REKLAMA INLINE

Cała rosyjska historiografia od wieków opiera się na tezie, że księstwo moskiewskie, a potem Rosja była prostą kontynuacją dziejów starej Rusi Kijowskiej. Od pewnego czasu wiadomo jednak, że Moskwę zasiedlili w dużej mierze zeslawizowani Ugrofinowie. Co więcej ci nieliczni Słowianie, którzy budowali potęgę przyszłej Rosji nie byli miejscowi. Przyszli nad Okę i Moskwę… z ziem polskich. Czy Lechici byli przodkami Moskali?

Na początek oddajmy głos Nestorowi, autorowi słynnej „Powieści lat minionych. Pisze on:

 

„to Słowianie ci przyszedłszy siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni — Mazowszanami, inni — Pomorzanami.”

„Radymicze zaś i Wiatycze — rodem z Lachów. Było bowiem dwu braci u Lachów — Radym, a drugi — Wiatko; i przyszedłszy, siedli: Radym nad Sożą, i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze.”

Jak twierdzi Nestor, proto-Moskale, a wiec Wiatycze, Radomicze i Drewlanie wywodzili sie w prostej linii od napływowych Lachów i nie mieli wiele wspólnego z ludnością Rusi Kijowskiej. Ta wiadomość może był przykra dla współczesnych Wielkorusów. Podwaliny pod ich cywilizację położyli bliscy krewni… Mazowszan

Polacy na Kremlu

Teorię tą potwierdzają również wykopaliska archeologiczne. Kilka lat temu przeprowadzono prace w tym zakresie na terenie moskiewskiego Kremla. Okazało się, że pierwotne fortyfikacje zbudowano w identyczny sposób, jak podobne budowle w Gnieźnie i Poznaniu, były to tak zwane konstrukcje „hakowe”.  Za to nie stwierdzono żadnych podobieństw do fortyfikacji z tego okresu wzniesionych na Rusi Kijowskiej.

Według Nestora Wiatycze i Radymicze mieli pochodzić od Lachów (Polaków) (ot roda lachow) i początkowo zamieszkiwać tereny Mazowsza i Podlasia, co sugeruje ich pochodzenie od plemion zachodniosłowiańskich. Nestor w Powieści minionych lat wskazuje, że zarówno Wiatycze jak i Radymicze nie zaliczają się do plemion wschodniosłowiańskich. Nestor nie zaliczał Lachów do ogólnej nazwy „Słowian” przez którą rozumiał (zgodnie z dzisiejszą terminologią) „Słowian wschodnich”. Dla niego Lachowie (Lędzianie) byli to Słowianie polscy (jako odrębna grupa), podobnie traktował Słowian naddunajskich i Słowian morawsko-czeskich, których nie zaliczał do „Słowian”, poprzez nazwę którą rozumiał jedynie plemiona „wschodniosłowiańskie”. Źródłem mającym tu największą wagę jest zapiska Powieści Dorocznej pod rokiem 981

Roku 6489 [981]. Poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich: Przemyśl, Czerwień i inne grody, które do dziś dnia są pod Rusią. Tegoż roku i Wiatyczów zwyciężył i nałożył na nich dań od pługa, jaką i ojciec jego brał.

Na pewno zastanawia fakt, że Nestor jednym tchem wymienił „Lachów” i Wiatyczów. Staje się to bardziej zrozumiałe, gdy weźmiemy pod uwagę ich ewentualne pokrewieństwo. Nestor widział więc w tych dwóch grupach dwa odłamy jednego ludu. Co ciekawe ruski kronikarz, który miał wiele sympatii do ludów słowiańskich, w tym również do Polan, o Wiatyczach wypowiada się w sposób skrajnie pogardliwy:

I Radymicze, i Wiatycze, i Siewierzanie jednaki obyczaj mieli: żyli w lesie, jak wszelki zwierz, jedli wszystko nieczyste i mówili sprośności przed rodzicami i przed synowymi. I ślubów u nich nie bywało, jeno igrzyska między siołami; schodzili się na igrzyska, na pląsy i na wszelkie pieśni bie-sowskie, i tu porywali żony sobie, z którymi już wprzódy się umówili; mieli zaś po dwie i po trzy żony. I jeśli kto umierał, to czynili nad nim tryznę, a potem czynili stos wielki i wkładali na ten stos umarłego i spalali, a potem, zebrawszy kości, wkładali je w małe naczynie i stawiali na słupie przy drogach, jak czynią Wiatycze i dziś. Ten sam obyczaj uprawiali Krywicze i inni poganie, nie znający zakonu Bożego, jeno sami sobie tworzący zakon.

 

Te opinie miały w zamyśle autora usprawiedliwić zagładę zachodnich Słowian na ziemiach ruskich. Wiatycze istnieli co najmniej do końca XII wieku, a ostatnia pisemna wzmianka w źródłach na ich temat pojawia się w 1197 roku, jednak ich odrębność etniczna zachowała się jeszcze co najmniej do XIV wieku.

 

Kluczowe zagadnienie

Sprawa pochodzenia Wiatyczów obok kwestii tzw. Powołania Waregów urasta dziś do jednej z dwóch najważniejszych kwestii rosyjskiej historiozofii. Moskwa i Riazań – jedne z najważniejszych ośrodków rosyjskiej państwowości leżą na dawnym terytorium Wiatyczów. Wielu rosyjskich historyków twierdzi, że Wiatycze nie mogli przybyć znad Wisły, gdyż odległość jest zbyt wielka. Jest to śmieszny argument biorąc pod uwagę wędrówki ludów: choćby Gotów, którzy ze południowej Skandynawii dotarli aż na Krym czy Celtów, którzy dużo wcześniej kolonizowali niemal całą Europę, a nawet Azję Mniejszą.

czytaj też: Karelia. Czy stamtąd pochodzą Polacy?

Trzeba otwarcie powiedzieć, że Wiatycze, zwani później Riazańcami po przemieszaniu z ludnością ugrofińską zamieszkującą wschodnie połacie przyszłego Wielkiego Księstwa Włodzimierskiego stali się niejako proto-Moskalami, z których następnie ewoluował naród rosyjski. To tłumaczy wykształcenie się osobnych dialektów: ptoto-białoruskiego, proto-ukraińskiego, a wreszcie proto-rosyjskiego. To wyjaśnia dlaczego jeszcze w XVII wieku Kozacy zaporoscy, uważający się za potomków i kontynuatorów tradycji Rusi kijowskiej z taką niechęcią i pogardą odnosili się do Moskali mówiąc, że „Moskwa gruba jest”, co miało oznaczać skrajne nieokrzesanie Wielkorusów.

Skąd więc przyszli Wiatycze? Niektórzy badacze przypuszczają, że ze wschodniego  Mazowsza. Skąd taka dokładna hipoteza. Otóż nazwy grodów wiatyckich mają swe odpowiedniki w tej polskiej krainie. Briańsk – Brańsk czy Brańszczyk, Worobin – Woroblin, a Kozielsk znajdzie swój odpowiednik we współczesnym powiecie mławskim. Radymicze, pokrewni Wiatyczom szli by z kolei z Podkarpacia, gdzie leży przecież Radymno nad rzeką Radą.  Znany historyk, Franciszek Bujak w swej pracy wymienia takich nazw kilkadziesiąt. Nawet dla Moskwy znalazł odpowiednik, w postaci wioski Moskiew leżącej w okolicach Brzezin.

Powyższa lokalizacja dawnej ojczyzny Wjatyczów nie przesądza jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy wraz z Radymiczami należeli oni istotnie do liczby szczepów polskich. Wzmianka kronikarska, że są oni od plemienia Lachów, mogłaby znaczyć, być może, jedynie to, że przyszli oni z pogranicza polskiego. Odpowiedź na to pytanie mogą dać jednak badania lingwistyczne. Już dziś jednak można stwierdzić, że narzecza północno-wschodnio-ruskie zachowały najwięcej podobieństw do dialektu zachodnio-słowiańskiego charakterystycznego dla grupy lechickiej, zaś języki południowo-wschodnio-słowiańskie wykazują wiele podobieństw fleksyjnych do narzeczy z południowej grupy Słowian.

Od Wiatyczów do Moskali

Wielkie podobieństwo zabytków Wiatyczów i Radymiczów, istniejące jeszcze w w. XII i XIII, wskazuje, że wtedy, kiedy przyszli nad Sożę i Okę nie było właściwie między nimi żadnych różnic. Zaczęły się one wytwarzać dopiero na nowym terytorium wskutek oddzielenia znaczną przestrzenią bezludną między górną Desną a Ipucią, dopływem Soży. Radymicze mieszkali koło ruchliwej drogi Dnieprowej, gdy Wjatycze długo siedzieli zdała od ważniejszych dróg handlowych i prądów kulturalnych. Radymicze już w w. X podlegali wpływom kulturalnym i politycznym Warego-Rusów i ostatecznie zostali podbici przez Włodzimierza W. w r. 984, włączeni do jego państwa i zmuszeni do przyjęcia chrześcijaństwa. Na Wiatyczów przyszła kolej, gdy w ciągu w. XI zostało skolonizowane i opanowane obszerne terytorium w dorzeczu górnej Wołgi, a w szczególności w dorzeczu Klaźmy, zamieszkane przez fińskie plemiona Wesów i Merian i zorganizowane jako księstwo Włodzimiersko-Suzdalskie. Kolonizatorem było tutaj plemię Krywickie. Inicjatywa do tej kolonizacji miała źródło w handlu futrami, który rozwijał się coraz żywiej w kilku miastach płn.-wschodnio-sławiańskich, zwłaszcza w Nowogrodzie Wielkim. Ważnym także ogniskiem tego handlu był Kijów. Była ona dowodem, że bliższe obszary przestały już być wystarczającym źródłem bardzo pożądanego wówczas na Zachodzie surowca wskutek wytępienia zwierząt łownych i zagęszczenia ludności.

Tak dziś wyobrażamy sobie wojów lechickich. Czy tacy wojownicy
odeszli na Wschód kolonizować przyszłe ziemie moskiewskie?

Wskutek tej kolonizacji główny trzon ziem wiatyckich znalazł się między północnymi „zaleskimi” dzielnicami a południową Rusią, wobec czego nie mogły one pozostać w dotychczasowym stanie danniczej zależności, ale musiały być włączone jako włości pod bezpośrednią władzę i eksploatacje Rurykowiczów. Organizacja polityczna Wiatyczów była prawdopodobnie dosyć luźna, jednak posiadała jednolite kierownictwo. Włodzimierz Monomach w swoim Pouczeniu mówi, że „chodził przez dwie zimy na Wjatyczów, naChodotę i syna jego, którzy byli widocznie albo razem albo kolejno po sobie naczelnikami plemienia”. Można założyć słowo Chodota, oznaczało nie imię własne, ale raczej naczelnika plemiennego.

Podbój i nawrócenie Wiatyczów mogły nastąpić w związku ze śmiercią Kukszy, mnicha klasztoru Peczerskiego w Kijowie, rodem z Wiatyczów, który wraz z swoim towarzyszem poniósł śmierć męczeńską w okolicy Sereńska i uznany za świętego otrzymał tytuł „Oświeciciela Wjatyczów”. Fakt ten mógł dać podnietę do ostatecznego złamania pogaństwa· u Wiatyczów i ich odrębności politycznej. Niestety o działalności Kukszy wiemy bardzo mało , a data jego śmierci nie jest znana. Ogólnie przyjmuje się, że nastąpiło to albo w końcu w. XI a więc wnet po wyprawach Monomacha albo na początku w. XII około r. 1163 . Imię Kuksza nie jest słowiańskie ale zapewne fińskie; w języku Czeremisów kuksze znaczy „suchy, chudy” , co dobrze nadaje się na imię osobowe, Prawdopodobnie Kuksza pochodził z terytorium rjazańskiego, gdzie chrześcijaństwo było zaszczepione i gdzie żyła zasymilowana ludność fińska tj. muromska, mówiąca zapewne narzeczem bardzo zbliżonym do czeremiskiego. Powszechnie przyjmuje się, że ziemia wiatycka została wcielona do dzielnicy Czernichowskiej przy podziale Rusi przez Jarosława Mądrego między synów (r. 1054), gdy ziemia Radymicka została podzielona pomiędzy dzielnicę Czernichowską i Smoleńską. Później w rezultacie postępującego rozbicia dzielnicowego i skomplikowanych procesów podziałów wymian i podbojów, ziemia wiatyczan nieustannie przechodziła z rąk do rąk.

Ostatecznie rozdrobnienie to sprawiło, że ziemia wiatycka dostała się w wieku XIV pod zwierzchnictwo Litwy. Nosi ona w latopisach w. XV nazwę „księstwa wierzchowskie”, to jest· leżące w górnym dorzeczu rzeki Oki. Jednak wschodnia cześć ziem Wiatyczan stała się kolebką księstwa moskiewskiego, którego Litwinom nie udało się podbić. Później historia potoczyła się już bardzo szybko.

Wygląda na to, że podwaliny moskiewskiej potęgi budowali ludzie którzy nad Okę i górną Wołgę przybyli znad Wisły…

Marek Skalski

5 KOMENTARZE

  1. sama turbosłowiańszczyzna cuchnie prlowską opresją. Czerwoniaki bały się Polaków i obawiali się powstania (walki z roku 1956 są nazywane powstaniem poznańskim). W tym celu na front ideologicznej walki skierowano politruka załuskiego. Wysmażył „siedem polskich grzechów głównych”. Omawia tam polskie powstania i inne heroiczne walki. Zaczyna neutralnie, „obalając mity” (metoda stara jak propaganda) że kosa przeciw armacie to wcale nie szaleństwo, że nie było szarżowania z szablami na czołgi (to akurat prawda) – czyli porusza tematy tkliwe dla patriotów, wówczas prześladowanych. Jak ognia unika istoty problemu – czy bunty są ok i czy za komuny się buntować? Na to zaraz podniosła się przeciw niemu rzekoma „polemika”, w wyniku której pogrożono czerwonym paluchem: żadnych buntów!
    Teraz wróg boi się, że buntownicy użyją internetu jako broni. Że zamiast brać udział w wyreżyserowanym przedstawieniu p. t. „lepszy Dmowski czy Piłsudski?” (fikcyjny konflikt) zaczną szukać korzeni Polski i jeszcze je znajdą. Zauważ, że odpuszczono sarmackiej genezie. Według mnie powody są dwa – uznali, że jest zniszczona, oraz nie chcą jej przypominać, bo może być łatwo udowodniona (Sulimirskiego nikt nie obalił). Więc do sieci wpuszczono najemników propagujących wielką lechię, 10000-letnią Polskę i tym podobne pierdoły. Na innym odcinku frontu eternitu w bój poszli piewcy husarii, oficjalnie wyznający przeciwne „wartości”, niż „turbolechici”. I tak, jak za czerwonego, od razu „Słowianom” daje odpór uczona polemika, przykładowe ścierwo to sigillum authenticum na facenoobie. Skutek? Jakiekolwiek próby poszukiwania początków Polski są zakwalifikowane jako „turbosłowiańszczyzna”, nie trzeba szukać 10000letniej Polski. Nawet, gdy powiesz przy ludziach, że szyszak piastowski wywodzi się z Persji. Poza tym podbijanie słowiańskiego bębenka jest skierowane przeciw chrześcijaństwu i przyjaźni z Węgrami (która jak wiesz sięga X w. a nie 1848). Oczywiście wielu „turbosłowian” nie musi być na jurgielcie służb specjalnych, mogą to robić z głupoty. Przykładowo „rodzimowiercy”. Sama nazwa musiała powstać na haju – jacy oni rodzimo i jeszcze wiercy? białczyński, nazywając kościoły „świątyniami potworów i czarnej magii” i czcząc beksińskiego, sam sobie wystawia świadectwo – są trzy możliwości: jest opętany, obłąkany albo po prostu głupi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here