Waleczny admirał, polski Robinson Crusoe, zwycięski admirał odznaczony przez samego papieża i dzielny, zahartowany wilk morski, którego bohaterskie czyny zostały zapomniane przez historię…

Kim był praktycznie nam nieznany krajan, który przerażał Turków i siał postrach nawet w Indiach i Australii? A może mitoman, który za wszelką cenę chciał zostać zapamiętany przez potomnych jako morski bohater?. Nasza historia jest pełna podobnych, mało znanych, pokrytych kurzem wieków osobowości, których czyny sprawiły, że znajdowali się oni na ustach współczesnych im badaczy i kronikarzy, a zostali niejako zapomniani przez własnych rodaków.

W początkach drugiego dwudziestopięciolecia XVIII w. podróżował z Włoch do Palestyny niejaki Tomasz Stanisław Wolski, urodzony w roku 1700 w Uniejowie, a zmarły przypuszczalnie w 1736, który zasłynąć miał jako obieżyświat, zawalidroga i awanturnik nawet, a później, już po swojej śmierci, jako admirał floty papieskiej. Niemal wszystko co wiadomo nam o tym „rzekomym bohaterze, który był w istocie niezrównoważonym awanturnikiem i samochwałem” pochodzi z jego pamiętnika pt. Illustris peregrinatio Jerosolimitana, wydanego w 1736 r., a więc u schyłku krótkiego i burzliwego życia autora. Oto co ten pamiętnik pokrótce zawiera.

 

Wielka wyprawa

W roku 1725 Wolski wybrał się do Gdańska, by stąd ruszyć morzem wokół Europy do Hiszpanii z pielgrzymką do Compostelli. Ponieważ jednak była to pora zimowa i morze pokryte było lodem, Wolski udał się drogą lądową do Triestu, stąd Morzem do Wenecji i lądem do Rzymu, a wreszcie drogą morską do Ziemi Świętej. W czasie tej podróży, która prowadziła wokół Sycylii z przystankiem na Malcie, stąd do Trypolisu i Jafy, autor doznał licznych przygód i nawet dwukrotnie walczył z Turkami. Po zwiedzeniu Jerozolimy udał się morzem do Jafy i Akry, a później rzekomo zamierzał wybrać się do Indii, jednakże nie pozwolił mu na ową eskapadę stan zdrowia. Schorowany Wolski popłyną więc do Aleksandrii, skąd przez Sycylię i Sardynię dotarł do Livorno.

Po powrocie z Włoch wystąpił Wolski z projektem wielkiej wyprawy antytureckiej i kwestował na nią we Włoszech, Francji i Anglii, wszędzie jednak bezskutecznie. Postanowił więc sam pod maltańską banderą walczyć z Turkami, lecz zakupiony przez niego w Marsylii uzbrojony statek został przez władze genueńskie, unikające zadrażnień z Turcją, obłożony aresztem. Znający Wolskiego osobiście Adam Moszczyński, późniejszy szambelan Stanisława Augusta, był bezlitosny w ocenie dla planów krajana.

On uroił sobie prowadzić wojnę przeciw barbarzyńcom; zebrawszy znaczne pieniądze wybudował sobie fregatę i nająwszy kapitana, podobnego sobie awanturnika i majtków, zawiesiwszy banderę hiszpańską, popłynął atakować Algierczyków; ta okoliczność ledwie wojny nie zrobiła między Hiszpanią i Algierem. Wolski umknął ze swoim statkiem do portu papieskiego, gdzie mu skonfiskowano fregatę, a osobę uwolniono na instancją królowej, jakąś niewielką za statek nagrodą”

czytaj dalej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here