REKLAMA INLINE

Jak przyjmował się islam w ramach rozmaitych kontekstów kulturowo-geograficznych późnego antyku? Pamiętajmy przede wszystkim, że był to świat niezwykle urozmaicony. Najważniejszą bodaj cechą cywilizacji post-hellenistycznej było bardzo zarysowany podział między elitą a ludem.  Zwykle elita była obcego („macedońskiego”) pochodzenia. Była też bardzo często obcojęzyczna. Zwykle lokalny lud był wyalienowany od obcej elity, nawet takiej rządzącej w danym regionie przez stulecia. Im mniej elita przejęła z tradycji przed-hellenistycznych, im więcej narzuciła nowego, tym słabiej osadzona była wśród rządzonych przez siebie ludzi. Im większy elitaryzm, tym słabsza odporność danego regionu na islam.

W związku z tym w każdym regionie miejscowa reakcja na islam, oraz reakcja islamu na tubylców była inna w sensie kulturowym. Wzajemne reakcje i oddziaływanie na mahometanizm wynikały też ze stopnia nasycenia danego regionu elementami pluralistycznymi. Dotyczyło to szczególnie religii. Synkretyzm religijny był wręcz najbardziej charakterystyczną cechą hellenizmu. Im większy pluralizm, tym słabszy opór i wytrwałość w trwaniu przy swojej kulturze. W antyku, nawet pod rządami Zoroastrian, czy też prawosławnych (bizantyjskich) chrześcijan mieliśmy do czynienia z różnorodonością.  Różnorodność kulturowa oznacza naturalnie brak jedności, a w ramach dalszych konsekwencji prowadzi do dezintegracji. Jak stwierdzili autorzy,

Najlepiej, najsolidarniej popisał się w obliczu klęski Egipt. Region ten zachował swoją przed-hellenistyczną tożsamość, która serdecznie przyjęła chrześcijaństwo.Chrześcijaństwo koptyjskie było wyjątkowo silnie zakorzenione wśród ludu. Wręcz było ludowe.

Szczególnie szkodliwe dla społeczeństwa pluralizm jest w czasach kryzysu. A najazd mahometan był czasem kryzysu egzystencjonalnego. I różne regiony Bliskiego Wschodu poradziły sobie z tym różnie. Zależało to głównie od charakteru chrześcijaństwa. A te różniło się nie tylko doktrynalnie, ale również społecznie. Islam podbił to wszystko i starał się możliwie szybko przetworzyć na swoją modłę.

Koptowie odporni

Najlepiej, najsolidarniej popisał się w obliczu klęski Egipt. Region ten zachował swoją przed-hellenistyczną tożsamość, która serdecznie przyjęła chrześcijaństwo.Chrześcijaństwo koptyjskie było wyjątkowo silnie zakorzenione wśród ludu. Wręcz było ludowe. Osadzone najsilniej na wsi, oraz w monastyrach. Poza tym język liturgii był miejscowy.  Tutaj sukcesy mahometan były najsłabsze. Zajęło im ponad 500 lat po podboju aby islam stał się religią dominującą demograficznie. Pierwsze ugięły się elity, a potem dopiero stopniowo lud. Jednak do dzisiaj żyje tam najwięcej chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Odwrotnie było w Mezopotami, w Lewancie, w Babilonie. Tam chrześcijaństwo miało charakter wybitnie arystokratyczny. Ponadto panowało rozbicie kulturowe. Na przykład, w Iraku współzwawodniczyły dwie prowincjalne tożsamości: asyryjska i bizantyjska.  Ta pierwsza nabrała cechy chrześcijańskie, ta druga pozostawała pogańska. Pod władzą perską zdobywcy wymuszali konformizm religijny na lokalnej elicie zamian za utrzymanie wiodących pozycji w regionie. Stąd po pewnym czasie wiele wiodących rodzin przyjęło Zoroastrianizm. Potem – aby odciąć się od greckiego prawosławia – Asyryjczycy przyjęli chrześcijaństwo nestoriańskie. Nestorianie, którzy znajdowali się głównie pod władzą perskich Sasanidów, dość szybko pogodzili się z ich upadkiem i przeszli do bardziej wstrzemięźliwej kooperacji z władzami islamskimi. Po prostu te same funkcje intelektualne i administracyjne, które wypełniali dla Sasanidów, kontynuowali następnie w ramach reżimów umajadzkiego i abisydzkiego, choć bez wielkiej życzliwości.

W międzyczasie w Babilonie natomiast nastąpiła synteza synkretyczna wierzeń pogańskich greckich i chaldeańskich. Wyrażały się one w religiach opartych na gusłach astronomicznych, które jednak w obronie miejscowej tożsamości potrafiły skontrować podobne pokusy wiary rządzącej, czyli Zoroastrianizmu. Oparli się też do pewnego stopnia Manicheizmowi. Chrześcijaństwo w Babilonie zdobyło jedynie powierzchowne wpływy. I wnet się podzieliło. Nawet z nestoriańskiej orientacji wystrzeliły dwie odnogi: lokalna asyryjska, która charakteryzowała bardzo surowym obliczem regionalnym;  oraz kosmopolityczna, metropolitarna, zorientowana na Persję, z centrum w Babilonii. W końcu jednak Greko-Chaldeanie stali się całkiem bezbronni w obliczu zwycięskiego mahometanizmu i dość szybko poddali się islamowi. Pozostały nieznaczne niedobitki asyrysjkich nestrian, którzy funkcjonują w sposób śladowy do dzić. Kosmopolityczna odnoga rozszerzyła się aż do Chin, pełniąc ważną funkcję w Azji Środkowej, aby zaniknąć właściwie całkowicie do XVI w. Nestrianizm w tym sensie dostał od islamu większe szanse niż Zoroastrianizm .

W Lewancie (Syria i okolice) antyczna tożsamość tubylców rozmyła się w synkretyźmie i pluraliźmie post-hellenistycznym. Chrześcijaństwo stało się siłą, która przywróciła pewien ład w Syrii, ale tylko powierzchownie. Chrześcijaństwo dało bowiem tożsamość religijną, która identyfikowała tubylców z prawosławnymi Grekami, którymi przecież Syryjczycy nie byli.  Z drugiej strony, lingwistyczna identyfikacja Syryjczyków z językiem aramejskim przywoływała korzenie pogańskie greckie. W rezultacie panowała poplątanina kulturowa monoteizmu chrześcijańskiego z pogańskim pluralizmem.  Najsilniejszym elementem w tym tyglu byli chrześcijańscy ascetycy, którzy dawali przykład umartwienia.  Nie dość aby zwyciężyć, ale dość aby trwać w wierze do śmierci.

Szybki podbój w Lewancie

W Lewancie, w obliczu najazdu mahometan, po ucieczce części miejscowych elity, wybiciu krąbrnych, oraz dość szybkiej kooptacji reszty warstwy przywódczej chrześcijańskiej, lud chrześcijański znalazł się sam na sam z dżihadystami. Oznaczało to serię gwałtów, rabunków, mordów. Stąd lud syryjski masowo porzucił wieś i przenosił się do miast, które znajdowały się już pod mahometańską władzą. Ale w miastach panował jakiś ład. Było bezpieczniej niż na wsi. Stąd najpierw masowa migracja ludu, a potem masowa konwersja na islam. Zaszła ona dość wcześnie. Chrześcijańskie niedobitki dopiero wtedy poczęły odnosić swoją tożsamość do „Rzymu,” czyli greckiego Bizancjum.

czytaj też: Trucizna, sztylet, śmierć głodowa. Ranking najbardziej dramatycznych zgonów polskich władców

Stało się więc odwrotnie niż w Egipcie, gdzie koptyjscy księża i mnisi przejęli funkcję buforu negocjującego między zdobywcami a podbitymi. I potrafili uzyskać jakieś gwarancje nietykalności dla swych chrześcijańskich owieczek od mahometan. W Egipcie mamy doczynienia z oporem pasywnym.  Na południu, w Nubii miejscowi chrześcijanie stawiali opór zbrojny przez następne 600 lat. Tylko Nubijczykom udało się zatrzymać arabski dżihad w VII w. Ich świetni łucznicy wystrzelali chmary atakujących konno koczowników. Dopiero w XIV w., po rozkładzie i upadku państwa nubijskiego islam wlał się na południe i stopniowo złamał opór pasywny tubylców przez niewolnictwo i konwersję. Jedynie Etiopia opiera się islamowi do dzisiaj. Chociaż w XVI w. mahometanie chwilowo podbili całe państwo, ale chrześcijanie abisyńscy cudem krucjaty uratowali się od losu właściwie wszystkich innych sąsiadów.

Prześledźmy mechanizmy podboju świata antycznego przez mahometan w jego wczesnych stadiach. Pamiętajmy o tym, że najeźdźcy wyłonili się jako prymitywni koczownicy. Zwycięskie inwazje koczowników na kraje o wyższej cywilizacji są w historii raczej normą. Ale normą też jest asymilacja barbarzyńców przez kulturę wyższą. A tymczasem mahometanie odrzucili formy tradycyjne podbitych ludów i państw. Z jednej strony, nie zniszczyli cywilizacji zastanych. Z drugiej, nie wymyślili nowej.  Zamiast tego stworzyli własną religię, asymilując rozmaite wątki z judaizmu, chrześcijaństwa i nawet poganizmu. Co więcej, odrzucili pewne aspekty podbitych cywilizacji, które zagrażały im utratą etnicznej i religijnej tożsamości. A te na początku były identyczne i ekskluzywne.

Wystarczyły dwa wieki, by islam zapanował nad Orientem 

Dlatego na przykład mahometanie doktrynalnie zanegowali grecką logocentrykę. Ale ponieważ w praktyce bez techniki logocentryki nie można po prostu prowadzić cywilizowanego życia (e.g., tworzyć i utrzymywać państw), wyznawcy islamu wygerenowali sprzeczność – dysfunkcjonalną cywilizację. Jednym słowem – choć była ona pełna dogmatycznych sprzeczności – błyskawicznie i gwałtownie przetworzyli świat antyczny aby wygenerować z tego nową cywilizację. „Cywilizację islamską możemy zdefiniować jako to, co zostało gdy antyk został przemielony przez rabiniczny młyn. Podbój udał się, bowiem cywilizacja antyczna miała dwóch wrogów: zewnętrznych barbarzyńców, czyli mahometańskich Arabów; oraz wewnętrznych dysydentów. Chodzi o to, że Arabowie od wieków najeżdżali na kraje cywilizowane, ale kończyło się na zdobywaniu łupów. Teraz judaizm miał dać Arabom permanentną ideologię podboju. I – w pierwszym okresie – prowincjonalni Żydzi (ale zwykle nie w Arabii) czynnie przyłączyli się do barbarzyńców i radowali się wielce z ich sukcesów, przynajmniej początkowo. Wyrażali się o tych inwazjach w formie apokaliptycznej. A Arabowie uważając się na tym etapie za „Żydów” przejęli judaistyczną nienawiść do chrześcijaństwa, która – na wstępnym szczeblu – wyrażała się na przykład niszczeniem i profanowaniem kościołów. W pewnych wypadkach zachodziła percepcja, że są Żydami, na przykład u Chaldejczyków.

W każdym razie mahometanie początkowo mocno czerpali z judaistycznego źródła, choć naturalnie wybiórczo.  W rezultacie, “judaistyczne wartości zdobyły poparcie barbarzyńskiej siły, a barbarzyńska siła zdobyła sankcję judaistycznych wartości: spisek nabrał kształtów. Podkreślmy: Chrześcijaństwo również wyrosło z judaizmu, ale szerzy się je nie w ramach “świętej wojny,” lecz pokojowo.

Dlaczego muzułmanie nie wybrali tej drogi? Z teologicznego punktu widzenia mahometanie – tak jak Żydzi – znaleźli się na wychodźctwie w ramach tego świata. Szukali bowiem królestwa na ziemi, czyli Ziemi Obiecanej. Doktrynalnie nie chodziło im o dostanie się natychmiast do Królestwa Niebieskiego. Dlatego właśnie ich wiara wykluczała jakiekolwiek bezpośredniego odziedziczenie tradycji świata, który podbili . W rezultacie islam narodził się na obrzeżach cywilizacji. Odwrotnie niż judaizm, który pozostał wiarą plemienną, etno-nacjonalistyczną, mahometanizm potrafił się przekształcić z koczowniczego wyznania arabskiego w wiarę uniwersalną. Do pewnego stopnia arabscy mahometanie potrafili pozbyć się swej etno-nacjonalistycznej ekskluzywności. Jednak i tutaj zachodzi pewna sprzeczność, która nie pozwala osiągnąć pełnego uniwersalizmu islamowi. Wbrew oczywistym dowodom „muzułmanie przyznają, że istnieje tylko jedno uprawnione źródło swych ideałów kulturowych i religijnych: Arabię swego Proroka”. Mahometanizm przejął kontrolę nad odległymi prowincjami rzymskimi i perskimi, uczynił z nich swą bazę, a potem zaczął rozszerzać się po całym świecie. I dalej to czyni. Infekuje swoją żarłocznością różne ludy – od Berberów przez Turków i innych – co wszędzie może objawiać się w formie przemocy. Ale jednocześnie może funkcjonować jako religia pokoju. Szczególnie kiedy jest słaby, albo kiedy już usadowił się u władzy.

Marek Jan Chodakiewicz

 

5 KOMENTARZE

  1. wklejam mój artykuł, który już się nie ukazał:
    W poprzednim artykule opisałem prawdziwych obrońców Europy. Którzy byli nieprawdziwi? W związku z najazdem „uchodźców” odżywa podbijanie Polakom bębenka na nutę „husaria broniła Europy”. Propagandowe tuby przypominają w prymitywnym tonie o bitwie pod Wiedniem. Aby udowodnić absurdalność głoszonych tez, powtórzmy propagandową frazę:
    „W 1983 roku, w bitwie pod Wiedniem, Polska ocaliła Europę”.
    Przeanalizujmy tą tezę od początku, a więc data. Było to po blisko trzydziestu latach reform wezyrów z rodu Köprülü, którzy modernizowali sułtańską armię. Nie robili tego za darmo ani w osamotnieniu: Zachód przez cały ten czas dostarczał Turcji najnowszych rozwiązań technicznych: nowych typów dział, pocisków artyleryjskich czy „strzelb typu hiszpańskiego”, które okazały się tak skuteczne, że wydawano je tylko zaufanym oddziałom janczarów na samą wojnę, po której musieli oddawać w obawie przed puczem. Tureccy żołnierze przypasywali typowe dla Zachodu rapiery, francuscy i inni oficerowie osobiście szkolili turecką armię i brali udział w atakach na Polskę i Węgry.
    Koniecznym jest dodanie, że Turcy nigdy nie atakowali Węgier i Polski bez impulsu z zachodu. Gdy w 1620 roku Osman II wydał rozkaz ataku na Rzeczpospolitą, przeciwny był temu turecki lud i duchowieństwo muzułmańskie. Sułtan, osiemnastoletni, popędliwy pół-Włoch, ogłosił, że na trupie katolickiej Polski poda rękę protestantom. Trzeba dodać do tego trwającą wówczas wojnę trzydziestoletnią protestantów z katolikami. Po przegranej wojnie z Polską janczarzy – najwierniejsza gwardia – zabili sułtana. Czyżby przyszedł rozkaz z zachodu, za to, że się wygadał?
    „W bitwie pod Wiedniem”. W żadnym podręczniku nie uczy się, że Kara Mustafa, atakując stolicę, złamał rozkazy sułtana. Według nich Turcy mieli stanąć na pograniczu, blokując zamek Gyor i wspomagając węgierskie powstanie kuruców(krótko wcześniej kurucom pomagali Polacy), i łupiąc. W takiej sytuacji jakiekolwiek przeciwdziałania habsburskie zostałyby przyjęte na tureckich warunkach(wydanie bitwy lub odwrót bez przeszkód, za to z łupami). Jako że Wiedeń nie był docelowym finałem tureckich działań, Kara Mustafa nie miał odpowiedniej liczby dział do zdobycia tak wielkiej fortecy. Nawet jego pochlebcy po klęsce twierdzili, że mógł zabrać więcej dział oblężniczych, jeśli w tajemnicy ważył zamiar ataku na stolicę Austrii.
    Jeśli Turcy nie mieli szans na zdobycie Wiednia, to jak można mówić o zagrożeniu przez nich Polsce? Tym bardziej, że byli wówczas w pokoju z Rzeczpospolitą?
    Wreszcie „Polska ocaliła Europę”. Tak jak i teraz, wówczas najwięcej terytorium Europy zajmowała Rosja. Ponieważ o tym tuby propagandowe nawet się nie zachrząkną, szukajmy dalej. Może husaria ocaliła Austrię i Prusy, innych wrogów Rzeczypospolitej? Może Kara Mustafa natychmiast po „zdobyciu” Wiednia zagroziłby Londynowi, swojemu partnerowi handlowemu? Może wywiesiłby sztandary Proroka nad sprzymierzonym Paryżem? Także pohukiwania o urządzeniu stajni sułtana w Rzymie nie zasługują na powagę. Apeniny były zagrożone przez Arabów w X wieku (przegonili ich Madziarowie), w XIV wieku Turcy dokonali desantu, wywołując popłoch w Rzymie. Później piraci tureccy i północnoafrykańscy atakowali cele tak odległe jak Wyspy owcze czy nawet Argentyna. Podbicie tak bliskiej Italii, posiadającej tak odpowiedni dla nich klimat, z wojskowego punktu widzenia byłoby możliwe. Ale nie atakuje się partnera handlowego. W Polsce nie uczy się w szkołach, że w XVII wieku trwała oficjalna współpraca piratów angielskich i muzułmańskich przeciw marynarce handlowej państw katolickich. Ale gdyby uczono, jeszcze by ktoś wyciągnął wnioski. Więc zasłania się prawdę husarskimi skrzydłami.
    Żeby nie szukać daleko, weźmy samych Habsburgów, od początku tak zasłużonych dla niszczenia Polski. Wycia propagandystów „kto by pomyślał, że sto lat później będzie pierwszy rozbiór” są jak kulą w płot. Już za bitwy pod Orszą w 1518 roku oraz wojny z Zakonem Krzyżackim w 1525 Austria współdziałała z Prusami i Rosją. Mołdawianie pod Obertynem w 1531 strzelali do Polaków z dział dostarczonych przez Austrię. Nie były to byle jakie armaty, a nie dostaliby ich bez rozkazu z samej góry habsburskiej tyranii, i bez celu, którym było zaszkodzenie Polsce. Na początku XVII wieku Zaporożcy dostawali od cesarzy wiedeńskich pieniądze, trąby i chorągwie – na znak, że mają walczyć na żołdzie Austrii, na jej zawołanie i pod jej sztandarami. Było to jawne wypowiedzenie wojny Polsce. Przez cały konflikt z Turcją 1683-99 Austria sabotowała próby podboju przez Polskę Mołdawii i Wołoszczyzny i nawet nie wspierała podczas negocjacji. A więc nie „sto lat później”, tylko dwieście wcześniej oraz jeszcze dawniej (że wspomnę tylko postawę Austrii podczas wojny w 1410-11 czy Suche Kruty), oraz w trakcie samej „odsieczy”. Powstanie Rakoczego czy traktat trzech czarnych orłów też nie „sto lat później”…
    Kończąc temat odsieczy wiedeńskiej należy zaznaczyć, że Sobieski, sojusznik Francji, będącej sojusznikiem Turcji, wstąpił na tron z zamiarem zakończenia wojny z Turcją, a nie szturmowania Stambułu. Zwycięska obrona Żórawna i pokój zawarty w 1676 rozwiązały królowi ręce do walki o odzyskanie Prus. Mimo sojuszu z Francją i Szwecją, jak wiadomo nic nie wyszło z owych planów. Być może zadziałały tu habsburskie pieniądze, które rozbiły sojusz polsko-francuski, tak zabójczy dla wiedeńskiej hydry.
    Rosja również nie zaczynała działań wrogich wobec Rzeczypospolitej bez sygnału danego z zachodu. Oczywiście piewcy „zdobywania Moskwy” nie zająkną się, że w 1612 i za każdym innym razem Polacy walczyli ze szkockimi i niemieckimi najemnikami na służbie carów. Ówczesna Tuła produkowała najwyżej dwa tysiące piszczeli(strzelba o świetnych osiągach) rocznie. W 1631 roku, przed wojną o Smoleńsk, Zachód dostarczył Rosji 19000 muszkietów i 5000 sztuk broni siecznej. Gdy polscy posłowie objeżdżali kraje zachodu w 1620, gotując się do obrony przed Turcją, przywieźli garść broni. Dwadzieścia tysięcy strzelb to ogromna liczba – komuś musiało bardzo zależeć, by Rosja zgniotła Rzeczpospolitą. Pozostaje przypomnieć, jak nie w smak oświeconej Europie były zwycięstwa Stefana Batorego nad Rosją.
    Wraz z zakończeniem wojny trzydziestoletniej, w 1648 roku, skończyła się wojna osiemdziesięcioletnia, tworząca morską potęgę heretyckich Niderlandów. Wojna trzydziestoletnia była tylko pierwszym aktem długiego przedstawienia. Skoro nie udało się w nią wciągnąć Rzeczypospolitej, w tym samym roku Bohdan Chmielnicki rozpoczął wojnę totalną. Rok wcześniej car Aleksiej Michajłowicz kupuje na Zachodzie 5000 pistoletów. Na pewno przez przypadek. Gdy po bitwie pod Batohem Polska błyskawicznie odbudowała armię przez masowy zaciąg Tatarów, Wołochów i Kaukazczyków, na Litwę spadła Moskwa, wiodąc niemieckie i szkockie pułki najemne. W bitwie pod Gródkiem główną siłę Moskali stanowiła typowo zachodnia rajtaria. Od zachodu uderzyli Szwedzi, a niemieckie Prusy wykonały zadanie. Jakby ktoś chciał wypominać Węgrom najazd Rakoczego za „potopu”, to większość jego armii stanowiły najemne oddziały z południowych Bałkanów – Bośniacy, Grecy, Turcy i inni. Gdyby nie Europa, Rakoczy nie miałby funduszy na kupienie w krótkim czasie tak potężnej armii, wzmocnionej swojskimi Kozakami. I po swojsku łupiącymi. Austria za posiłki dla Polski podczas „potopu” zażądała Wieliczki. Wojna, wywołana przez kozackiego hetmana, zakończyła się w 1667 roku wzmocnieniem Prus i Rosji. Na Zachodzie wstrzymano kupowanie polskiego zboża.
    Jak widać, ględzenie o tym, że „Polska broniła Europy przed Wschodem” jest żałosne, lecz propaganda o tak słabych podstawach szerzy się nadal. Ktoś wrzuca mema z szarżującą husarią i podpisem(pisownia oryginalna): „Panowie król Jan powiedział że jak nie rozdepczemy tych muzułmanów to nie ma już Polski!” Tymczasem to przez powtarzanie takiej propagandy może nie być Polski.

  2. Trudno polemizować , jestem pod wrażeniem twojego tekstu o I Rzeczpospolitej , nie dość że prawda , to jeszcze z prawidłowym wnioskiem . Zapraszam na forum – Independent Trader .pl : niezależny portal finansowy , ale 80% komentarzy jest poświęconych polityce , historii i geopolityce , z lekka przeplatane finansami 🙂 Trafiłem tam przypadkiem ok. 3 lata temu i już ciągle zaglądam . Poziom komentatorów wyższy niż na Wolność 24 , bo tu to dzieciarnia , a tej klasy historyka tam brak .[ jak ty ] Polecam zwłaszcza soboty – niedziele , kiedy cenzura śpi 🙂 tam nikogo nie potrzebowałbyś przekonywać , ferajna jest w temacie 🙂

    • To portal finansowy, nie wiem, czy znalazłbym coś do komentowania. Zamierzałem tutaj pisać o gospodarce Polski średniowiecznej, ale puszczono tylko jeden mój tekst, który został w wersji drukowanej ncz został ocenzurowany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here