REKLAMA INLINE

Polscy zwolennicy interwencji NATO „w obronie praw uciskanej mniejszości” w Kosowie powinni się chwilę zastanowić. W 1772 roku do Polski weszły wojska Cesarzowej Katarzyny II. Weszły nie po to, broń Boże, by zagarnąć jakiś kawał terytorium – lecz po to, by „bronić praw uciskanej mniejszości.

Przyznać trzeba, że usprawiedliwienie było wcale niezłe. Europa patrzyła ze zgrozą nie na (jak wmawia nam Lewica) liberum veto (które już zresztą nie było stosowane od 15 lat!), lecz na kompletną atrofię systemu prawnego, a zwłaszcza działalność tzw. konfederatów barskich – czyli „patriotów” w stylu gdzieś tak pomiędzy p. Andrzejem Lepperem a „Rodziną i Polską” , tylko znacznie gorzej: barzanie mieli brzydki zwyczaj bicia żydów, mordowania prawosławnych i protestantów oraz gwałcenia żydówek, protestantek i prawosławnych bez wielkiej różnicy. Oprócz tego palili domy tych, którzy im się nie podobali. Wszystko, rzecz jasna, w obronie Ojczyzny. I po pijaku. Z ryngrafem Matki Boskiej na piersiach. Na pohybel obcym agentom w stolicy.
W Warszawie zaś panował król słabiutki; król, który nie był w stanie wymóc przestrzegania prawa i porządku. Wszyscy politycy byli zaś posądzani, że są agentami rozmaitych obcych dworów lub którejś z politycznych koteryj. Zresztą słusznie: sam król był też właściwie rosyjskim agentem. Wszystko to taplało się w potwornym bałaganie – dość przypomnieć, jak ówczesny Słomka, czyli Kuźma, barzanin, z paroma kumplami barzanami porwał króla (!), trzymał przez kilkanaście godzin, aż wreszcie, nie wiedząc co z nim zrobić, wypuścił. Kupa śmiechu. W naszym baraku zawsze było wesoło. Czasem brudno i straszno. A i przede wszystkim: głupio.

Gdy więc Katarzyna Wielka – przyjaciółka Woltera, ale i Monarchini równa innym Monarchom – wkroczyła, by przywrócić porządek, odetchnęli nie tylko mieszkańcy Kresów Wschodnich (zwłaszcza prawosławni, żydzi i protestanci – ale i nie tylko!), lecz i cała Europa.

Nie twierdzę, że wejście wojsk Trojga Cesarzy było usprawiedliwione. Łamanie suwerenności państw nie było wtedy w modzie.

Jednak Cesarzowa wskazywała, że suwerenność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nad tymi terenami była mocno problematyczna, gdyż prawo polskie tam de facto nie działało; natomiast Serbia sprawowała i sprawuje przez cały czas kontrolę na swoim suwerennym terytorium (do wysokości zasięgu rakiet „Striełka”…). Tym samym na pewno bardziej było usprawiedliwione wejście wojsk JCM Katarzyny do Polski niż wojsk JE Wilusia do Kosowa.

Dodajmy: po wkroczeniu wojsk rosyjskich ekscesy barzan zaczęły cichnąć – po obrzuceniu bombami Kosowa ekscesy Serbów się wzmogły. Co dobitnie dowodzi wyższości Kozaków nad Amerykanami, którzy boją się postawić nogę na serbskiej ziemi. To znaczy: Amerykanie się nie boją – to ich kierownictwo się boi opinii publicznej.

Armia owiec dowodzona przez lwa jest groźniejsza niż armia lwów dowodzona przez owcę. Co dopiero armia dowodzona przez pięć czy dziesięć owiec!

To wszystko na szczeblu operacyjnym. Pomówmy jednak o strategii.

Otóż pierwszym – łatwo przewidywalnym – efektem napaści pięciu Czerwonych Brytanów (Blair – Clinton – Jospin – Prodi – Schröder) na Czerwonego Szakala (Milošević) było odwrócenie sympatii Ukrainy. Kijów zerkał ku Zachodowi – ale zobaczywszy, że pokój miłujące i przestrzegające prawa państwa atlantyckie łamią nawet własne statuty, konwencje i obyczaje, czym prędzej wyrównał do Moskwy, Mińska i Belgradu. JE Leonid Kuczma wie oczywiście, że Ukrainie mimo to opłaca się sojusz z Zachodem (bo tam jego kamaryla nakradnie się więcej…) – ale ma dokładnie takie szanse przekonania o tym opinii publicznej, co Józef Beck przekonania Polaków, że powinni zwolnić Gdańsk, puścić szosę przez Korytarz i coś tam jeszcze i pójść z Hitlerem! Już komuniści się o to postarają – a doszlusują do nich nacjonaliści, słowianofile i prawosławni! Jeszcze kilka bomb na Sofię
– i doszlusują do tego (wbrew woli rządu) Bułgarzy!

Oprócz tego Pakt traci Słowację. P. Włodzimierz Mečiar, który miałby poważne szanse przegrać w drugiej turze, obecnie najprawdopodobniej (jeśli wycofa się p. Slota) wygra wybory już w pierwszej turze. I w ten sposób wschodnie skrzydło NATO zostanie oskrzydlone przez wrogą Ukrainę i Słowację.

To jest ważne z punktu widzenia Polski Z punktu widzenia globalnego znacznie ważniejsze jest tworzenie obecnie wspólnego frontu przez Rosję i Chiny. Pozycja powiązanego licznymi interesami (głównie „lewymi”) z Zachodem JE Borysa Jelcyna ulega osłabieniu – a sojusz narodowo-komunistyczny (w odróżnieniu od Kijowa działający w Moskwie od dawna) dąży śmiało do władzy. Gdy mówiłem, że Polska potrzebuje Rosji (za co oskarżano mnie o zdradę interesów narodowych!), to przecież miałem na myśli Rosję niezdolną do połknięcia wrogiej jej Ukrainy – a na tyle silną, by mogła powstrzymać Chiny – a nie Rosję narodowo-socjalistyczną w sojuszu z Chinami i Ukrainą!!

Co do Chin: logika geopolityczna i tak wrzuciłaby je do obozu A-NOT-NATO; jednak rakiety w ambasadę w Belgradzie były wspaniałym katalizatorem Zaprawdę: podejrzewanie, że adres ten podał rakietnikom ukryty wróg Stanów Zjednoczonych, jest zapewne niesłuszne – ale była to woda podana na koło młyna wrogów USA idealnie w porę!!

Niektórzy politycy wyrażają przypuszczenie, że Banda Pięciorga (Blair – Clinton – Jospin – Prodi – Schröder) to po prostu agenci międzynarodowego komunizmu, którzy robią, co mogą, by w oczach świata skompromitować Zachód, NATO, „kapitalizm”, cywilizację Białego Człowieka itd. – najprawdopodobniej na zlecenie Rosji. Jest to oczywista bzdura. Ci ludzie to po prostu zwykłe socjalistyczne durnie, które nawet nie przeczytały np. książki Marka Twaina „Jankes na dworze króla Artura”, gdzie Amerykanin przeniesiony w średniowiecze używa rozmaitych wynalazków – w tym elektryczności – i zdobywa dominującą pozycję… tylko po to, by ze zdumieniem stwierdzić: „Cała Anglia przeciwko nam!”.

P. Clinton nie czytał, tylko palił marihuanę…

Centroprawicowe oszołomy są w gruncie rzeczy zacnymi ludźmi: oni nie potrafią sobie wyobrazić, że te „potężne” państwa, są – jak na demokrację przystało – rządzone przez gangi złodziei, cwaniaków, bęcwałów i (wg p. Waldemara Łysiaka) łachudrów. Nawet masoneria, sprawna taktycznie, kompletnie zawodzi. Choć obserwując polskich posłów i ministrów, zacni Polacy powinni sobie dawno uświadomić, że zupełnie nie są to orły – a przecież im większy elektorat, tym głupsi jego elekci.

Co się stanie, gdy ktoś zaprowadzi regularną d***krację – w Chinach?!?

„Najwyższy CZAS!” nr 6/1999

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here