyć autorytetem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here