p2Aleksy de Tocqueville jako pierwszy zauważył, że zmiany lewicowe, rzekomo „rewolucyjne”, nawarstwiają się bardzo powoli (np. podatki rosnące od 7% do 83% w dzisiejszej Polsce i od 3% do 38% w USA); rewolucja wybucha, gdy ktoś próbuje stanąć na drodze tym przemianom (natomiast kontrrewolucja to akt jednorazowy, dokonywany przez jednostkę, która zrywa narastający latami strup biurokracji).

Zadajmy sobie pytanie:
a jak powstawała Rzeczpospolita?

Jeśli pominąć San Marino, Szwajcarię i (okresowo) Niderlandy, w reszcie Europy panowały wtedy normalne ustroje, czyli monarchie. Natomiast w Polsce pojawiła się republika (szlachecka). Jak to się stało?

Nawet zawodowi historycy pytani o to, udzielają mętnych odpowiedzi. Encyklopedie i podręczniki podają, że termin „Rzeczpospolita” był używany od połowy XV wieku – ale jakoś nie podają, od którego momentu Królestwo Polskie zostało zastąpione przez Rzeczpospolitą!! Niesamowity wręcz przewrót – i brak konkretnej daty!

Bo też istotnie: takiej daty nie ma! Niemniej fakty są nieubłagane: Kazimierz Wielki był bezsprzecznie władcą Królestwa Polskiego; Henryk Walezy został obrany de facto dożywotnim prezydentem Rzeczypospolitej (co mu się, jak wiadomo, nie spodobało). Jak do tego doszło?

* * *

kazimierz-wielkiOstatnim królem Piastem był Kazimierz Wielki. Objął on tron po Władysławie („Łokietku”), który zapoczątkował dobre stosunki z Węgrami – konkretnie z Andegawenami, dawniej hrabiami, potem książętami Andegawenii (Anjou), wreszcie królami Węgier. Siostra jego, Elżbieta Łokietkówna, została królową Węgier. Kazimierz uzyskał ich poparcie w walce z Litwą (próbującą wziąć pod swoje władanie całą Małą Ruś, włącznie z opanowanym przez Koronę Podolem) – w zamian oferując (w przypadku niedochowania się syna) tron Polski. Objął go syn Elżbiety (Łokietkówny), Ludwik I (Węgierski) – skądinąd bardzo dobry władca (m.in. zmniejszył poradlne z 3 groszy od łana do 2 groszy!!), jednak drażnił Polaków nasyłaniem węgierskich starostów, którzy chcieli zaprowadzić w Polsce porządek.

Prawo sukcesji Ludwika nie było jednak zbyt silne, a do tronu byli inni pretendenci – przede wszystkim ks. Kaźko (Słupski), wnuk Kazimierza Wielkiego, mający objąć tron po śmierci Ludwika na mocy testamentu swego dziada. Ludwik jednak po objęciu władzy ten zapis testamentu Kazimierza Wielkiego „unieważnił”. Nic dziwnego, że Kaźko kilkakrotnie najeżdżał ziemie polskie – i wcale nie był daleki od zdobycia siłą tego, co odebrano mu nieprawnie.

Dla zyskania poparcia szlachty Ludwik nadał jej w Budzie szereg „przywilejów” – po czym przekupił szlachtę przywilejami koszyckimi w 1374 roku, by poparła pretensje do tronu jego córki (początkowo miała to być Maria, zamężna z Zygmuntem Luksemburczykiem – a nie Jadwiga, przeznaczona Wilhelmowi austriackiemu). Poza wspomnianym już wcześniej zmniejszeniem podatków Ludwik zobowiązał się także nie obsadzać stanowisk starostów cudzoziemcami, a polskich rycerzy wykupić z niewoli, jeżeliby zachodziła taka potrzeba. Uchwalenie większych podatków np. na potrzeby wojska uzależnione zostało od zgody całej szlachty. Te ustępstwa pozwoliły zatwierdzić na tronie kobietę, a szlachta polska solidarnie nie zgodziła się na to, by Jadwiga poślubiła przyrzeczonego jej od urodzenia Wilhelma austriackiego i sama wybrała jej na męża Władysława Jagiełłę.

W efekcie braku jasnych reguł sukcesji szlachta nabierała z wolna przekonania, że ma prawo „zatwierdzać” każdego kolejnego króla. Rzecz jasna, „zatwierdzenie” jest równoważne elekcji – bo zawsze można nie zatwierdzić tego, kogo się nie chce widzieć na tronie. Zasada monarchiczna już w tym momencie została poważnie naruszona.

wladyslaw-jagielloMężem Jadwigi został Władysław (Jagiełło) – i po jej śmierci znów musiał starać się o zatwierdzenie jako król Polski, gdyż Jadwiga – prawowita królowa – zmarła bezpotomnie. Jej mąż musiał się potem z kolei starać o zatwierdzenie prawa do tronu dla swoich synów – tu poszły kolejne przywileje: w 1386 roku w Krakowie, w 1388 w Piotrkowie, w 1422 w Czerwińsku, w 1425 w Brześciu, w 1430 w Jedlnej i 1433, tuż przed śmiercią, w Krakowie. Obok potwierdzeń dotychczasowych przywilejów, akty te wprowadzały obietnice, że król nie będzie konfiskował dóbr szlacheckich bez wyroku sądowego, że nikt nie będzie łączył stanowiska starosty ze stanowiskiem sędziego (więcej stołków), że król nie powierzy zamków cudzoziemcom, a przywileje późniejsze ograniczały prawa urzędników królewskich w stosunku do szlachty, czego ukoronowaniem był przywilej brzeski z 1425 roku zwany neminem captivabimus nisi iure victum, zabraniający więzić szlachcica bez wyroku sądu.

Dzięki tym ustępstwom szlachta zgodziła się na zwyczajowy „kompromis”:
• prawo wyboru władcy – ale w obrębie dynastii Jagiellonów. Aż dziw bierze, że poszczególni Jagiellonowie przy takim postawieniu sprawy nie mordowali się wzajemnie – tym bardziej że na Litwie był to dość modny obyczaj.

W każdym razie sprawy toczyły się „z górki”. Po nieszczęśliwej śmierci Władysława III („Warneńczyka”) Kazimierz Jagiellończyk zmuszony był wydać kolejne przywileje – czyli statut nieszawski (1454). Stojąc w obliczu ciężkiej wojny z Krzyżakami król obiecał wówczas szlachcie, że bez jej zgody nie zwoła pospolitego ruszenia, nie nałoży żadnych nowych podatków oraz że ograniczy prawa mieszczan i chłopów.

Od tego to momentu Polska jest już państwem parlamentarnym – ze wszystkimi okropnościami tego stanu. Jan I (Olbracht) oraz Aleksander I Jagiellończyk wydali następne przywileje. Były one wydawane osobno dla Wielkopolski, Małopolski, Ziemi Sieradzkiej, Chełmińskiej, Sanockiej i Przemyskiej. To zróżnicowanie spowodowało, że sejmiki w drugiej połowie XV wieku zmuszone były porozumiewać się między sobą, zwłaszcza w sprawach dotyczących podatków, na zjazdach prowincjonalnych: w Kole dla ziem wielkopolskich i w Korczynie dla ziem małopolskich i ruskich, co stało się zaczątkiem do stworzenia w sejmie walnym drugiej izby, złożonej z przedstawicieli sejmików całego kraju . Dla łatwiejszego podejmowania decyzji, obok odwoływania się do samych sejmików ziemskich, zapraszano ich przedstawicieli na zebrania sejmów walnych i tam wraz z urzędnikami państwowymi omawiano pewne sprawy wspólnie. W ten sposób zaczęły tworzyć się dwie izby: jedna złożona z najwyższych urzędników państwowych, biskupów i możnowładców z rady królewskiej, druga z przedstawicieli sejmików ziemskich.

Zasada dwuizbowego sejmu walnego utrwaliła się w 1493 roku, za panowania Jana Olbrachta, który potwierdził zwycięstwo średniej szlachty nad magnaterią i swymi doradcami. W 1496 roku na sejmie w Piotrkowie król potwierdził przywileje nieszawskie i po raz kolejny ograniczył prawa mieszczan oraz chłopów, wprowadzając taksy wojewodzińskie na wyroby rzemiosła, zakaz nabywania przez mieszczan dóbr ziemskich (nie dotyczył on kleru, który nie miał obowiązku służby wojskowej, ale miał prawo nabywania ziem).

Za panowania brata Jana, Aleksandra Jagiellończyka, w 1505 roku, wszedł w życie słynny „Nihil novi…” – przywilej dający Sejmowi absolutną władzę stanowienia praw. Od tej pory Polska jest już właściwie w pełni Rzecząpospolitą – jednak panujące zwyczaje nie pozwalają tak łatwo pozbyć się dynastii Jagiellonów – tym bardziej że Zygmunt I („Stary”) rządził aż 42 lata. Niestety, jego następca Zygmunt II August nie pozostawił potomstwa. Z chwilą jego śmierci (1572) znikają wszelkie ograniczenia.

Sejm konwokacyjny, który zebrał się w Warszawie w styczniu 1573 roku, określił zasady przyszłej władzy w Polsce – elekcja viritim, czyli de facto wybory powszechne (chociaż nieobowiązkowe), ale ograniczone do stanu szlacheckiego, w czasie bezkrólewia rządzi prymas, który zwołuje sejm i kieruje elekcją oraz mianuje i koronuje króla. Przyszły król gwarantował szlachcie swobodę wyboru religii, równość bez względu na wyznanie oraz potwierdzał wszystkie dotychczasowe przywileje w tzw. artykułach henrycjańskich, które określały zasady ustroju, kompetencje poszczególnych organów władzy i w pacta conventa, które określały szczegółowe zobowiązania danego kandydata na króla i były w zasadzie umową dwustronną.

Artykuły henrycjańskie były pierwowzorem ustawy zasadniczej. Jeszcze gorszej niż obecna – gdyż uchwalanej każdorazowo. Stabilność Prawa legła w gruzach. Tu definitywnie kończy się Złoty Wiek zapoczątkowany przez Kazimierza Wielkiego. Taki sposób wyboru króla wprowadził ponadto do polskiego życia politycznego wszelkie niedogodności demokratyczne – walka różnych klik magnackich, szlacheckich i kościelnych, które za cenę kolejnych ustępstw chciały wprowadzić na tron swoich kandydatów, często nie biorąc pod uwagę skutków, jakie ich rządy mogły przynieść Polsce. Chociaż sami kandydaci również stawiali warunki, na jakich gotowi byli objąć tron Polski – np. car Jan IV (Groźny) domagał się zagwarantowania dziedzicznego tronu, koronacji w obrządku prawosławnym i… zwrotu Rosjanom Kijowa.

To, że na tronie zasiadało potem trzech szwedzkich Wazów (spokrewnionych z Jagiellonami) i dwóch saskich Wettynów, tyle samo ma wspólnego z monarchią, co np. ewentualny wybór p. Jerzego Busha Młodszego na fotel prezydenta USA, który zajmował osiem lat wcześniej jego ojciec!

Długość trwania I Rzeczypospolitej (do 1795 r.) jest porównywalna z okresem trwania Stanów Zjednoczonych (od 1776 r.). Ciekawe: ile czasu jeszcze USA wytrzymają obecne rozprzężenie? I w jaki sposób upadną?

„Najwyższy CZAS!” nr 48/2001

ZOSTAW ODPOWIEDŹ