W Buenos Aires gazety rozpisują się o rzekomej sodomii zżerającej pewną rodzinę królewską w bardzo odległym kraju. Piszą też o współczesnym konkwistadorze Williamie, który nadciąga w pobliże Argentyny. Z kolei brytyjskie gazety straszą swych czytelników „wiedźmą” i „wściekłą suką” która rządzi w pewnym latynoskim kraju. Czterdzieści lat po krwawej wojnie odżywa spór między Argentyną a Wielką Brytanią o niewielki archipelag na południowym Atlantyku.

Wielka Brytania i Argentyna po raz kolejny przekrzykują się o swoich prawach do zwierzchnictwa nad Falklandami. Spór ciągnie się od wieków a najdziwaczniejsze w nim jest to, iż sprawcą tego zamieszania jest papież Aleksander VI Borgia.

Dokładnie mówiąc źródłem konfliktu jest słynnej Bulli w której Aleksander VI (pontyfikat w latach 1492- 1503) w imieniu Boga dokonał podziału między Hiszpanią a Portugalią praw do odkrywanych odległych krain. I chociaż konkwistadorzy nie dotarli wówczas ani do Meksyku, ani do Peru to ustalono, że Madryt może zgarnąć wszystkie odkryte ziemie leżące 100 leagues (ok. 555 km) na zachód od południka ciągnącego się z północy na południe przez Azory. Wszystkie odkrywane ziemie na wschód od tej linii miały przypaść we władanie Portugalii. Z tego powodu współcześni Brazylijczycy mówią po portugalsku.

Po hiszpańskiej stronie linii, jakieś 400 mil od wybrzeży współczesnej Argentyny, leżało wciąż jeszcze nie odkryte skupisko wysp. Stało się ono ulubionym miejscem dla piratów łupiących hiszpańskie karawele wiozące złoto i srebro z południowoamerykańskich kolonii do europejskiej metropolii. Angielscy rozbójnicy przezwali owe wyspy imieniem morskiego przedsiębiorcy wicehrabiego Falklanda, francuscy drapieżnicy atakujący hiszpańską żeglugę – Les Iles Malouine na cześć ojczystego portu St. Malo. Hiszpanie później adoptowali francuską nazwę i wyspy ochrzcili Las Malvinas.

Anglicy mają inne zdanie

I chociaż o Falklandach/Malwinach nikt nie słyszał aż do końca XVI wieku bulla Aleksandra VI była respektowana. Wtedy to jednak protestanccy monarchowie, tacy jak angielska Elżbieta I, odrzucili prerogatywy papiestwa do wyłącznego decydowania o życiu doczesnym, a tym bardziej do dzielenia ziem lub krain.

Nie jest jasne kto pierwszy dotarł w ten rejon świata. Czy z pokładu swych okrętów zaobserwowali Falklandy Vespucci, Magellan? Brytyjczycy utrzymują, że „odkrywcą” jest któryś z ich „psów morskich” Hawkins lub Davis. Holendrzy upierają się przy swym Sebaldzie de Weert, który zobaczył te niezamieszkałe skrawki lądu w 1600 roku. W rzeczywistości pierwszym udokumentowanym Europejczykiem który postawił tu swe stopy był Anglik, kapitan John Strong.

Piwrwsi na stałe osiedli tam Francuzi, w 1764 roku założyli faktorię na Wschodnim Falklandzie, dwa lata później brytyjska ekspedycja zawładnęła Zachodnim Falklandem, zakładając bazę Port Egmont. Kiedy do Madrytu dotarła wieść o francuskiej nowej kolonii oba rządzące przez Bourbonów kraje stanęły w obliczu wojny. Dopiero po długich perswazjach Paryż wycofał się. Z krnąbrnymi Brytyjczykami poszło trudniej. W 1770 roku z Buenos Aires wypłynęła flotylla (5 okrętów z 1000 żołnierzy na pokładzie). Na widok tej armady nieliczni Anglicy skapitulowali. Nie mieli co liczyć na pomoc bo angielski król Jerzy III i jego premierzy mieli pełne ręce roboty z bezskutecznymi próbami uśmierzenia buntu 13 kolonii w Północnej Ameryce.

Na rewanż czekano do rozpadu kolonialnego imperium Hiszpanii. Kiedy Madryt wpadł pod napoleońską okupację hiszpański gubernator w 1807 wyjechał z Falklandów, a w 1811 porzucił je całkowicie.

  Wojna o Falklandy była jednym z najkrótszych konfliktów militarnych XX wieku

Rząd nowo powstałych Zjednoczonych prowincji River Plate (Argentyny) w 1828 roku postanowił założyć tan z powrotem stałą osadę. Wysłał tam nawet gubernatora. Oczywiście ku konsternacji Brytyjczyków, którzy nigdy nie zrzekli się swych roszczeń do tej ziemi, a po wojnach napoleońskich wyrośli na prawdziwie światowego hegemona. Ale to nie Brytyjczycy ale Amerykanie przepędzili Argentyńczyków. Ich gubernator Ludwik Vernet „ośmielił” się bowiem zająć amerykański statek kłusujący na foki i wieloryby u wybrzeży Falklandów. W odpowiedzi prezydent Andrew Jackson wysłał okręt wojenny, który w 1831 roku najechał wyspy i obrócił w perzynę osadę gubernatora.

1 KOMENTARZ

  1. O ile w słynnym meczu z 1986 roku byłem po stronie Argentyny (słynny gol tysiąclecia Diego Maradony i jeszcze słynniejszy komentarz urugwajskiego komentatora), to w sprawie Falklandów nie ma najmniejszej nawet wątpliwości, że są one brytyjskie. Brytyjczycy byli tam wcześniej, byli tam też Francuzi, a krótki (i bandycki) pobyt Argentyńczyków nie mógł zmienić sytuacji, bo nigdy nie został uznany.

    Jest to chyba najmniej kontrowersyjny spór terytorialny na świecie, a rozbieżność zdań wynika WYŁĄCZNIE z przyczyn politycznych (kraje tzw. III świata celowo popierają nielegalne roszczenia Argentyny w ramach czegoś, co można by nazwać „kompleksem postkolonialnym”. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że kraje Ameryki Łacińskiej wyzwalające się spod władzy Hiszpanii jako argumentu swoich ruchów wyzwoleńczych używały prawa do samostanowienia narodów. I nagle odbierają to prawo mieszkańcom Falklandów.

    Ale jest jeszcze drugi ciekawy element tego sporu: przebieg wojny o Falklandy: przygotowania do desantu i zajęcie Falklandów oraz innych wysp archipelagów Sandwich Południowy i Południowa Georgia. To na wyspie Georgi Południowa doszło do walki brytyjskiego helikoptera z argentyńskim okrętem podwodnym Santa Fe, który w wyniku uszkodzeń musiał się zatopić. Te archipelagi zostały dość szybko odzyskane i bez strat własnych, ale zwykle ludzie nie mają świadomości, że w 1982 roku Argentyna nie zaatakowała wyłącznie Falklandów, ale także wyspy, które leżą POZA obszarem, do którego Argentyńczycy roszczą sobie pretensje.

    Już sam ten fakt pokazuje, że natura ich ataku była bandycka i tym samym jakiekolwiek moralne uzasadnienie ich akcji jest już na zawsze przekreślone.

    Wojna o Falklandy to jedyny w historii niezwykły lot bombowców Vulcan przez 15 tys km z niezwykłym logistycznym wyzwaniem wielokrotnego tankowania w powietrzu i ostatecznie z bombardowaniem lotniska w Port Stanley.

    No i oczywiście niezwykle ciekawa, pełna zwrotów akcji walka morska, powietrzna i lądowa o Falklandy.

    Z mniej znanych wydarzeń mamy próbę ataku terrorystycznego na bazę Royal Navy na Gibraltarze (sprawa złapanych agentów została zatuszowana na prośbę Brytyjczyków) oraz próba dywersji komandosów brytyjskich na Ziemi Ognistej. Był też aspekt blokady sprzedaży rakiet Exocet, które narobiły wiele strat Roayl Navy.

    Ale największymi bohaterami tej wojny byli bez wątpienia: myśliwce Sea Harrier oraz brytyjscy żołnierze, którzy wykonali morderczy marsz w bardzo trudnych warunkach terenowych przez ponad 100 kilometrów.

    Nie można dopuścić, aby skandaliczne kłamstwo oraz bandycki napad miały zostać nagrodzone przez społeczność międzynarodową przyznaniem tego terytorium Argentynie kiedykolwiek w przyszłości.

    Falklandy NA ZAWSZE zostaną brytyjskie !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here