Wojna polsko-krzyżacka z początku XV wieku i jego kulminacja w postaci bitwy pod Grunwaldem jest doskonale znana każdemu Polakowi. Czy jednak nie zastanawiało Was, jak ów ważny dla naszych dziejów epizod historii był odbierany przez zgoła obce nam nacje? Skruszenie przez naszych rodaków ekspansywnego żywiołu niemieckiego odbiło się szerokim echem w ówczesnym świecie, a wieści i relacje o tym wydarzeniu dotarły nawet do …Szwajcarii.

 

Szwajcarskie relacje o Grunwaldzie są bardzo interesujące, a to z racji udziału posiłków z tego kraju w wojskach Zakonu Krzyżackiego podczas samej bitwy, co nie ulega wątpliwości. Jest także bardzo prawdopodobne, że Szwajcarzy brali też udział w owej wielkiej bitwie także w szeregach armii Jagiełły. Wbrew pozorom, dość odległy od granic ówczesnej Polski kraj zachował wiele relacji i opinii w temacie konfliktu polsko-krzyżackiego.

 

Kara za pychę!

Zmarły w 1438 roku Konrad Justinger, sławny kronikarz i urzędnik ze szwajcarskiego Berna pisał o bitwie stoczonej przez krzyżaków i króla Polski w dniu św. Marii Magdaleny. Jeszcze przed rozpoczęciem wojny obie strony zabiegały o cudzoziemskich najemników. Krzyżacy okazali się podobno tak skąpi, że część sił, które do nich przybyły, przyjął na swój żołd polski król. Jego armia licząca rzekome 200 tys. żołnierzy rozgromiła i wyniszczyła siły Zakonu. Sam autor kroniki w postaci Justingera podkreślił, że:

 

„jak powiadają, to Bóg ukarał Zakon za jego pychę”

 

Z kolei w roczniku Cystersów z Saint Urban wyczytujemy, iż król Polaków, czyli Krakowa, wkroczył z niezmierną liczbą sił, w postaci Polaków, Tatarów, Rusinów i innych ludów do ziemi „Prusaków”. Władca Polski stoczył wielką bitwę, w której „Prusacy” uciekli tracąc bardzo wielu ludzi. Następnie król Krakowa bezskutecznie przez 15 tygodni oblegał Malbork, po czym z małymi stratami powrócił do swojego kraju.

Bitwa pod Grunwaldem odbiła się bardzo szerokim echem w Europie

Także w pewnym przekazie zamieszczonym w Kronice Miasta Berna możemy odnaleźć opis wojny lat 1409-141. W podobnym do przekazu wspomnianego Justingera wpisie znalazły się dodatkowe informacje o stanie armii Jagiełły. Otóż podobno połowę z 200 tys. armii polskiego władcy stanowili poganie, którzy wyrządzali olbrzymie szkody w ziemi pruskiej. Ten szwajcarski przekaz jest inspirowany czysto sprzyjającą Zakonowi motywacją. Jest to widoczne w ustawicznym „wypominaniu” udziału pogan po stronie polskiej, jak i nie wspomnieniu o jakiejkolwiek pysze butnego i ekspansywnego Zakonu, o czym wprost pisał Justinger.

Inne, znane badaczom i późniejsze relacje ze szwajcarskiego kraju traktujące o konflikcie polsko-krzyżackim z początku XV wieku w zasadzie także są oparte na przekazie pracowitego Justingera. Różnią się jednakże wymową, gdzie o ile podstawowy opis jego autorstwa pozostaje bez zmian, o tyle narracja rozwija się w kierunku przychylności względem Zakonu.

 

Pracowity pisarz sądowy

Autorem dwóch takich relacji był pisarz sądowy także z Berna, Diebold Schilling. Na polecenie rady miejskiej napisał on nową kronikę berneńską, która jest znana w dwóch relacjach – pierwszej zakończonej w grudniu 1483 roku, i drugiej z 1385. W obu znalazły się opisy, ale także wyobrażenia autora o bitwie grunwaldzkiej. W pierwszej relacji bazującej na tekście Justingera możemy dostrzec rysunek przedstawiający bitwę. Otóż według założeń autora, wojska królewskie występują tu pod dwoma atrybutami w postaci sztandarów, gdzie na jednym widnieje korona polska, a na drugim brodata facjata w kapeluszu pogańskim, „Heidenhut”, który definiuje część wojsk polskiego króla jako pogańskie.

czytaj też: Belgijski kolaborant Léon Degrelle

Wojsko polskie jest też przedstawione bardzo licznie, gdzie zza wzgórza widnieje mrowie głów i włóczni. W drugiej relacji tego samego Schillinga możemy za to zauważyć braku wzmianki Justingera, o klęsce Zakonu jako karze niebios. Mamy za to nowy rysunek, gdzie obie strony walczą pod jakimś warownym miastem lub zamkiem, a na którym z kolei rzekoma przewaga wojsk polskich jest mało widoczna. Na pierwszym planie za to widzimy postaci krzyżaków, gdzie padają oni pod ciosami włóczni. Wśród wojska polskiego widzimy za to narysowane trzy głowy: króla polskiego i jego sojuszniczych wodzów, gdzie dwóch ostatnich jest udekorowanych także w pogański atrybut, wspomniany już wcześniej „Heidenhut”, co po raz kolejny ma na celu podkreślenie udziału pogan po polskiej stronie.

Przegląd szwajcarskich relacji o wojnie z lat 1408-1411 uwidacznia, że w kwestii oceny konfliktu polsko-zakonnego rywalizowały na tym terenie dwie koncepcje Grunwaldu. Jedna była zdecydowanie prokrzyżacka, szczególnie im dalej zacierała się data samej bitwy, a druga koncepcja była niechętna w stosunku do Zakonu. Najostrzejszy kurs owa rywalizacja przybrała w stosunkowo świeżych latach dwudziestych XV wieku, a wraz z upływem czasu niechętny stosunek do krzyżaków uległ wyraźnie znacznemu osłabieniu. Czy powinno nas to dziwić? Chyba raczej nie, zważywszy na to, gdzie geopolitycznie i kulturowo znajduje się Szwajcaria. Byłoby naiwnością myśleć, że otoczony częściowo przez żywioł niemiecki i kulturowo mocno z nim związany kraj będzie kultywował słowiańskie wspomnienie o odległym Grunwaldzie i wojnie „króla Krakowa” z „Prusakami”. To, że w ogóle otoczony górami kraj wspomniał o tym – jak by nie powiedzieć, głośnym w owych czasach wydarzeniu – zawdzięczamy najprawdopodobniej samym Szwajcarom, którzy walczyli zarówno po stronie krzyżackiej, jak i polskiej, a wracając do własnego kraju przynieśli ze sobą wspomnienia i relacje związane z owym konfliktem, jak i samą bitwą.

Maciej Chrościelewski

czytaj też: Kto tak naprawdę zbudował Amerykę?

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here