REKLAMA INLINE

Święto Zmartwychwstania Pańskiego jest świętem ruchomym, to znaczy każdego roku przypada o nieco innej porze. Wie o tym niemal każdy przedszkolak. Tradycja ta trwa niemal od zarania chrześcijaństwa – blisko 2 tysiące lat. Jednak nie każdy wie, że niegdyś o datę świętowania rocznicy Wielkiej Nocy rozgorzał tak zajadły spór, że niemal nie rozbił jedności młodego Kościoła.

Całe zamieszanie z datą Wielkiej Nocy jest konsekwencją pewnych rozbieżności w przekazach ewangelicznych. Według Ewangelii św. Jana (J 13,1), Jezus Chrystus został ukrzyżowany w przeddzień Paschy. Święto to było obchodzone przez Izraelitów na pamiątkę wyjścia z niewoli egipskiej. Jego obchody rozpoczynano z chwilą ukazania się Księżyca w pełni po wiosennym zrównaniu dnia z nocą. Jest to wieczór czternastego dnia pierwszego wiosennego miesiąca, zwanego nisan. Tego dnia Żydzi świętują Pesach, czyli Paschę. Zamieszanie wprowadza fakt, że w tradycji żydowskiej dni liczy się od zmierzchu. Dlatego jako datę obchodzenia święta Paschy podaje się 15 nisana. Sprawę komplikują jeszcze przekazy pozostałych apostołów. W swych Ewangeliach św. Marek (Mk 14, 12-16), św. Łukasz (Łk 22, 15) i św. Mateusz (Mt 27, 62) piszą, że Chrystus został ukrzyżowany w samo święto Paschy. Wydaje się, że w tym wypadku nieco się pomylili, gdyż twierdzenie to jest jednak obalane przez szereg argumentów.

Spór o datę święta Wielkiej Nocy, pozornie błahy, stał się pretekstem do pierwszej batalii, w której stawką był prestiż biskupa Rzymu. Jednocześnie stał się okazją do stopniowego odcinania się przez młode wspólnoty chrześcijańskie od swych judeo-palestyńskich korzeni.

Po pierwsze – Sanhedryn, czyli najwyższa rada żydowska, nie zebrałby się, by sądzić Jezusa, w dniu największego dla Żydów święta. Po drugie – w dniu świątecznym Szymon Cyrenejczyk nie mógł pracować na polu, skąd miał wracać. Po trzecie – amnestia paschalna, którą został objęty Barabasz, miała sens tylko wtedy, gdy zwolniony mógł wziąć udział w uczcie paschalnej. Zwolnienie w samym dniu Paschy wykluczałoby taką możliwość.

Kwartodecymanie

Powyższe argumenty są przyczyną, dla której większość biblistów przyznaje dziś rację świętemu Janowi. Stąd prosty wniosek, że Jezus umarł w piątek, w przeddzień Paschy, czyli czternastego dnia miesiąca nisan. Dzisiejsze obliczenia astronomiczne pozwalają stwierdzić, że 14 nisana przypadał właśnie w piątek w roku 30 n.e. Dokładnie zaś 7 kwietnia 30 roku. Tę datę uznaje
się też za dzień ukrzyżowania i śmierci Jezusa. Jednak we wczesnochrześcijańskich zborach od najdawniejszych czasów zwykło się świętować pamiątkę Zmartwychwstania Pańskiego zawsze w niedzielę – właśnie w niedzielę przypadającą po owym czternastym dniu miesiąca nisan.

czytaj też: Jak król Jagiełło nie został władcą Cypru

Jednak nie wszędzie tak było. Oto zgromadzenia rozkwitające w Azji Mniejszej, a zwłaszcza te działające we wschodniej i środkowej części dzisiejszej Turcji, czyli Kapadocji czy Galacji, przyjęły i zwyczajem uświęciły inną tradycję. Tu przyjął się obyczaj, by zmartwychwstanie Chrystusa obchodzić zawsze 14 dnia nisana – i dzień tygodnia nie miał w tym wypadku żadnego znaczenia. W tym dniu zachowywano ścisły post. Dopiero o świcie następnego dnia radośnie świętowano Eucharystię oraz agapę, czyli wspólną ucztę chrześcijan. Od daty dnia – czternasty – zwolenników tej praktyki zwano kwartodecymanami (z łac. quartodecimani).

Odmienna praktyka przyjęła się na Zachodzie, ale także w innych wschodnich prowincjach imperium rzymskiego: w Syrii, Egipcie, Poncie. Tu na pierwszy plan wysuwała się radość ze zmartwychwstania Jezusa. Dlatego też obchodzenie Wielkanocy przesunięto na pierwszą niedzielę po 14 nisana.

Schizma?

Przez wiele dziesięcioleci oba porządki istniały zgodnie obok siebie. Różnicę traktowano jako pewną lokalną specyfikę i nie dążono do zaogniania sporu. Sytuacja zmieniła się u schyłku II wieku n.e. Spór z kwartodecymanami stał się bardzo gwałtowny za pontyfikatu papieża Wiktora. Spór o datę święta Wielkiej Nocy, pozornie błahy, stał się pretekstem do pierwszej batalii, w której stawką był prestiż biskupa Rzymu. Jednocześnie stał się okazją do stopniowego odcinania się przez młode wspólnoty chrześcijańskie od swych judeo-palestyńskich korzeni.

Judeochrześcijanie mocno przywiązani byli bowiem do żydowskiej tradycji szabatu. Tym samym położenie nacisku na niedzielę oznaczało stopniowe zrywanie więzi z hebrajskim korzeniem. Kościół rzymski swym autorytetem wywierał wpływ na wszystkie gminy wczesnochrześcijańskie. W tym czasie znaczenie biskupa Rzymu jako następcy świętego Piotra systematycznie rosło. Stopniowo jego władza uznawana była przez zgromadzenia w całym świecie chrześcijańskim. Siłą rzeczy najdalsze gminy, położone na wschodnich rubieżach państwa rzymskiego, najdłużej zachowały autonomię, jednak i one musiały uznać autorytet rzymskiego duchowego zwierzchnika.

Choć pierwsze konflikty o datę najważniejszego chrześcijańskiego święta ujawniły się około 120 roku, stał się on poważną sprawą w Rzymie za czasów biskupa Wiktora (papieża w latach 189-199). Wtedy, po wygaśnięciu kolejnej fali prześladowań, energiczny papież zapragnął ostatecznie rozstrzygnąć spory, które stały się już nawet przedmiotem naigrywań ze strony pogan.

Oprócz sporu o termin świąt młody Kościół musiał już wtedy zmierzyć się z heretyckimi doktrynami montanistów czy gnostyków, dość popularnymi zwłaszcza na Wschodzie. Wtedy właśnie biskup Blastor pochodzący z Tarsu – cylicyjskiego miasta, które wydało na świat również św. Pawła – zażądał zwołania synodu i uznania praktyk kwartodecymanów. Wiktor ani myślał przystać na taką propozycję. Na pewno nie bez znaczenia był fakt, że sam Wiktor pochodził z zachodniej części imperium rzymskiego, z prowincji Africa (obecna Tunezja). Był pierwszym papieżem, który posługiwał się łaciną, a nie greką.

Papież Wiktor I  (189 – 199), męczennik i święty 
Kościoła katolickiego

Co więcej – usiłował upowszechnić praktykę zachodnią. W tym celu wezwał do zwoływania synodów, które miały wspomóc jego działania i ostatecznie je usankcjonować. Mimo początkowych sukcesów Wiktora, opozycja w Azji Mniejszej nie dawała się przekonać.

Do otwartego konfliktu doszło, gdy biskup Polikarp z Efezu zwołał synod, na którym uznano obchodzenie Wielkanocy w czternastym dniu miesiąca nisan za tradycję pochodząca od apostołów Jana i Filipa. Dla Wiktora tego było już za wiele. Jego odpowiedź była bardzo zdecydowana: zerwał jedność z Kościołami lokalnymi w Azji Mniejszej. W chrześcijańskim ruchu – dotychczas tak uniwersalistycznym – zapachniało możliwością rozłamu. Z pomocą zwaśnionym stronom przyszedł Ireneusz z Lyonu, jeden z pierwszych teologów chrześcijaństwa. Dzięki jego mediacji uznano obie praktyki. Spór został złagodzony, a jego rozwiązanie odłożono na przyszłość.

Powrót konfliktów

Na pewien czas zapomniano o problemie z datą Wielkanocy. Dopiero w 314 roku, podczas synodu w Aralete (dzisiejsze Arles w południowej Francji), nakazano jej obchodzenie w niedzielę. Działo się to już po ogłoszeniu przez cezarów Konstantyna i Licyniusza edyktu mediolańskiego, który oficjalnie legalizował kult chrześcijan. To, że Konstantyn – gdyż to on inspirował zwołanie obrad – uznał za bardzo ważne poruszenie tej kwestii, świadczy, jak nabrzmiałe były wówczas już te spory. Decyzja nie była jednak ostateczna. Spór rozstrzygnięto 11 lat później na soborze nicejskim. Mocą postanowień soboru, kwartodecymanom zagrożono ekskomuniką, jeżeli nie porzucą swej praktyki. Wielkanoc miała być więc obchodzona w pierwszą niedzielę po 14 nisana. Dokładną datę tej niedzieli miał ustalać Kościół aleksandryjski. Następnie określoną datę miał podawać do wiadomości Kościołów lokalnych. Ostatecznie szczegółową wykładnię raz na zawsze ustalił papież Grzegorz Wielki (na rycinie otwierającej artykuł) w VI wieku naszej ery.

Jak się można było spodziewać, uparci Azjaci nie posłuchali biskupów – w każdym razie nie wszyscy. Nieliczni kwatrodecymanie przetrwali w izolowanych wspólnotach we wschodniej Turcji i północnym Iraku aż do naszych czasów…

Marek Skalski

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here