REKLAMA INLINE

Podobóz Ukraiński w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie wciąż budzi emocje. Mieszkający w Polsce Ukraińcy chcą z niego uczynić symbol tragicznego losu, który im zgotowali Polacy. W ich propagandzie pełni on rolę „mitu”, który ma poniżać Polaków. Na dźwięk słowa „Jaworzno”, mają oni mieć moralnego kaca. Tymczasem sprawa jest złożona. Wiele ukraińskich opinii na temat „Jaworzna” jest nieprawdziwa i przesadzona. W porównaniu z obozami brytyjskimi dla Burów w południowej Afryce, stanowił on sanatorium.

Stosowanie obozów koncentracyjnych do osadzania w nich cywilnej ludności podczas tłumienia działań partyzanckich nie jest pomysłem nowym. Po raz pierwszy zastosowali go Brytyjczycy w wojnie z Burami. Zmarło ich w tych obozach z głodu, chorób i braku odpowiednich warunków higienicznych prawie 30 tys. kobiet i dzieci. Z Operacją „Wisła”, mającą na celu unicestwić ostatecznie ukraińskie podziemie w Polsce, jest związany obóz w Jaworznie. Nie był to jednak obóz koncentracyjny mimo, że tak określa go wielu ukraińskich publicystów i historyków. Niektórzy określają go „miejscem zbrodni na ziemi polskiej”, „polskim obozem koncentracyjnym” itp. Był to obóz filtracyjny, którego celem było wyselekcjonowanie  osób podejrzewanych o przynależność do organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii , które autentycznie do niej należały. W obozie miano wyłuskać także członków cywilnych struktur OUN- UPA, które jak wiadomo działały praktycznie w każdej wsi. Władze polskie chciały wyłapać  wszystkich Ukraińców związanych z OUN- UPA, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się nacjonalistycznej zarazy na tereny, na które miała zostać przesiedlona ludność ukraińska. Władze polskie słusznie zakładały, że OUN będzie chciał w nowych warunkach odtworzyć siatkę i dalej prowadzić działalność.

Najwięksi zwyrodnialcy

Władze doskonale zdawały sobie sprawę, że kierownictwo OUN- UPA po rozpoczęciu Operacji „Wisła” zaczęło demobilizować oddziały, by część członków oddziałów wróciła do rodzin i z nimi wyjechali na Ziemie Odzyskane i tam zamieszkać, czekając na Sygułą od organizacji. Z rodzinami na zachód chciało się też przedostać sporo dezerterów z UPA, których po rozpoczęciu  Operacji „Wisła” stale przybywało. Wielu miało na koncie zbrodnie, za które powinni odpowiedzieć.

czytaj też:Apetyty Chruszczowa – komunistyczny namiestnik Ukrainy chciał odebrać Polsce: Przemyśl, Chełm, a nawet Krynicę…

Z zeznań „Hada” dezertera sotni „Kryłacza”  wynikało np. , że tuż po rozpoczęciu Operacji „Wisła” uciekło z niej 7 członków sotni, utrzymujących kontakt z rodzinami z Olszanicy. Gdy rodziny te znalazły się w transporcie kolejowym, dołączyli do nich. Takich przypadków było bardzo wiele.

Wiedza strony polskiej o OUN- UPA była niewielka. Miała ona świetną Służbę Bezpieczeństwa, złożoną z największych zwyrodnialców. Mordowali oni każdego Ukraińca, wobec którego istniał chociażby cień podejrzenia, że mógłby pójść na współpracę z wojskiem, milicją, czy bezpieką.

Bezradność bezpieki

Ta ostatnia wobec OUN- UPA była całkowicie bezbronna. Wojsko, przystępując od ostatecznej rozprawy z OUN- UPA, działało praktycznie po omacku. Materiały dotyczące podziemia ukraińskiego uzyskiwane przez UB były często spóźnione, ogólnikowe, wręcz nieprawdziwe. Biegający po górach na próżno w wyniku fałszywych informacji UB nie ukrywali swego stosunku do jego funkcjonariuszy. Funkcjonariusze bezpieczeństwa oddelegowani do Operacji „Wisła” z powiatu sanockiego np.  skarżyli się, że wojsko nie informuje ich o prowadzonych akcjach i nie przekazuje im zatrzymanych upowców. Żołnierze mieli też wobec funkcjonariusz UB stosunek lekceważący. Szef WUBP w Rzeszowie raportował do przełożonych:” Większość oficerów, podoficerów, żołnierzy 8 Dywizji jest zdemoralizowanych i wrogo nastawionych do UBP i obecnego rządu. (…) Byłoby pożądane , ażeby oficerowie sztabu DOW Kraków stworzyli komisje , przeforsowali wszystkich oficerów i podoficerów, rozwalili kilku bandytów plugawiących honor i mundur oficera polskiego. To (…) zaprowadziłoby dyscyplinę i karność w 8 Dywizji”.

Wojsko podczas przesiedlenia zatrzymywało podejrzanych i przekazywało ich Powiatowym Urzędom Bezpieczeństwa, które decydowały, czy skierować ich przed oblicze Sądów Wojskowych, czy wysłać ich do Jaworzna. Podejrzanych osadzano razem z rodzinami łącznie z dziećmi. Główną grupę osadzonych w Jaworznie stanowili chłopi. Było to naturalne, bo to oni stanowili główną bazę mobilizacyjną OUN- UPA, a także tworzyli zaplecze materialne, żywnościowe, wywiadowcze OUN- UPA. Bez wsparcia ukraińskich chłopów OUN- UPA nie mogła istnieć, co potwierdził wymownie fakt zaprzestania jej działalności po przesiedleniu ludności ukraińskiej. W obozie w Jaworznie osadzano rodziny rozpoznanych zabitych upowców albo też złapanych z bronią w ręku i skazanych. Do Jaworzna trafiali też grekokatolicy i prawosławni księża. Znaczna ich część popierała bowiem OUN- UPA i stanowili intelektualne zaplecze ukraińskich nacjonalistów. Nie znaczy to oczywiście, że do Jaworzna en bloc trafili wszyscy ukraińscy księża. Zatrzymano w nim 15 księży greckokatolickich, 4 prawosławnych i 3 rzymskokatolickich. W sumie przez Jaworzno przewinęło się  3761 więźniów. Stanowili oni niewielki procent ludności ukraińskiej i łemkowskiej przesiedlonej w ramach Operacji „Wisła” na ziemie zachodnie i północne zwane popularnie Ziemiami Odzyskanymi. W jej ramach na nowe siedliska trafiło przecież 150 tys. Ukraińców i Łemków.

Sam podobóz ukraiński nie był też duży. Składał się z pięciu baraków męskich i dwóch żeńskich. Był otoczony drutem kolczastym od pozostałej części Centralnego Obozu Pracy.

Pierwszy transport

Pierwszy transport Ukraińców trafił do Jaworzna 9 maja 1947 r. Liczył on 14 osób. Następne transporty były liczniejsze. Zdarzały się też takie liczące 307 osób. Z tylu osób składał się transport z powiatu sanockiego, mającego opinię najbardziej banderowskiego. Ostatni podejrzany został umieszczony 14 stycznia 1948 r.

22 maja 1948 r. przywieziono z Koszyc do Jaworzna grupę banderowców ujętych przez czechosłowackie służby bezpieczeństwa. Liczyła ona 112 osób. W obozie byłą ona jednak tylko gościem. Po dwóch dniach została przekazana do więzienia na Montelupich w Krakowie. Sądy większość członków tej grupy skazały na karę śmierci!

Więźniowie w trakcie pobytu w obozie byli przesłuchiwani przez komisję złożoną z funkcjonariuszy MBP oraz WUBP w Lublinie, Krakowie i Rzeszowie. Kierował nią mjr Wróblewski. Jak pisze Kazimierz Miroszewski, resort bardzo często kierował tu praktykantów z innych urzędów, by nauczyli się sztuki prowadzenia śledztw. W sumie komisja śledcza zwolniła 96 więźniów, uznając ich za niewinnych, a 547 osób oskarżono o prowadzenie wrogiej wobec Polski działalności i odesłano do wiezienia na Montelupich w Krakowie. 4 więźniów oddano także do dyspozycji WUBP w Rzeszowie, a sześciu wysłano do Szczecina. Większość osób oskarżonych o współpracę z OUN- UPA zostało skazanych! Śledztwa te były prowadzone od 23.05. do 24.11. 1947 r.! Stopniowa likwidacja obozu i dalszy transport osadzonych w nim więźniów na Ziemie Odzyskane już jako ludzi wolnych, zaczął się w końcu 1947 r. Realną działalność w roli obozu filtracyjnego „Jaworzno” prowadziło przez pół roku. Oczywiście pobyt w Jaworznie to nie były „wywczasy w Sopot”, czy „pobyt u wód”. Ubowcy w trakcie przesłuchań dopuszczali się różnych bestialstw. To nie ulega żadnej dyskusji! Nikt tego nie kwestionuje. Oceniając całą sprawę trzeba jednak pamiętać, że ze strony UB nie było nic nadzwyczajnego.

Ubowski standard”

Nad przebywającymi w Jaworznie Ukraińcami i Łemkami nie pastwiono się z przyczyn narodowościowych. Taki był „ubowski standard”, tak pastwili się ubowcy m.in. nad członkami antykomunistycznego podziemia. Wystarczy sięgnąć po pierwsze z brzegu wspomnienia żołnierza drugiej konspiracji, który przeszedł przez ubowskie katownie. Nie sposób też zauważyć, że metody śledcze UB były mimo wszystko łagodniejsze od metod stosowanych podczas przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa -OUN. Relacje osób, którym udało się ujść z życiem z łap należących do niej oprawców są porażające. Różnica między UB a SB –OUN polegała przede wszystkim na tym, ze ubowcom wolno się było znęcać , żeby wydobyć zeznania, ale nie wolno było zabić przesłuchiwanego (choć niekiedy takie przypadki mogły się zdarzyć). Esbekom- OUN wolno zaś było zakatować przesłuchiwanego na śmierć!  Ten, kto dostawał się w ich łapy, żywy do domu nie wracał. Chyba, ze zdołał uciec. Takie przypadki były jednak rzadkie! Znaczna część cywilnych ofiar ukraińskich w wojnie z Polską podjętą przez OUN- UPA na tzw. Zakerzoniu została zamordowana przez SB- OUN. Jak piszą eufemistycznie ukraińscy historycy  „za zdradę”. Ta „zdrada” zaś polegała na tym, ze ktoś chciał dobrowolnie wyjechać na sowiecką Ukrainę.

Ofiary terroru OUN

Zdrajcą był również ten, kto nie chciał dobrowolnie podporządkować się rozkazom OUN- UPA.

Jest faktem, ze w „Jaworznie” zginęło 161 osób. Śledztwo w latach dziewięćdziesiątych , prowadzone przez Prokuraturę Wojewódzką w Katowicach, jak pisze Kazimierz Miroszewski, nie potwierdziły faktów bezpośredniego zabójstwa więźniów na terenie COP Jaworzno. W postanowieniu o umorzeniu śledztwa zwrócił tez uwagę , że :”(…) Z analizy zgromadzonych materiałów wynika, iż największa śmiertelność więźniów wystąpiła w okresie wrzesień- grudzień 1947 roku, a więc w okresie, gdy panowały w obozie choroby zakaźne.

Pogrzeb ofiar UPA z ziemi sanockiej

Mimo przesłuchania w sprawie około 150 więźniów COP Jaworzno i to w wielu przypadkach dwukrotnie , nie potwierdzone zostały fakty związane z zabójstwem na terenie obozu. Niewątpliwie ze złożonych zeznań nie wynika, aby jakaś osoba byłą świadkiem zabójstwa więźnia, dokonanego przez personel obozu”.

Śledztwo zostało umorzone. Prokuratura Apelacyjna w Katowicach utrzymała to postanowienie w mocy.

Warunki bytowo- sanitarne w obozie były niewątpliwie główną przyczyna zgonów. Szerzyły się w nim choroby zakaźne w rodzaju czerwonki, tyfusu oraz innych chorób przewodu pokarmowego. Więźniów prześladowały wszy, pchły i pluskwy. Na to nakładało się jeszcze fatalne wyżywienie, brak ciepłej odzieży itp. Pewne światło na sytuację w obozie rzuca ocena sytuacji dokonana przez naczelnika Wydziału Więziennictwa i Obozów WUBP w Krakowie por. I. Hammerschmidt. Stwierdza on w niej, co następuje :”Ukraińcy ci, ludzie o niskiej kulturze bytu i życia, przywiezieni zostali do obozu w podartej i brudnej, oraz długi okres czasu nie zmienianej odzieży i bieliźnie, zawszeni, swym niechlujnym trybem życia przyczynili się do rozszerzenia i wybuchu różnego rodzaju chorób epidemicznych. Pozbawieni wszelkich zasad higieny i kultury, wygłodzeni po długim okresie pobytu w lasach, rzucili się jak dzicy na surowe i niemyte ziemniaki i buraki, marchew itp., pili wodę z beczek przeznaczonych jako zapas na wypadek pożaru, mimo możliwości zaopatrzenia się w wodę zdatną do użytku”.

Obóz w Jaworznie, jak wcześniej zaznaczono, zaczął być likwidowany już pod koniec 1947 r. 30 grudnia owego roku odjechały z Jaworzna pierwsze transporty do Olsztyna, Szczecina i Wrocławia. Później wyekspediowano transporty do Rzeszowa, do którego łącznie skierowano 443 osoby, Lublina, do którego pojechało w kilku turach 100 osób. W sumie więc grubo ponad 500 Ukraińców wróciło w ojczyste strony. Znaczyło to, ze osoby te zostały uznane przez „bezpiekę” za w pełni lojalne wobec władz polskich. Wszystkie osoby, które na własną rękę chciały wrócić w ojczyste strony narażały się na represje. UB miało polecenie każdego takiego śmiałka aresztować i odesłać do Jaworzna.

Niech podziękują OUN- UPA

W 1948 r. w obozie w Jaworznie przebywało już niewielu Ukraińców. W sierpniu 1948 r. było ich 81, we wrześniu 26, a w grudniu 24. Ostatni opuścili obóz księża greckokatoliccy. 8 stycznia 1949 r. „Jaworzno” jako podobóz dla ludności ukraińskiej został zlikwidowany.

Dla Ukraińców, którzy trafili do „Jaworzna” pobyt  w nim był strasznym przeżyciem. Za te „wywczasy” w nim powinni podziękować jednak OUN- UPA, które podjęło walkę z państwem polskim, nie uznawało jego jurysdykcji nad tzw. Zakerzoniem, a tym samym nie uznawało, że mieszkający na jego obszarze Ukraińcy są jego obywatelami! Państwo polskie, obojętne jakie ono nie było, nie mogło dłużej OUN- UPA na swoim terytorium tolerować.

Marek A. Koprowski

3 KOMENTARZE

  1. Troszkę staranniej proszę pisać teksty. Przykro widzieć takie błędy językowe.
    P.S.
    A za Jaworzno niech tłumaczą się spadkobiercy PRL-u. I resortowe dzieci.

  2. No i jeszcze za Stalina podatki były niższe niż w lewackiej UE.
    Prawiczki mocno tęsknią za PRLem
    1. niskie podatki
    2. zakaz parad gejów
    3. kara śmierci
    4. wyrzucanie Żydów w 1968
    normalnie prawiczkowy raj ten PRL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here