REKLAMA INLINE

Przez dziesięciolecia trwał spór między zachodnimi Aliantami i Sowietami o datę zakończenia  II wojny światowej. Ci pierwsi świętowali zawsze 8 maja, Rosjanie upierali się przy dniu 9 maja. Mało kto pamięta, że zorganizowane oddziały niemieckie broniły się jeszcze przez kilka miesięcy. A ostatni żołnierz tej wojny poddał się w…. 1974 roku.

 

Choć niemieckie dowództwo ogłosiło bezwarunkową kapitulację na wszystkich frontach  już 8 maja 1945 roku, to nie wszystkie jednostki Wehrmachtu posłuchały rozkazu złożenia broni. W maju 1945 r. najpotężniejszym zgrupowaniem niemieckim była Grupa Armii „Środek” feldmarszałka Schörnera. Posiadała ona niespełna 1 000 000 żołnierzy, prawie 2000 pojazdów pancernych i 10 000 dział. Były to potężne siły, jednak w ówczesnej sytuacji jedynym celem Niemców było przedarcie się jak największej liczby żołnierzy na zachód. Do 11 maja 1945 trwały walki zbrojne w Czechosłowacji toczone w ramach tzw. Operacji Praskiej.  10 maja pod Mielnikiem  miało miejsce ostatnie starcie  I Armii Wojska Polskiego z regularnym oddziałem hitlerowców. W ciągu tych ostatnich dni po oficjalnej kapitulacji III Rzeszy zginęło kilkudziesięciu polskich żołnierzy, a wielu zostało rannych. Ostatecznie 11 maja zniszczono sztab Grupy Armii feldmarszałka Schornera. Niemcom bardzo zależało na utrzymaniu możliwie dużego obszaru Czech, by jak najwięcej jednostek mogło przedostać się do strefy kontrolowanej przez US Army. Trudno się dziwić, sowiecka niewola zwykle oznaczała zesłanie do gułagu i śmierć w następstwie tego.

 

Twierdza Hel

Podobna sytuacja miała miejsce w Kurlandii. W następstwie działań wojennych powstał tam potężny kocioł, w którym okrążone i całkowicie odciętych było kilka armii niemieckich. Po 9 maja 1945 część oddziałów Grupy Armii Kurlandia w worku kurlandzkim odmawiała kapitulacji i oddania się w ręce Sowietów. Żołnierze próbowali ukryć się w lasach lub kontynuować walkę zbrojną . W momencie kapitulacji grupa armii liczyła około 180 tys. żołnierzy. Walki w Kurlandii, mimo że nie miały takiego natężenia jak w centralnej Europie, trwały jeszcze 11 maja, gdyż nie wszystkie niemieckie oddziały chciały skapitulować i wolały przejść do partyzantki.

Do 13 maja trwały walki nad Bałtykiem, na Mierzei Wiślanej oraz na Helu. Jeszcze 12 maja radzieckie lotnictwo dokonywało nalotów na stanowiska fanatycznie broniących się na mierzei niemieckich żołnierzy, którzy odmawiali kapitulacji. Ostatecznie walki zakończyły się dzień później, 13 maja. Dużo bardziej zacięte walki przyszło stoczyć  na Helu, gdzie na niewielkiej przestrzeni zgromadziły się ogromne ilości niemieckiego wojska (podaje się nawet liczbę 200–300 tys). W celu obrony przed radzieckimi czołgami Niemcy stworzyli u nasady półwyspu zaporę z niesprawnych lokomotyw, blokując przejazd przez całą szerokość pasa lądu. Hel był całkowicie odcięty, a że Rosjanie zajęci byli operacją berlińską, trwała tam cały czas ewakuacja wojsk niemieckich. Nad półwyspem panowało jednak radzieckie lotnictwo, co utrudniało życie nie tylko Niemcom, ale też czekającej na ewakuację ludności cywilnej. Ostatecznie garnizon Helu skapitulował 9 maja, około 10 rano. Co ciekawe, niemieckie siły lotnicze Luftwaffe również nie złożyły broni 8 maja 1945 roku. Ostatnie loty bojowe wykonywały jeszcze 12 maja 1945

czytaj też: Spór o zakole Bugu. Jak Sowieci zagarnęli polski węgiel

Ostatnią większą bitwą na wschodzie była batalia w miejscowości Poljana (dziś Słowenia), którą stoczono 14 i 15 maja, czyli tydzień po kapitulacji III Rzeszy! Do walk doszło w trakcie odwrotu części niemieckich wojsk wraz z kolaborującymi oddziałami miejscowych chorwackich ustaszy, które nie przyjęły warunków kapitulacji wojsk niemieckich w Jugosławii, podpisanego 9 maja. Chorwaccy nacjonaliści woleli walczyć do ostatniego naboju niż dostać się w ręce zwycięskich komunistów pod wodzą Josipa Broz-Tito.

W trakcie ucieczki na tereny zajmowane przez Brytyjczyków siły Osi (30 tys. ludzi, głównie byli Chorwatów) natknęły się na posterunek partyzantów Tity. Po odmowie swobodnego przepuszczenia, doszło do walk, w których zaczęły przeważać wojska niemieckie i chorwackie, głównie dzięki przewadze w posiadanej artylerii.

Sytuację rozwiązało dopiero przybycie rankiem 15 maja kilkunastu brytyjskich czołgów. Ich dowódca odmówił wzięcia pod ochronę sił Osi i nakazał im ostateczną kapitulację, do której doszło tego samego dnia po południu. Ogółem bitwie w tej zginęło ponad 400 żołnierzy obu stron, a kilkuset odniosło rany. Było to ostatnie starcie regularnych wojsk niemieckich z siłami alianckimi.

 

Krwawy bunt Gruzinów

W trakcie starcia pod Poljaną nie padły jednak ostatnie strzały II wojny w Europie. Gdy front wschodni jeszcze trzymał się jakoś w posadach, na holenderskiej wyspie Texel doszło do buntu stacjonującego tam Legionu Gruzińskiego, który zwrócił się przeciw Niemcom. Była to formacja kolaboracyjna, utworzona, co ciekawe, w Kruszynie pod Radomiem z wziętych do niewoli Gruzinów, którzy chcieli walczyć z Armią Czerwoną.

 

Gdy pojawiła się informacja o przerzuceniu Gruzinów na front zachodni, zdecydowali się oni na wystąpienie przeciw dotychczasowym sojusznikom. Nocą z 5 na 6 kwietnia zaatakowali kwatery swoich dowódców (większość kadry oficerskiej stanowili Niemcy) oraz koszary niemieckiego pułku, którego rozkazom podlegali. Udało im się zabić 246 hitlerowców (przeżył dowódca Legionu, który nocował u swojej holenderskiej kochanki).

 

Rozpoczęły się krwawe walki, w których pozbawieni wsparcia Aliantów Gruzini odnieśli na początku duże sukcesy zajmując prawie cała wyspę (Niemcy którzy przeżyli zajęli dwa ufortyfikowane stanowiska). Stosunek sił na wyspie zmieniło przybycie 163. Morskiego Pułku Ochrony, który przechylił szalę na korzyść Niemców.

Zacięte walki, w trakcie których nikt nie brał jeńców, wygasły 20 maja 1945 roku, gdy na wyspę przybyły oddziały armii kanadyjskiej. Zginęło ¾  z 800 Gruzinów, większość została rozstrzelana przez Niemców. Ci ostatni utracili około 800 rannych i zabitych. Zabudowania na wyspie zostały zniszczone w trakcie półtoramiesięcznych walk, a straty ludności cywilnej wyniosły 117 osób.

 

Co ciekawe Gruzinów nie spotkały większa nieprzyjemności po powrocie do Związku Radzieckiego. Po krótkim pobycie w obozach odosobnienia dosyć szybko zostali zrehabilitowani i zwolnieni do domów. Sowieci docenili, ze bili się z Niemcami.

Texel było ostatnią bitwą niemieckiego wojska, jednak wcale nie było ostatnim starciem II wojny światowej w Europie. Miejscem końcowych strzałów tego konfliktu był rejon leżącego w Bośni miasta Odżak. Na tym ufortyfikowanym terenie broniło się ok. 13 tysięcy sprzymierzonych czetników i ustaszów, którym nie udało się przebić do Austrii.

 

Przeciwko nim stały przeważające liczebnie siły Josipa Broza-Tity. Walki o miasto rozpoczęły się 19 kwietnia, jednak po dziewięciu dniach jugosłowiańska operacja została przerwana w skutek dużych strat.

 

Wznowiono ją 3 maja, gdy wsparci dodatkowymi siłami, w tym zdobytym na Niemcach lotnictwem, titowcy przystąpili do ostatecznej likwidacji oporu. Odżak padł 24 maja po krwawych trzytygodniowych walkach, a dzień później poddał się ostatni punkt chorwackiego oporu – wieś Vlaska Mala. Tuż przed końcem walk z okrążenia wyrwało się 170 obrońców wraz ze swoimi dowódcami, unikając rychłej śmierci.

W Odżaku padły ostatnie strzały II wojny światowej. Jednak jej ostatni akord miał już ton mniej dramatyczny, można nawet powiedzieć, że nieco humorystyczny. Chodzi o „Operację Haudegen”. Jej misja polegała na wysłaniu okrętem podwodnym na norweski Spitsbergen 11 żołnierzy pod dowództwem dr Wilhelma Dege – 9 września 1944.Ta tajna stacja miała na celu rozpoznanie meteorologiczne dla celów wojskowych i nadawanie komunikatów pogodowych. Załoga wyposażona była w radiostację i zapasy żywności na kilka miesięcy. O kapitulacji Niemiec dowiedzieli się z nasłuchu radiowego, ale bałagan ostatnich dni wojny sprawił, ze p prostu o nich zapomniano. Po prostu nikt się z nimi nie kontaktował. Wprawdzie udało im się jednak wysłać kilka sygnałów alarmowych – jednak bez skutku. W końcu 4 września 1945 roku odnalazła ich załoga norweskiego statku rybackiego. Kapitulacja polegała na tym, że kapitan Dege położył przed norweskim bosmanem  pistolet.  Norweg zapytał po prostu, czy może sobie ten pistolet zabrać. I tak ostatni żołnierze dumnej armii niemieckiej zostali rozbrojeni przez… norweskiego rybaka.

 

Długa walka porucznika Onodo

Czy to już koniec? W Europie tak, ale przecież wojna światowa trwała jeszcze w dalekiej Azji. Żołnierze cesarskiej armii japońskiej poddali się dopiero 2 września 1945 roku, już po eksplozjach A-bomb w Hiroszimie i Nagasaki. Ale czy wszyscy?

Ostatni żołnierz Cesarstwa Japonii poddał się 10 marca 1974. Był to porucznik Hiro Onodo.

Porucznik Hiroo Onoda w towarzystwie swojego dowódcy

Wiedziano o nim już wcześniej, ale próby zrucania ulotek z informacją o zakończeniu wojny się nie powiodły. Przekonał go dopiero młody japoński student o nazwisku Suzuki. Odnalazł on Onodę i informację przekazał do Japonii – dopiero potem na wyspę udał się jego były dowódca major Taniguchi który dał mu rozkaz złożenia broni. 9 marca 1974 wytrwały żołnierz złożył broń przed swoim dowódcą, następnego dniaoficjalnie poddał się przed gen Rancudo z Filipińskich Sił Powietrznych. Onoda formalnie złożył broń prawie 29 lat po zakończeniu II wojny światowej. Oddał miecze, karabin Arisaka Typ 99, 500 sztuk amunicji i kilka granatów.

Został mu wypłacony żołd za wszystkie lata służby do 1974 roku, wraz z odsetkami! Dodatkowo automatycznie awansował według zasad awansów żołnierzy w czasie pokoju co także uwzględniono w kwestii wysokości żołdu. Podobno został przyjęty przez samego cesarza, który na  znak szacunku  pierwszy oddał mu pokłon

 

Marek Skalski

 

4 KOMENTARZE

  1. Idąc tą drogą w takim razie paleolity i neolity nadal trwają bo gdzieś ktoś tam robi narzędzia kamienne. Ma to tyle wspólnego z faktami co geny z tożsamością.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here