Niewielu z polskich podróżników morskich może poszczycić się równie wielką liczbą wędrówek po szlakach morskich, niewielu przemierzyło tyle tysięcy mili morskich i spędziło tyle lat na bezkresnych oceanach, co Jan Kubary, jeden z najwybitniejszych badaczy Oceanii, w zasadzie całkowicie zapomniany w naszej historii.

Syn Polaka i Niemki, urodzony w Warszawie w 1846 r., już w szkole rozpoczął konspiracyjną działalność niepodległościową i wziął udział w powstaniu 1863 r., piastując nawet dość odpowiedzialne stanowisko komisarza rządowego w terenie. Tym bardziej zaskakująca jest kompromitująca rola, jaką później odegrał – dezercja z szeregów powstańczych, przedostanie się do Niemiec do rodziny matki i zdrada tajemnic powstańczych, jakiej dopuścił się tam wobec posła carskiego, by uzyskać zezwolenie na powrót do Warszawy. Tu stacza się na dno moralnego upadku, podejmując się haniebnej roli carskiego prowokatora.
Po aresztowaniach, do jakich się pośrednio przyczynił, Kubary gnany wyrzutami sumienia uciekł z domu, opuścił kraj i Warszawę i znów powędrował do Niemiec. W Hamburgu zatrudniony został przez dom handlowy J.C. Godeffroy w charakterze przedstawiciela na obszar Oceanii, z obowiązkiem nadsyłania zbiorów etnograficznych do Muzeum Godeffroya. W maju 1869 r. skruszony Kubary opuścił Europę i udał się do Oceanii, gdzie spędzić miał ponad połowę swego stosunkowo niezbyt długiego, jednak niezmiernie pracowitego życia.

Gnany wyrzutami sumienia?
Tych 27 lat przeżytych na niezmierzonych przestrzeniach Oceanu Spokojnego, na licznych wyspach Mikronezji, Melanezji oraz Polinezji uczyniły Kubarego jednym z najlepszych, a może nawet najlepszym znawcą ludów wyspiarskich Oceanii. Kubary, jak nikt inny przed nim ani po nim, zbliżył się do wyspiarzy Oceanu Spokojnego, związał się z nimi i nawet włączył w ich społeczność, dzieląc nie tylko trudy codziennego życia krajowców, poznając ich obyczaje i język, ale także wprost stając się jednym z nich w następstwie swojego małżeństwa z mieszkanką wyspy Palau. Owocem jego długoletniej pracy w Oceanii są przebogate zbiory etnograficzne, jakimi zasilał muzea europejskie. Polak prowadził także prace kartograficzne, archeologiczne i przyrodnicze. Wyniki swoich badań publikował głównie w niemieckich czasopismach naukowych, wydał ponadto szereg rozpraw naukowych, które stały się podstawą naszej wiedzy o ludach wyspiarskich Oceanu Spokojnego. W ówczesnej polskiej prasie w kraju zamieszczał stale opisy swych badań i wrażenia z podróży, kreślił wartościowe również pod względem literackim szkice i obrazki obyczajowe, jak i poważne prace naukowe.

     Nikt przed Kubarym nie poznał tak dobrze mieszkańców wysp polinezyjskich

Jak wspomnieliśmy, Kubary opuścił Europę w maju 1869 r. Udał się wtedy na statku „Wandraham” na wyspy Polinezji i w ciągu sześciu miesięcy osiadł na największej z wysp Samoa, a mianowicie na Sawai. Dokonał również dwóch dalszych wypraw, na wyspy Tonga oraz na Fidżi. Potem z kolei udał się do Mikronezji na Wyspy Marshalla i prawie pół roku przebywał także na najdalej wysuniętej na południe wyspy zachodniej grupy archipelagu, mianowicie na wyspę Ebron. Następnie przeniósł się do sąsiedniego archipelagu na Ponape, jak i przemierzył archipelag na zachód, aż do wyspy Jap i Palau. Tam morski argonauta osiadł na dłużej i przez 2 lata przeprowadzał nadzwyczaj drobiazgowe badania, które stały się podwaliną jego sławy jako najwybitniejszego znawcy ludów regionu, co najdobitniej wyraziła następująca opinia jego niemieckiego biografa:

„Jeżeli po kimkolwiek można było czegoś oczekiwać, to był nim tylko Kubary, ponieważ posiadał dar podchodzenia do tubylców, zdobywania ich zaufania idocierania do najintymniejszych tajemnic. Z jego śmiercią nadzieją zbadania Karolin została zniszczona i obawiam się, że dalsze ich badanie jest na zawsze skończone”

Podróże najlepszym sposobem na zapomnienie?
Z wyspy Palau Kubary powrócił na Ponape, a następnie udał się na Samoa, aby swoją długą wędrówkę po wyspach i archipelagach Oceanu Spokojnego zakończyć tam, gdzie ją przed 5 laty rozpoczął. Wtedy przeżył jedną z licznych swych niebezpiecznych przygód, kiedy przy wyspie Jaluit Archipelagu Marshalla rozbił się i zatonął wiozący podróżnika statek wraz z jakże cennymi zbiorami uczonego. On sam zanotował to jednakże zaledwie w kilku zdaniach, jakby od niechcenia, przechodząc do porządku nad wydarzeniem, które dla niezmordowanego podróżnika morskiego stanowiło zwykłą, normalną rzecz, z jaką można i należało się liczyć na wodach oceanu, którego nazwa „Spokojny” wcale nie oddaje jego rzeczywistego charakteru.

                     Choć w Polsce praktycznie nieznany, 
         nasz rodak cieszy się wielkim szacunkiem w świecie naukowym

Polski badacz odbył niejedną długą i uciążliwą wędrówkę w czasie swojego pobytu w Oceanii, w toku dalekich rejsów z i do Europy, podczas swoich podróży do Japonii i portów Południowo-wschodniej Azji czy zachodnich wybrzeży Ameryki Południowej. I dlatego bez jakiejkolwiek przesady można powiedzieć, że obszarem jego działalności naukowej był sam ocean.

czytaj dalej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here