W sprawie stosunku do Rosji posypały się artykuły – a gdy skończyły się argumenty, zaczęły się inwektywy. Ponieważ (na szczęście) nie musimy w sprawie stosunku do Rosji podejmować żadnej decyzji dzisiaj – a nikt (niestety) nie wie, jaka będzie Rosja jutro – NaczRed postanowił na tym numerze nieliberalnie zamknąć dyskusję. Autorów nadesłanych tekstów przepraszamy…

Autorem spokojnie rozważającym fakty historyczne jest p. Grzegorz Kucharczyk. Jednak sprawdzanie faktów to jedna sprawa, a ich interpretacja – druga. Jedni historycy twierdzą np., że pułki rosyjskie w 1863 roku nie były uzbrojone w ostrą amunicję, by nie sprowokować przypadkowej strzelaniny z miatieżnikami – a inni, że generalicja, widząc wahania Cara, chciała, by „powstańcy” wyrżnęli część żołnierzy – po to, by Kreml nie miał odwrotu. Kto to stwierdzi? A może część generalicji działała z tego, a część z tamtego powodu? A może Namiestnik powiedział sobie: „Nie chcę ryzykować przypadkowej strzelaniny – a jeśli nawet wyrżną mi batalion, to dobrze: niech w Sankt Petersburgu zobaczą, jacy ci „szlachetni” Polacy są naprawdę!”? No i co? Jak to interpretować? A nasi „historycy” (historyk zajmuje się faktami – „historyk” interpretacjami…) łaps się za łby – i dalej się kłócić!

Ja nie jestem historykiem, więc zauważę tylko:
* Księstwo Warszawskie było terenem wręcz niesłychanego wyzysku Polaków i zorganizowanego łupiestwa intendentury wojsk Napoleona.
* Na wieść o tym, co się dzieje w Warszawie, szlachta na Litwie stała się całkiem nie „patriotyczna” (poza oczywiście nie płacącą podatków studenterią…) i gotowa była dać spore pieniądze na utworzenie oddziałów chroniących Wlk. Ks. Litewskie przed „wyzwolicielem” – nawet gdyby Aleksander I nie obiecywał utworzenia autonomicznego Wlk. Księstwa. Informacje Mickiewicza na temat nastrojów szlachty są równie prawdziwe jak „Reduta Ordona”.
* Jedynymi państwami, gdzie Napoleon nie jest uważany za tyrana i imperialistę, są: Francja (w połowie – podobnie tylko pół Gruzji kocha Stalina…) i Polska (z tajemniczych powodów – a raczej dlatego, że historiozofię opanował jeden kierunek myślenia – w 95%). Aleksander I uważany jest w Europie za wyzwoliciela – i w ówczesnej Polsce też. Był powszechnie kochany – a śpiewane jeszcze tak niedawno z uczuciem „Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki…” jest hymnem napisanym na cześć właśnie tego Cesarza.
* Z drugiej strony doświadczenie poucza, że władcy typu Katarzyny II, Aleksandra I czy Mikołaja II (dobry, ale za słaby!) zdarzają się w Rosji rzadko – a wychwalanych przez Lewicę Piotrów I czy Stalinów jest tam mrowie. Stąd postulat rezygnacji z niepodległości na rzecz bliższych stosunków z Rosją nie powinien budzić – i nie budzi – szczególnego entuzjazmu…
* Tego entuzjazmu nie widzę u p. Maśnicy. Natomiast uwaga, że polityk powinien myśleć naprzód, wydaje się rozsądna. Przypuśćmy, że jakiś dalekowzroczny polityk w 1919 roku „zdradziłby” – świadomie – „sprawę Polski”, poparł nie – jak socjalista Piłsudski – Czerwonych, tylko Białych; Biali po zwycięstwie zażądaliby przyłączenia Polski – a on by się ochoczo zgodził – i jeszcze do spółki z Rosjanami przyłączył do Imperium kawałek Śląska i Prusy Wschodnie. W Rosji nie zwyciężyłby komunizm, wojna z Hitlerem trwałaby tylko dwa lata, a pięć lat temu Polska odzyskałaby – przy rozpadzie Imperium – niepodległość. Jak z dzisiejszej perspektywy ocenilibyśmy faceta? Zdrajca czy geniusz?
* Mikołaj I nie uwłaszczył chłopów w Polsce (a uwłaszczył w Rosji) z dokładnie tych samych powodów, dla jakich Księstwo Warszawskie było jedyną cząstką imperium Napoleonidów, w którym panowała pańszczyzna: bo taka była wola Polaków
(tj. szlachty). Było to skutkiem autonomii Królestwa – a nie jej braku!!! Po powstaniu Car uznał, że dość idiotycznych ustępstw na rzecz dobrych stosunków z niewdzięcznymi pasożytami.
* Nikt nie wie, co jest „celem Rosji”. Być może jej władcy mają zakodowane „zbieranie ziem ruskich” – a być może nie. Spór o to jest nieistotny, gdyż obydwie strony zakładają, że państwa powinny tworzyć się na podstawie narodowości, co jest zabawnym przesądem.
* Cytat z Sołżenicyna – pierwszy – jest rzeczowy, obiektywny i dla Polski wcale pochlebny; ja tam się nie wstydzę, że Władysławowi IV udało się było umieścić na Kremlu; zżymam się, że przez głupotę i katolicki zelotyzm utracił był Czapkę Monomacha! Nie wstydzę się tłumienia buntu Chmielnickiego – acz postępowanie króla ze szlachcicem Chmielnickim było złe, a pomysł utworzenia federacji trzech narodów – słuszny, ale… przed „powstaniem”; przed siłą ustąpić nie wolno – byłoby to oddaniem Ukrainy (w ręce Rosji). Cytat drugi zawiera oceny (negatywne – byłoby dziwne, gdyby oceny polityka rosyjskiego były takie same jak polskich) – ale fakty też są prawdziwe. Nie rozumiem, jakiemu celowi miał ten cytat służyć?? Czy
p. Kucharczyk miał nadzieję, że poważny rosyjski polityk będzie domagał się chwalenia polskiej polityki wobec Rosji???

Ze zdumieniem wreszcie na łamach konserwatywnego pisma czytam powoływanie się na Dmowskiego w polemice z… konserwatystami. Zwłaszcza w tej polemice, zwłaszcza po oskarżeniach, że „eNDecy są zoologicznie filorosyjscy”…

* Infine: non mittare margheritas ante porcos!

„Najwyższy CZAS!” nr 18/1994

ZOSTAW ODPOWIEDŹ