REKLAMA INLINE

27 stycznia 1945 roku Sowieci nie wyzwolili niemieckiego nazistowskiego obozu KL Auschwitz. W kolejną rocznicę powróciły za to kłamstwa o „polskich obozach koncentracyjnych”. Na obchodach w styczniu tego roku zabrakło miejsca dla dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego – dobrowolnego więźnia, ochotnika do Auschwitz.

 

„Może lepiej powiedzieć, że to front ukraiński [wyzwalał Auschwitz], pierwszy front ukraiński i Ukraińcy wyzwalali, bo tam żołnierze ukraińscy byli wtedy w ten dzień styczniowy i oni otwierali bramy obozu” – tak Grzegorz Schetyna odniósł się do obchodów 70 rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. Od razu odezwali się Rosjanie, których MSZ w oficjalnym komunikacie skomentowało: „Trudno podejrzewać urzędnika takiego jak pan Schetyna o historyczny analfabetyzm. Oczywiste jest, że Oświęcim został wyzwolony przez wojska Armii Czerwonej, w skład których wchodzili bohaterowie wielu narodowości. (…) Uważamy, że należy przestać drwić z historii, bo w obliczu antyrosyjskiej histerii dochodzi do zniewagi pamięci tych, którzy oddali swoje życie za wolność Europy”. Wypowiedź Schetyny jest „cyniczna i bluźniercza” – dodał szef resortu Siergiej Ławrow.

„Schetyna kłamie”

Sprawa od razu trafiła na czołówki rosyjskich mediów. „Rossijskaja Gazeta” ogłosiła: „Polski minister chce nam odebrać zwycięstwo” i przypomniała, że co prawda armie Kuroczkina i Korownikowa walczyły na terytorium dzisiejszej Ukrainy, ale „to nie miało żadnego znaczenia, gdyż chodziło o obywateli jednego państwa, które walczyło z jednym wrogiem – faszyzmem”. Z kolei tuba Kremla „Komsomolskaja Prawda” cytuje wypowiedź historyk Olgi Nazarowej: „[Schetyna] doskonale wie, jak było w rzeczywistości, i świadomie kłamie. (…) Teraz trwa totalne zakłamywanie historii II wojny światowej. Jest to jeden z przykładów”. Dziennik „Izwiestija” przywołuje natomiast historyka Konstantina Zaleskiego: „Oświadczenie tego polityka nie przysparza mu honoru, lecz pokazuje jego niski poziom wykształcenia lub demonstruje zaostrzoną nienawiść do Rosji”. TV Kanał 1 określiła zaś stanowisko Schetyny jako „szokujące czy to ignorancją, czy to cynizmem”.

czytaj też: Zidentyfikowano ciało majora „Zapory”

Czy rzeczywiście to takie szokujące? Historyk prof. Bogdan Musiał na łamach „Super Expressu” tłumaczył, że „pan Schetyna ma rację o tyle, że w 1944 roku, kiedy Armia Czerwona parła na Berlin, na »wyzwalanych« przez Sowietów terenach miała miejsce szeroka mobilizacja – zarówno na Białorusi jak i na Ukrainie. Etniczna ludność tych obszarów była więc masowo wcielana do wojska. Nie sądzę, żeby w ten sposób np. Ukraińcy stanowili większość czerwonoarmistów, ale na pewno ich odsetek był bardzo znaczący”.

„To nie polskie władze decydowały”

W związku z obchodami 70 rocznicy „wyzwolenia” do Auschwitz nie przyjedzie prezydent Rosji Putin – pod pretekstem braku formalnego zaproszenia. Intrygująco fakt ten tłumaczył Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa: „To nie polskie władze decydowały o tym, kto zostanie zaproszony na uroczystości wyzwolenia obozu w Auschwitz. To była decyzja Światowego Kongresu Żydów i nie byłoby właściwie, gdyby władze polskie miały jakieś uwagi”. Nieobecność Putina – jak czytamy – można wytłumaczyć. Nieobecności dużo ważniejszych osób – już nie. I tak największym skandalem dla mnie jest to, że na obchodach zabrakło miejsca dla dzieci rotmistrza Pileckiego – ochotnika do Auschwitz, który chciał naprawdę wyzwolić obóz przy pomocy stworzonej przez siebie więźniarskiej konspiracji zbrojnej (Związek Organizacji Wojskowej) i dzięki wsparciu z zewnątrz żołnierzy Armii Krajowej. Bo Sowieci, obojętne, czy bardziej Rosjanie, czy Ukraińcy, KL Auschwitz nie wyzwolili – weszli do obozu praktycznie bez walki, po wcześniejszej ucieczce Niemców. NKWD nie „wygasiło” obozu – za chwilę trafili tu prawdziwi i domniemani wrogowie „ludowej”, czyli nowej okupacyjnej władzy.

A wracając do Pileckiego: o jedynym dobrowolnym więźniu (co jest ewenementem na skalę światową!) jest w muzeum Auschwitz tylko parę słów. Po prostu do PRL-owskiej ekspozycji z Cyrankiewiczem w roli głównej dodano zdjęcie i biogram rotmistrza. Komunistyczne kłamstwo trwa!

Rotmistrz Witold Pilecki - więzień KL Auschwitz

Tymczasem Pilecki – w swoich raportach przekazywanych przez uwolnionych więźniów do Komendy Głównej AK, które były następnie przekazywane na Zachód – jako pierwszy informował świat o dokonywanym w obozie ludobójstwie. Bez jego świadectwa nie można uczciwie mówić o Holokauście Polaków, a następnie Żydów.

 

Obrażają pamięć o więźniach
Bohaterska postawa rotmistrza Pileckiego powinna dać do myślenia wszystkim tym, którzy po dziś dzień mają czelność mówić i pisać kłamstwa o „polskich nazistach” oraz „polskich obozach koncentracyjnych”. Te skandaliczne wypowiedzi wpisują się również w od lat powtarzane nieprawdy, że Auschwitz jest wyłącznie miejscem Holokaustu Żydów, a w dalszej kolejności zagłady Romów. Jeśli w ogóle wspomina się o mordowaniu Polaków, to polskie ofiary są wrzucane do wspólnego kotła, określanego terminem „inne narodowości”. I w tym roku nie mogło zabraknąć oszczerstw o „polskich obozach” – szczególnie obrzydliwe są te powielane sukcesywnie w prasie… niemieckiej.

Jak wygląda prawda? 14 czerwca 1940 roku do nowo utworzonego obozu koncentracyjnego Auschwitz przybył transport 728 więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Byli to głównie młodzi Polacy, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierze kampanii wrześniowej 1939 roku, których aresztowano, gdy próbowali przedrzeć się na Węgry, a stamtąd do Francji, by wstąpić do powstającej tam armii polskiej. Czyli obóz powstał z myślą o eksterminacji Polaków; pierwsze transporty były wyłącznie polskie; to Polaków zmuszano do budowy baraków. Potem przez długie miesiące Polacy byli jedynymi więźniami – Holokaust Żydów miał miejsce później.

A polski Holokaust wyglądał tak: do obozu deportowano w sumie około 150 tys. Polaków, a 75 tys. spośród nich zginęło. Zachowaniu pamięci o polskich ofiarach Auschwitz służą między innymi coroczne uroczystości w Oświęcimiu, odbywające się zawsze 14 czerwca – w rocznicę transportu z Tarnowa.

Twierdzenia o „polskich obozach koncentracyjnych” nie tylko przeczą faktom, ale przede wszystkim obrażają pamięć o więźniach, w tym dobrowolnym więźniu Auschwitz – Witoldzie Pileckim.

Żwirowisko i Deutsche Bank

Jaka narracja w kwestii KL Auschwitz ma dominować na świecie? Przypomnę głośną kilkanaście lat temu sprawę krzyży na oświęcimskim Żwirowisku. Charakterystyczne było to, iż tzw. postępowe kręgi i związane z nimi mainstreamowe media bombardowały Polaków informacjami o „antysemicie” Kazimierzu Świtoniu (ten wyjątkowo zasłużony, a zapomniany w III RP opozycjonista przeciwko komunie zmarł 4 grudnia 2014 r.), a o przyczynie sporu milczały. A był nią sprzeciw środowisk żydowskich wobec postawienia na Żwirowisku krzyża papieskiego, pamiątki po Mszy Świętej, jaką odprawił tu w 1979 roku, w obecności 500 tys. wiernych, Jan Paweł II (ogłosił wtedy beatyfikację Edyty Stein, zamordowanej w Auschwitz w bunkrze nr 2).

Wcześniej protestowano m.in. przeciw istnieniu w pobliżu obozu klasztoru karmelitanek. Mieszkańcy Oświęcimia (dla niezorientowanych: miasto oddalone jest od KL Auschwitz o kilka kilometrów) byli również narażeni na antypolskie wystąpienia rabina Weissa. Sprawa Deutsche Bank, który finansował (kredytował) budowę obozu, była już wyraźnie mniej nagłaśniana… Starannie podtrzymywano kłamliwą tezę, że głównymi (jeśli nie jedynymi) antysemitami są Polacy. Pojawił się także pomysł eksterytorialności obozów Auschwitz i Birkenau, który poparł ówczesny naczelny rabin RP Pinchas Menachem Joskowicz. Proponowano, by dawne obozy „przestrzennie połączyć korytarzem”, a gdyby lokalne władze nie chciały na to przystać, „rozważyć wyłączenie tego terenu spod ich jurysdykcji”. Gdyby naziemny korytarz nie wypalił, oba miejsca pamięci miały być połączone podziemnym tunelem. Wtedy żydowskie wycieczki w ogóle nie miałyby – i tak ograniczonego – kontaktu z mieszkańcami. Oczywiście w imię prawdy i pojednania.

Barak z Auschwitz i „Ida”

I jeszcze jedna sprawa. W 1989 roku muzeum Auschwitz pożyczyło amerykańskim Żydom barak z byłego niemieckiego obozu Birkenau. Na 10 lat. Potem umowę przedłużono na kolejne dziesięciolecie – do 2009 roku. Mimo kolejnych protestów Żydzi baraku oddać nie chcieli. Muzeum Waszyngtońskie zaproponowało deal: ukradziony barak nie wróci do Polski „przez kolejne 99 lat” (czyli należy założyć, że w ogóle), a w zamian za to w ekspozycji zostanie uwzględniony rotmistrz Witold Pilecki.

„Chodzi tak naprawdę o połowę baraku, więc żaden Salomon” – bagatelizował problem Eli Barbur, korespondent RMF FM na Bliskim Wschodzie, i podkreślał, że na muzeum w Auschwitz „Ameryka daje dolce”. Czyli inna forma tego samego dealu: zrzekniecie się baraku, będzie kasa. A gdyby tak Żydom z USA zabrać np. pół synagogi, bo w innym miejscu, powiedzmy w Muzeum Historii Żydów w Polsce, ta połówka lepiej by się komponowała?

„Argumentację” Barbura podzielał Elie Wiesel, były żydowski więzień Auschwitz – z powodów „merytorycznych i moralnych”. Bo w Auschwitz… zostało jeszcze wiele takich baraków! A one przecież tam niszczeją! Inaczej niż w Waszyngtonie, gdzie o nie swój barak bardzo dbają. I podróż przez ocean mogłaby mu tylko zaszkodzić…

W obronie baraku Żydzi organizowali też amerykańskie media. Czytaliśmy komentarze w stylu: jak w ogóle antysemicka Polska może domagać się zwrotu żydowskiej własności? Co z tego, że wypożyczonej? Jako współodpowiedzialni za żydowski Holokaust nie zasługujemy, aby opiekować się barakiem. I znów kłamstwa, że Auschwitz to „polski obóz koncentracyjny”. Mimo że niemiecki obóz Auschwitz istniał pięć lat, a w mieście Oświęcim przez kilkaset lat pokojowo żyli obok siebie Polacy i Żydzi. Ale nikogo na świecie takie niuanse nie obchodzą.

Wiadomo – głównymi (jeśli nie jedynymi) antysemitami mają być Polacy. Bo to my w Oświęcimiu („polskim obozie koncentracyjnym”) mordowaliśmy Żydów – jedynych więźniów tego obozu. Ten sam schemat: Polacy – jedyni mordercy Żydów jest teraz lansowany w nominowanym do Oskara antypolskim filmie „Ida”, gdzie dodatkowo usprawiedliwia się zbrodnie stalinowskiej morderczyni Polaków – prokurator ppłk Heleny Wolińskiej. Przedsiębiorstwo Holokaust kwitnie, a ochotnik do Auschwitz tylko w tym przeszkadza.

Tadeusz Płużański

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here