REKLAMA INLINE

Ukraińscy komuniści nie chcieli być gorsi od nacjonalistów i też zamierzali zbudować „Wielką Ukrainę”, w skład której na zachodzie wchodziłoby m.in. 16 polskich powiatów, położonych na południu i wschodzie kraju. Tylko sprzeciw Stalina spowodował, że nie zdołali zrealizować swojej wizji. Musieli zaaprobować linię Curzona jako granicę między Polską a sowiecką Ukrainą. Liczyli jednak zapewne, że z czasem część tzw. Zakerzonia uda im się odzyskać.

Ukraińscy komuniści w okresie II wojny światowej, działający pod przywództwem Nikity Chruszczowa, choć oficjalnie zwalczali ukraiński nacjonalizm, przejęli od Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów wizję budowy wielkiej Ukrainy, obejmującej wszystkie historyczne lub etniczne ziemie ukraińskie. Chcieli zbudować państwo, w skład którego wchodziłyby Brześć i Pińsk na północy, Chełm, Hrubieszów, Przemyśl i Krynica na Zachodzie i Preszów i Użhorod  na południu. Krótko mówiąc ukraińscy komuniści , nie chcąc być gorszymi Ukraińcami od ounowców , chcieli przyłączyć do Ukrainy całe tzw. Zakerzonie w Polsce, Preszowszczyznę na Słowacji i Pińszczyznę należącą do Białorusi.

 

Działacze OUN do Ukrainy chcieli przyłączyć jeszcze rosyjskie ziemie, sięgające do Kaukazu i Uralu, ale Chruszczow takiego żądania Stalinowi nie mógł przedstawić. Odważył się jednak zaproponować mu, jak pisze amerykański badacz William Taubman, przekazanie Ukrainie Krymu, lecz ten mu odmówił. Swoje terytorialne apetyty Chruszczow motywował koniecznością uzyskania przez Ukrainę rekompensaty po zniszczeniach wojennych. Chytry Chruszczow podejmował szereg działań na rzecz realizacji swoich terytorialnych koncepcji. Już w czasie wojny na całym obszarze , do którego miał pretensje, działały oddziały podległe Ukraińskiemu Sztabowi Ruchu Partyzanckiego,  nad którym sprawował on polityczną kuratelę. Dzięki niemu miał on autonomiczny charakter i nie podlegał Centralnemu Sztabowi Ruchu Partyzanckiego. Autonomia ukraińskich partyzantów przejawiała się też na innym poziomie. W oddziałach partyzanckich USzRP nie było oddziałów specjalnych, podlegających bezpośrednio NKWD i NKGB. Chruszczow wystąpił przeciwko temu zdecydowanie i Stalin zaaprobował jego żądanie. Oddziały te oczywiście istniały, ale działały samodzielnie. Podlegały też USzRP, który uzgadniał instrukcje prowadzenia działań kontrwywiadowczych bezpośrednio z NKWD Ukraińskiej SRR. Partyzanci podlegli Chruszczowowi opanowali znaczną część Pińszczyzny, podjęli walkę z OUN- UPA i przerzucali swoje oddziały do Polski na Lubelszczyznę, w Bieszczady i na Słowację. Jak pisze Kenneth Slepyan w miarę zbliżania się frontu do Polski i na Słowację zostało przerzuconych około 90 oddziałów, liczących około 20 tysięcy partyzantów w celu walki z Niemcami i promowania sowieckich interesów.

Polska od morza do morza

Chruszczow prowadził też przeciwko Polakom działania propagandowe. 19 lutego 1943 r. w „Prawdzie Ukrainy” ukazał się artykuł Aleksandra Korniejczuka, męża Wandy Wasilewskiej, zatytułowany  „Ponowne zjednoczenie narodu”. Ten ukraiński pisarz oskarżył Rząd Londyński, że chce przywrócić Polskę z XVII w. sięgającą do Morza Czarnego. W artykule tym wyłuszczył też podstawy sowieckich roszczeń do polskich Kresów. Były nimi według niego powstania kozackie i XIX –wieczne kulturalne odrodzenie ukraińskie we Lwowie. Był to tylko wstęp do innych publikacji, które pojawiły się w innych mediach.

W marcu 1944 r. w przemówieniu przed Ukraińską Radą Najwyższą Chruszczow oficjalnie zgłosił roszczenia do Lwowa i pozostałych obszarów leżących we wschodniej Małopolsce. Ponadto oświadczył, że „Naród ukraiński będzie dążył do przyłączenia do ukraińskiego państwa radzieckiego takich odwiecznie ukraińskich ziem, jak rejon Chełma, Hrubieszowa, Zamościa, Tomaszowa i Jarosławia”. Po wygłoszeniu tych słów Chruszczow dostał od członków Rady Najwyższej burzliwą owację.

Złośliwi członkowie z Biura Politycznego , nazywający za Stalinem Chruszczowa „Chruszczewskim” twierdzili, że przyłączając Zakerzonie do Ukrainy chce on zrobić prezent żonie. Jego żona, Nina Kucharczuk, pochodziła z Chełma. Region ten w czasach zaborów był silnie rusyfikowany. Władze carskie popierały na nim rozwój prawosławia. W 1875 r. zlikwidowały unię, zastępując ją prawosławiem. Rusini nigdy jednak tam nie dominowali. Według obliczeń Witolda Kołbuka na obszarze całej diecezji chełmskiej stanowili zaledwie jedną trzecią 32-33 proc. ogółu ludności tu zamieszkałej. Chruszczow na Chełmszczyźnie wchodził w stare koleiny przetarte przez Niemcy i Austrię z rządem Ukraińskiej Republiki Ludowej. Zawarły one z rządem URL traktat pokojowy w Brześciu , w którym wyraziły zgodę na przyłączenie całej Chełmszczyzny wraz z częścią Podlasia, czyli terenów położonych na wschód od linii; Tarnogród, Biłgoraj, Szczebrzeszyn, Krasnystaw, Puchaczów, Radzyń Podlaski, Międzyrzec Podlaski, Sarnaki. Spowodowało to ostry kryzys w stosunkach polsko- ukraińskich. Polacy obawiali się, że teraz „państwa centralne” mogą kupczyć innymi polskimi terytoriami. Wcześniej uznały one rząd URL sądząc, że „Samostijna” Ukraina pozostanie w orbicie wpływów niemieckich i będzie stanowić przeciwwagę wobec Rosji, a także przyszłego państwa polskiego. Głównym animatorem walki o przyłączenie Chełmszczyzny do Ukrainy był Michał Hruszewski, wolnomularz, urodzony w Chełmie, nacjonalistyczny historyk nienawidzący Polski i Polaków, pierwszy prezydent URL. Jego przodkowie nie pochodzili jednak z Chełmszczyzny , ale z Czehrynia. Ojciec Michała został skierowany do Chełma jako nauczyciel przez władze carskie dla rusyfikowania tutejszej ludności.

Pomoc Szeptyckiego

Hruszewski starał się o jak najszybszą ratyfikację postanowień brzeskich, dotyczących podziału ziem polskich. Ukraińcy na obszarach, do których aspirowali nasilili antypolską agitację. Hruszewskiego wspierał metropolita Andrzej Szeptycki , który wznowił działalność diecezji chełmskiej i jej greckokatolickiej hierarchii. Liczył on, że dzięki pomocy Hruszewskiego uda mu się utworzyć w Kijowie Patriarchat Ukraiński związany z Rzymem i kulturą zachodnią.

Sprawa Chełmszczyzny miała ciąg dalszy w 1939 r. Pakt Ribbentrop- Mołotow przewidywał pierwotnie, że do Ukraińskiej SRR zostanie przyłączona nie tylko Chełmszczyzna, ale cała Lubelszczyzna. „Tajny protokół dodatkowy” do paktu przewidywał, że granica na ziemiach polskich między ZSRR a Niemcami będzie przebiegać:”(…) w przybliżeniu po linii rzek Narew, Wisła i San”. Niemcy wycofali się z Lubelszczyzny i wkroczyli na nią Sowieci , o czym w publikacjach rzadko się obecnie wspomina. Sowietów w wielu miejscowościach witały bramy powitalne i entuzjazm Ukraińców i Żydów. Sowieci się jednak z Lubelszczyzny wycofali, bo w zamian za nią otrzymali zgodę Niemiec na zajęcia krajów bałtyckich. Łupem ukraińskich komunistów padł tylko Przemyśl i Zasanie.

czytaj też: W obronie Grodna

Sprawa Chełmszczyzny miała swój ciąg dalszy w czasie II wojny światowej, ale ten temat zasługuje na osobne potraktowanie. Ukraińscy komuniści udziału w tej rozgrywce nie brali…

Wrócili do gry w lipcu 1944 r. , wtedy to Chruszczow, jak pisze S.M. Plokhy wysłał Stalinowi sugestię utworzenia regionu chełmskiego w ramach Ukraińskiej SRR. Napisał w nim, że „ historycznie ziemie te sąsiadowały z Ukrainą i w przeszłości niektóre z tych ziem stanowiły część państwa rosyjskiego”. Memorandum to miało dotrzeć do Stalina 20 lipca 1944 r. Stalin oczywiście nie miał zamiaru popierać żądań Chruszczowa, ale najprawdopodobniej posłużył się tym memorandum, żeby skłonić kandydatów „lubelskich Polaków”, by nawet nieoficjalnie nie występowali o pozostawienie przy Polsce Lwowa. Gdyby to zrobili, sowiecki dyktator zagroził im, że jeżeli będą upierali się przy Lwowie, to nie tylko go nie dostaną, ale mogą pożegnać się z Chełmem. Nie zająknęli się o Lwowie , a w zamian Stalin upokorzył Chruszczowa. Kazał Manifest PKWN ogłosić w Chełmie. W nim zaczął urzędować też pierwszy prosowiecki rząd, który po przeniesieniu się do Lublina zyskał miano „lubelskiego”.

Komuniści ukraińscy w tym czasie prowadzili jeszcze kampanię przeciwko Polsce i nie skrywali nadziei na przyłączenie do Ukrainy Chełmszczyzny, Przemyskiego i Łemkowszczyzny. Ukazało się szereg artykułów, z których wynikało, że zachodnia granica Ukrainy powinna przebiegać za Chełmem, Jarosławiem i Przemyślem. Artykuły te podkreślały wielowiekowe historyczne związki Chełmszczyzny i Nadsania z Ukrainą. Zgodnie z dyrektywa Chruszczowa autorzy publikacji pisali, że Ukraina poniosła w czasie wojny ogromne straty i ma pełne moralne prawo do odzyskania wszystkich tzw. historycznych ziem, utraconych przez Ukrainę niegdyś rzekomo na rzecz Polski. Główną tubą propagandową ukraińskich komunistów stała się „Prawda Ukrainy” organ KC Komunistycznej Partii Bolszewików Ukrainy.

Ukraińscy komuniści, działający na terenie Chełmszczyzny, Nadsania i łemkowszczyzny nie pozostali głusi na wezwania płynące z inspiracji Chruszczowa.

Listy do Stalina!

Zaczęli pisać listy do Stalina i Chruszczowa proszące o przyłączenie ich ziem do ZSRR. Liczyli, że granica polsko-sowiecka nie ma jeszcze charakteru trwałego i Stalin jest władny ją zmienić. O taktyce Ukraińców, zamieszkujących  polskie terytoria , a zwłaszcza część Lubelszczyzny świadczy „Pismo wojewody lubelskiego Kazimierza Sidora do Prezydium KRN i PKWN przedstawiające ocenę sytuacji wśród ludności ukraińskiej”. Pisze on w nim m.in. :”(…) gros masy ukraińskiej, mieszkającej po lewej stronie Bugu to element przeżarty nacjonalizmem szowinistycznym ukraińskim, który i obecnie prowadzi wybitnie szkodliwą robotę w stosunku do narodu polskiego (…), a mianowicie pomijając fakty wyrzynania rodzin polskich, fakty bolesne i wszystkim znane, nacjonaliści ukraińscy weszli w skład rad, partii i milicji i tam starają się przemycić swą linię polityczną, względnie prowadzić robotę tak, by wywołać niechęć i oburzenie mas do programu reprezentowanego przez rady i PKWN. Robota ta jest prowadzona przy tym tak koronkowo, że trudno wpaść na jej ślad. Są jednak fakty takie, jak to, że Milicja Obywatelska na tych terenach nosi opaski normalne, a w kieszeni drugie opaski o barwach nacjonalistów ukraińskich. Prześladowanie ludności polskiej jest tak znaczne, że na terenach tych utarło się wśród ludności polskiej przekonanie, że PKWN idzie rzeczywiście na sowietyzację Polski. (…)

Należy podkreślić, że ludność ukraińska zwlekała z oddawaniem kontyngentu. Obecnie, by zyskać sobie łaski władz sowieckich wszystkie zapasy żywności oddaje bezpośrednio Armii Czerwonej i traktuje te zapasy, jak własność Związku Radzieckiego. Wyprzedawanie przez Ukraińców bydła i zboża oraz sprzętu idzie na bardzo dużą skalę. Stwierdzonym jest, że w szeregu wypadków zdecydowani nacjonaliści ukraińscy weszli w kontakt z NKWD i tam prowadzą szkodliwą robotę przeciwpolską”.

Stalin wyrównuje - rysunek z satyrycznego pisma banderowskiego

Nie tylko urzędnicy nowej władzy tak oceniali działania Ukraińców. Zachowane dokumenty oddziału AK- WiN „Jastrzębia”, działającego na terenie Obwodu Włodawa (1945-1947) nie wystawiają Ukraińcom najlepszej opinii. Ukraińcy masowo zaczęli wspierać w odróżnieniu od reszty społeczeństwa nową władzę. Masowo współpracowali z bezpieką.  Z zapisków „Żelaznego” czyli brata Leona Taraszkiewicza, Edwarda wynika np. , że wiele wsi ukraińskich stanowiły twierdze UB i ORMO skutecznie paraliżujące działania podziemia w rejonie Włodawy. „Żelazny” pisze w jednej z notatek m.in. :”Znajomości te wykorzystali Ukraińcy w podły sposób, a mianowicie : już jesienią 1944 r. brali udział z bronią w rękach w rozmaitych obławach resortu, Sowietów skierowane przeciwko polskim osiedlom. Jeszcze w bieżącym roku w miesiącu wrześniu brali udział z bronią w rękach w aresztowaniach w Łomnicy i Woli Wereszczyńskiej. Oddawali oni nieocenione usługi naszym wrogom. Wynikiem takiej judaszowej pomocy były liczne aresztowania podejrzanych Polaków, o których dziś nie ma jeszcze żadnej wiadomości. Najprawdopodobniej wszyscy ci zginęli na Sybirze. (…) Do tej pory zawsze tak było, że o ile resort gdzieś w ternie operuje, na noc zawsze jedzie gdzie?- na Górki- Zienki! Tam czuł się zawsze bezpiecznym , tam otrzymywał zawsze potrzebne informacje operacyjne, tam znajdowali zawsze pomoc Kreciuk i Nazaruk, słynne asy wywiadu lubelskiego”.

            Ostatecznie Chruszczowowi nie udało się nakłonić Stalina, by zmienił swoją decyzję w sprawie Zakerzonia. W 1951 r. ukraińscy komuniści podjęli kolejne działania na rzecz odzyskania Chełmszczyzny, ale znów się cofnęli. To już jest jednak temat na następną okazję.

Marek A. Koprowski

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika „Najwyższy Czas!”. Do kupienia w wersji papierowej lub e-wydania.

6 KOMENTARZE

  1. Jakie odzyskanie, nie może być odzyskania czegoś co istniało, tworu pt. Ukraina nie było. To były ziemie Rzeczpospolitej leżące z jej kraja stąd nazwa dla późniejszej Ukrainy, więc o żadnych etnicznych ziemiach Ukrainy nie ma mowy. Żyli tam różni etnicznie ludzie m.in. Polacy, Rusini, Kozacy służący za niezłe pieniądze Rzeczpospolitej i tyle w wielkim skrócie. To, że ze względów politycznych 100 lat temu zaczęto tworzyć Ukrainę i teraz neo banderowcy usiłują stworzyć sobie historię państwa nie upoważnia do stwierdzenia o odzyskiwaniu ziem, bo odzyskuje się coś co było własnością. Ukraińcy w swym chorym pędzie historycznym posunęli się nawet do skierowania pisma do Mongolii o rekompensaty z tytułu najazdów tatarskich, które rzekomo zniszczyły Ukrainę. Mongolia dyplomatycznie odpowiedziała, że oczekuje imiennych list osób, które doznały szkód wówczas rozważą sprawę. I to nie jest żart.

  2. Bardzo pożyteczny artykuł!
    Kiedyś (lata 80-te) słyszałem, że w 1948 roku ok. 22 tysięczna wataha UPA dokonała rajdu przez Czechosłowację do Austrii, gdzie otrzymała schronienie.
    Od razu wydało mi się to bardzo podejrzane ale, przyjmując to za prawdę, spekulowałem sobie na różne sposoby dlaczego pozwolono im na tak udaną akcję. Przecież, gdyby nie było to na rękę władzy, to byłaby ona w stanie zmobilizować takie siły, które zmasakrowałyby zwarte oddziały, a niedobitków wyłapały tym łatwiej, że na obcym terenie.
    Pierwsze podejrzenie, to to, że umieszczonych zostało bardzo dużo (wręcz całe oddziały) wtyczek NKWD, które, uwiarygodnione wstępnie, jako uciekinierzy z sojuza, mogli rozpocząć działalność antysowiecką i być wartościowym materiałem do werbunku przez zachodnie służby, by stać się podwójnymi agentami. Zapewne część upowców, po spędzeniu długich lat na emigracji, zżerana tęsknotą za Ukrainą, mogła stać się obiektem obróbki dopiero wtedy, ze strony sowieckiej i za obietnicę darowania kary i umożliwienie powrotu podjęła działalność na rzecz ZSRR.
    Z artykułu wynika, że w ZSRR istniało lobby ukraińskie i również, że Stalin nie był aż tak wszechmocny, jak przypisują mu to stereotypy i rozsądek polityczny kazał mu iść na kompromisy nie za bardzo widoczne z zewnątrz.
    Podobno w Kanadzie, na 30 mln ludności, jest 2 miliony Ukraińców! Ciekawe ilu z nich UPA, Galizien SS itp. i ich potomkowie. Śmiem twierdzić, że nie o tym myślał Stalin w swych dalekośiężnych planach.

  3. po pierwsze – polecam spędzenie kliku dni we Lwowie. Tak wyrazistego wykrzewiania Polaków z historii tego miasta chyba nie ma nigdzie na świecie. Przewodnicy ukraińscy nazywają sławnych Polaków mieszkańcami Galicji lub mieszkańcami Lwowa. Np „mieszkaniec Galicji Stefan Banach”, mieszkaniec Lwowa Rudolf Weigl itp. A czy ktoś słyszał o I królu Ukrainy Daniłło – XII wiek?
    po drugie – Łemkowie mieszkali nawet pod Nowym Targiem ale wszystkie miasta „po drodze” tj. Krosno, Jasło, Nowy Sącz to sami Polacy. Więc o co chodzi?
    Może Ukraińcy chcą mieć granice z Niemcami?

    To jak prowokują to obłęd, który nie wróży nic dobrego. Polecam braciom Ukraińcom tym co tak się martwią o zakierzoński kraj spróbować powalczyć, jak na prawdziwych patriotów przystało ,o Dombas i tam udowadniać patriotyzm.

    • Odnośnie króla Daniłły: zgadzając się w pełni ze słowami Slomki, muszę coś sprostować, a mianowicie to, że król Daniłło panował na Rusi Halicko-Wołyńskiej, jednak był to wiek XIII, a nie XII. Sto lat później, po ciosach zadanych Rusi przez Monogołów i Tatarów, Ruś ta dostała się Kazimierzowi Wielkiemu, który od ostatniego z jej władców otrzymał tytuł dziedzica Rusi. W latach 80. XIV w. królowa Jadwiga wcieliła przygraniczne ziemie Rusi Halicko-Wołyńskiej do Polski (Wołyń przypadł w udziale Wielkiemu Księstwu Litewskiemu).

  4. Według pierwszej wersji paktu Ribbentrop-Mołotow powinien jeszcze zażądać Lublina, Puław i warszawskiej Pragi. Na szczęście zrekompensować to Krymem ☺

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here