REKLAMA INLINE

 

Co jakiś czas odżywają wśród badaczy początków dziejów Polski koncepcje obcego pochodzenia dynastii Piastów i dawnych elit w ogóle. W tym kontekście ważne miejsce zajmuje kwestia Magnusa, który po upadku swego ojca króla Anglii Harolda II, miał znaleźć schronienie w Polsce i dać początek kilku rodom możnowładczym, przede wszystkim Duninom i Awdańcom. Ostatnio nowym narzędziem w tych dociekaniach stały się wyniki badań genetycznych, jednak jak dotąd nie potwierdziły one podstawowych założeń tej koncepcji.

Potomek dynastii Wessexów

W 1066 r. Wilhelm Zdobywca pokonał pod Hastings wojska króla Anglii Harolda II, rozpoczynając nową epokę w dziejach Wysp Brytyjskich. W Anglii zapanowali francuscy Normanowie. Dotychczasowy monarcha, pochodzący z rodzimej angielskiej dynastii Wessex, poległ w czasie bitwy a jego dzieci musiały szukać schronienia zagranicą. Nie tak dawno polski historyk Tomasz Jurek postawił tezę, że Magnus, jeden z synów Harolda, osiedlił się w Polsce i że należy go utożsamiać z Magnusem znanym z Kroniki Galla Anonima, komesem Śląska i Mazowsza. Podobne sugestie już 100 lat temu miał inny polski historyk Józef Puzyna stawiając tezę, że córka Harolda – Gytha oraz jego dwaj synowie znaleźli schronienie na Rusi. W przypadku córki jesteśmy tego pewni, bo rzeczywiście została ona żoną wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza II Monomacha. Do jej odległych praprawnuków zaliczają się więc książę Jeremi Wiśniowiecki i jego syn, król Polski, Michał Korybut Wiśniowiecki. Zdaniem Puzyny, na Rusi osiadł także brat Gythi Godwin, a jego syn Dowsprung założył księstwo Alsen (Holszany) i stał się protoplastą takich litewskich rodów książęcych jak Holszańscy czy Giedroyciowie. O Magnusie polski historyk nie wspomina, ale w tym kontekście osiedlenie się Magnusa Haroldsona w Polsce także nie byłoby czymś nadzwyczajnym. Przemawiają za tym także inne argumenty.

Koronacja Harolda II. Fragment tkaniny z Bayeoux

Już od dawna badacze zastanawiają się nad pochodzeniem komesa Magnusa, nazywanego w kronice Galla Anonima księciem, i noszącego nietypowe na ziemiach polskich imię. Niektórzy historycy widzą w nim przedstawiciela lokalnej dynastii śląskiej, która podporządkowała się Piastom, i zachowując niektóre posiadłości, uzyskała status namiestników lub wasali. Śląski ziemianin i erudyta Fedor von Heydebrand und der Lasa chciał w nim widzieć syna króla Norwegii Magnusa II. Znamy jednak tylko innego jego syna tego władcy – Haakona Magnussona. Z żyjących w owym czasie Magnusów dynastycznego pochodzenia w grę może wchodzić więc jedynie wspomniany królewicz angielski Magnus Haroldson.

Duninowie z Albionu

Zdaniem Fedora von Heydebranda synem wrocławskiego Magnusa był Włost, a wnukiem Piotr Włostowic zwany także Duninem. Ten ostatni rzeczywiście odziedziczył po swoim ojcu i dziadku olbrzymie dobra na Śląsku, m.in. we Wrocławiu (Ołbin) i okolicach góry Ślęży. Majątki posiadane w tak prestiżowych miejscach świadczą o wysokim statusie rodu. Na to samo wskazuje przydomek (imię) Włost, oznaczające kogoś wyróżniającego się posiadaniem władzy i/lub rozległych włości. O tym samym wydaje się świadczyć znaczenie Piotra Dunina, który nie tylko poślubił ruską księżniczkę Marię, córkę księcia nowogrodzko-siewierskiego Olega Michała, ale odgrywał również pierwszoplanową rolę w życiu politycznym ówczesnej Polski. Tradycja rodu mówi jednocześnie o jego duńskim pochodzeniu (Dunin czyli Duńczyk). To też by mogło się zgadzać, gdyż babcią Magnusa (matką Harolda II) była Dunka Gytha Thorkelsdóttir, która po bitwie pod Hastings zabrała cześć swoich wnuków (w tym prawdopodobnie Magnusa) do Danii. To z tego kraju Magnus trafiłby do Polski, więc mógłby uchodzić za Duńczyka. Takie też przezwisko utrzymaliby jego potomkowie.

 

czytaj też: Czy przodkami Moskali byli… Polacy?

Angielsko-duńskie pochodzenie Duninów mogłoby również wyjaśniać nazwę ich głównej wrocławskiej siedziby – Ołbina. Językoznawcy mają dwie koncepcje na jej pochodzenie. Jedni wywodzą ją od łabędzia (ołbędzia?) – znaku rodowego Duninów, inni natomiast od imienia (określenia) Albin, czyli biały. W tym miejscu należy jednak zwrócić uwagę, że ówcześni władcy Anglii posługiwali się w swojej łacińskiej tytulaturze określeniem rex Albionis, czyli król Albionu, bo tak często, nawet do dnia dzisiejszego, nazywano Anglię i Brytanię w ogóle (Lwy Albionu, Synowie Albionu, piłkarze Albionu). Określenie pochodzić ma od białych klifów Kentu, które stanowią niejako wizytówkę Brytanii dla przybywających od strony kontynentu. Magnus Haroldson mógł więc swoją wrocławską siedzibę nazwać na pamiątkę utraconej ojczyzny. Z biegiem czasu nazwa ta przekształciła się w polski Ołbin.

Czy wrocławski Ołbin był niegdyś nazywany Albionem? Na rycinie nieistniejący klasztor Benedyktynów na Ołbinie ufundowany przez Piotra Włostowica.

Nie tak dawno, badacz-amator Marek Skarbek-Kozietulski postawił tezę, że Magnus mógł być protoplastą nie tylko Duninów, ale również innych możnych rodów średniowiecznej Polski. Na pierwszym miejscu stawia on ród Awdańców, z którego sam pochodzi, dostrzegając współwystępowanie ich majątków z majątkami Duninów oraz inne związki obu rodów. Od Awdańców wywodziłyby się także inne rody, wśród których, jak dowodził już historyk Władysław Semkowicz, znajdowali się m.in. Pakosze z Twardogóry. Należy również brać pod uwagę, że tradycyjnie za potomków komesa Magnusa uchodził również ród Zarembów.

 

 

Magnus z Czerska

Pod koniec życia wrocławski Magnus został komesem Mazowsza. Tu także znajdujemy argument na jego brytyjskie pochodzenie. Część badaczy uważa, że herb mazowieckiej ziemi czerskiej, przedstawiający zielonego smoka (żmija) wywodzi się właśnie od wywerny (smoka) z herbu dynastii Wessex. Te mityczne stworzenia bardzo rzadko były wykorzystywane w heraldyce, co tym bardziej skłania do uznania czerskiego smoka za świadectwo obecności na Mazowszu Magnusa Haroldsona. Czersk był w owym czasie jednym z ważniejszych grodów Mazowsza, co sprzyja tej koncepcji. W czasie prac wykopaliskowych prowadzonych tam w 1966 r. odkryto grób z dobrze zachowanymi szczątkami mężczyzny, datowany na pierwszą połowę XII w., a więc czas, w którym działał na Mazowszu komes Magnus. Wyposażenie grobu oraz wiek i postura zmarłego wskazują, że należał on do elity owych czasów. Nic dziwnego, że wielu badaczy chciało w nim widzieć komesa Magnusa. Ostatnio, z inicjatywy polskiego badacza Łukasza Maurycego Stanaszka, przeprowadzono ponowne badania odkrytych przed 50 laty szczątków. Wykazały one, że urodził się w innym miejscu niż zmarł, a więc musiał być imigrantem. W jego pożywieniu duży udział stanowiły ryby morskie. Poziom stężenia strontu w zębach nie pozwala jednak przyjąć by pierwsze lata życia spędził w Anglii. Nie przekreśla to hipotezy, że mamy do czynienia z Magnusem Haroldsonem, gdyż nie wiemy gdzie mieszkał on we wczesnym dzieciństwie. Materiał genetyczny w szczątkach nie zachował się w dobrym stanie, stąd nie udało się jak na razie ustalić haplogrupy y-dna (próby nadal trwają). Zidentyfikowano natomiast haplogrupę mtdna, a więc, tę którą domniemany Magnus z Czerska odziedziczył po matce. Jest to haplogrupa j1b1a1b, w Polsce dość rzadka, w Europie koncentrująca się przede wszystkim na Wyspach Brytyjskich (a także w Skandynawii). Zwiększa to prawdopodobieństwo brytyjskiego pochodzenia pochowanego w Czersku mężczyzny, choć nie koniecznie musiałby to być sam Magnus Haroldson.

 

Poszukiwanie współczesnych potomków Magnusa

Dużą pomocą w badaniach stała się ostatnio baza profili genetycznych żyjących współcześnie osób, które szukając swoich korzeni, poddają się badaniom za pośrednictwem portalu genetyczno-genealogicznego Family Tree DNA (FTDNA). Powstały w jego ramach także projekty badawcze analizujące profile genetyczne przedstawicieli rodu Awdańców (Skarbek and Awdaniec Project) oraz Duninów (Dunin Clan DNA Project). Porównywać je może ze sobą nawzajem oraz z tysiącami innych profili umieszczonych w bazie danych FTDNA.

Badania wykazały, że haplogrupa chromosomu Y (a więc dziedziczona w linii męskiej), dominująca u przedstawicieli rodu Duninów, to subklad YP593 haplogrupy R1a, charakterystyczny dla Słowian, co raczej wyklucza brytyjskie czy skandynawskie pochodzenie protoplasty rodu. Podobną haplogrupę ma również znaczna część przedstawicieli rodu Awdańców. Interesujące, że bardzo podobną haplogrupę mają potomkowie władców księstwa czernichowskiego (Oboleńscy, Wołkońscy). Być może ich przodek także wywodził się z tego samego kręgu co Duninowie i Awdańcy, może należał do panującej w Polsce dynastii. Ruskie księstwo odziedziczyłby po kądzieli, podobnie jak miało to miejsce w przypadku wywodzącego się z Mazowsza księcia halicko-wołyńskiego Bolesława II.

Inna część przedstawicieli dzisiejszych Awdańców jest nosicielami haplogrupy I1, rozpowszechnionej co prawda najbardziej w Skandynawii i innych krajach germańskich, ale zdiagnozowana tu odmiana (I1a1* Y6340) jest typowa dla ziem polskich (nosicielami haplogrupy I1 jest ok. 7% Polaków). Jeszcze inni są nosicielami haplogrupy E1b1b1 (L117), jednak przebadali tylko niewielki odcinek swego chromosomu Y (12 markerów), co utrudnia odnalezienie genetycznych krewnych. Bliscy są im pod tym względem Łaszczyńscy herbu Wierzbna, także wywodzący się ze Śląska, co sugerować może, że są oni odpryskiem Awdańców. Łaszczyńscy przebadali więcej markerów, dzięki czemu łatwiej prowadzić badania nad ich pochodzeniem. Haplogrup E w Europie występuje przede wszystkim w jej południowej części, ale relatywnie bliskich krewnych genetycznych o nazwisku Thurlow posiadają Łaszczyńscy m.in. we wschodniej Anglii (hrabstwo Norforlk).

Hrabia Fryderyk Skarbek herbu Abdank (Awdaniec), ekonomista, pisarz i polityk, być może nosiciel haplogrupy E i ewentualnie potomek Magnusa Haroldsona

Haplogrupa E nie jest przy tym typowa dla ludów germańskich, a tym bardziej skandynawskich, należy jednak pamiętać, że przed Anglosasami i Normanami Brytanię podbili najpierw Celtowie a później Rzymianie. To m.in. z ekspansją tych ludów można wiązać rozprzestrzenienie się haplogrupy E na Wyspach Brytyjskich. Królestwo Wessexu utworzyli germańscy Sasi, którzy w 495 r. wylądowali w południowej Brytanii. Pierwszym władcą i założycielem dynastii był jednak Cerdic. Brzmienie jego nazwiska wskazuje, że nie był on germańskim najeźdźcą, lecz wywodził się z zasiedziałego w Brytanii rodu. Można przypuszczać, że jego ród związał się z Sasami, a dzięki sprzyjającym okolicznościom nawet zaczął im przewodzić. Celtycko-brytyjskie lub rzymsko-brytyjskie pochodzenie Cerdika zwiększa prawdopodobieństwo, że przedstawiciele dynastii Wessex byli nosicielami haplogrupy E. Gdyby tak było, i gdyby brytyjski Magnus rzeczywiście osiedlił się w Polsce, jej nosicielami byliby również polscy potomkowie Magnusa. To mogłoby tłumaczyć obecność brytyjskiego subkladu haplogrupy E u części przedstawicieli rodu Awdańców.

Hrabia Aleksander Skrzyński herbu Zaremba, premier II RP, być może nosiciel haplogrupy G2a i ewentualnie potomek Magnusa Haroldsona

W bazie FTDNA jest również profil genetyczny jednego kilku przedstawicieli rodu Zarembów. Jeden okazał się nosicielem haplogrupy G2a. Ona również jest wiązana z osadnictwem celtyckim i rzymskim, co sprzyja wywodzeniu Zarembów od Cerdika i Magnusa Haroldsona. Subklad, jaki posiada wspomniany Zaremba, przybliża go do kilku rodzin zamieszkujących Wielką Brytanię (Hutton, Stokes, Ward) lub Normadię (Dulac, Cloutier, Bibault), co dodatkowo sprzyja hipotezie, że przodek Zarembów mógł przybyć do Polski z Anglii.  Sporo osób o podobnej haplogrupie żyje jednak również w Niemczech i Holandii. W bazie FTDNA są jednak również Zarembowie nosiciele haplogrupy R1a, a więc typowej dla ziem polskich. Sugeruje to występowanie w tym rodzie kilku niespokrewnionych ze sobą linii genetycznych, mogących być skutkiem różnych okoliczności.

Kolejnym rodem związanym z teoretycznie z Awdańcami (wg Władysława Semkowicza) i Duninami (wg Marka Skarbka-Kozietulskiego) i mogącymi wywodzić się od Magnusa są Pakosze, pochodzący od Zdzieszy, który mógł być ewentualnie prawnukiem wrocławskiego komesa. Śląska gałąź Pakoszy uległa germanizacji i przyjęła nazwisko von Packisch. Zanim to nastąpiło jedna z jej linii osiedliła się w Ziemi Wieluńskiej dając początek szlacheckiemu klanowi Wieruszów herbu Wieruszowa. Od głównych posiadłości poszczególne gałęzie rodu przybrały nazwiska Kowalski, Niemojowski, Górecki, Bielski, Kostanecki, Walknowski i inne, poprzedzane najczęściej przydomkiem Wierusz (np. Wierusz-Kowalski).

Bonawentura Niemojowski herbu Wieruszowa, prezes Rządu Narodowego w 1831 r., być może nosiciel haplogrupy G2a i ewentualnie potomek Magnusa Haroldsona

W bazie FTDNA, wśród przebadanych pod względem genetycznym, można znaleźć jedynie kilku Kowalskich, nie wiadomo jednak czy którykolwiek z nich wywodzi się od Wieruszów. Większość wygląda na Awdańców z haplogrupą R1a, a więc najprawdopodobniej należy do klanu Kowlaksich herbu Abdank. Na Wierusza najbardziej pasuje natomiast potomek Andrzeja Kowalskiego (ur. 1775 r.), którego ród pochodzi z pogranicza Śląska i Ziemi Wieluńskiej, a więc z okolic gniazda rodzinnego Wieruszów-Kowalskich (Praszka, Kowale, Żytniów, itd.). Podobnie jak Zarembowie jest on nosicielem bardzo rzadkiej w Polsce haplogrupy y-dna G2a, która występuje jedynie u ok. 1,5% polskich mężczyzn. Posiadał przy tym mutacje, za sprawą których jego najbliżsi krewni genetyczni to osoby zamieszkujące Anglię o nazwisku Joslin, Green, Allen. Wiadomo również, że pierwsza z nich (Joslin) od co najmniej XVI w. zamieszkuje hrabstwo Dewon, które było częścią Królestwa Wessexu. To pozwala przypuszczać, że przodek tych Kowalskich rzeczywiście przybył do Polski z Anglii. Z uwagi na liczbę angielskich krewnych, ta linia genetyczna wydaje się najbardziej odpowiadać domniemanemu Magnusowi, ale może to być jedynie przypadek. Mogliby oni być potomkami jakiegoś innego Brytyjczyka, nawet bliskiego towarzysza Magnusa. Nie wiemy również, czy omawiani Kowalscy to rzeczywiście Pakosze-Wieruszowie.

Dominacja rodzimych elit

Ta krótka analiza pokazuje, że jacyś Anglicy rzeczywiście osiedlali się w Polsce dając początek rodom, które niektórzy badacze wywodzą od Magnusa. Są to jednak trzy odrębne linie genetyczne: części Awdańców (haplogrupa E1b1b1), część Zarembów (Haplogrupa G2a) i Kowalscy (haplogrupa G2a, ale inny niż u Zarembów subklad). Najbardziej „angielska” jest linia genetyczna Kowalskich. Takiej potencjalnej „angielskiej” linii nie znaleziono na razie u Duninów, choć to przede wszystkim ich badacze uważali za potomków Magnusa. Mogło się tak stać na skutek przerwania linii genetycznej przy zachowaniu ciągłości rodowej. W grę wchodzą zdrady małżeńskie, adopcje czy dziedziczenie w linii żeńskiej. W tym ostatnim przypadku Włast nie byłby synem, ale zięciem Magnusa, na tyle jednak potężnym, że to on przejął najbardziej prestiżowe dobra na Śląsku, w tym wrocławski Albion-Ołbin. Nie można więc wykluczyć, iż Włast mógł być przedstawicielem lokalnej śląskiej dynastii książęcej lub polskiego możnowładztwa. Domniemani synowie Magnusa, mogący być protoplastami innych rodów związanych początkowo ze Śląskiem (np. Awdańcy, Pakosze-Wieruszowie lub Zarembowie), oddziedziczyli by inne dobra.

Nie można jednak wykluczyć takiej sytuacji, że to Magnus wżenił się w ród Duninów. Ten ostatni swój przydomek zawdzięczałby nie duńskiemu pochodzeniu, ale utrzymywaniu kontaktów z Danią. Wiadomym jest, że w nieudanej wyprawie o odzyskanie tronu angielskiego, zorganizowanej przez Duńczyków i synów Harolda II, brali udział liczni Polacy. Nie można więc wykluczyć, że protoplasta Duninów (rdzenny Polak) poznał Magnusa w czasie tej wyprawy i po jej zakończeniu namówił go do przyjazdu do Polski. Angielski królewicz mógł poślubić jego siostrę lub córkę, wejść w posiadania licznych posiadłości (w tym wrocławskiego Albionu-Ołbina), a także zyskać przychylność władcy Polski i zostać wrocławskim komesem. Przy tym założeniu polskimi potomkami Magnusa nie byliby Duninowie (haplogrupa R1a), ale cześć Awdańców (haplogrupa E), Zarembowie (haplogrupa G2a) lub Pakosze-Wieruszowie (haplogrupa G2a).

Zastanawia liczba śląskich linii genetycznych mogących potencjalnie wywodzić się z Wysp Brytyjskich. Magnus mógł na Śląsk przybyć z kilkoma swoimi bliskimi towarzyszami, i oni też mogli dać początek niektórym polskim rodom szlacheckim. Od Magnusa mogła wywodzić się część Awdańców, od jego towarzyszy – Pakosze-Wieruszowie i Zarembowie. Albo na odwrót.

Nie można oczywiście wykluczyć takiej sytuacji, że żaden brytyjski Magnus nie osiedlił się na Śląsku, a komes wrocławski tylko przez przypadek nosił takie samo imię. W tym wypadku „brytyjskie” haplogrupy części Awdańców, Zarembów czy Kowalskich (nie wiadomo nawet czy rzeczywiście Wieruszów) trafiłaby na Śląsk w inny sposób. Dylematy te mogą zostać rozwiązane m.in. na drodze dalszych badań genetycznych. Być może uda się ustalić haplogrupę y-dna domniemanego Magnusa z Czerska. Gdyby była ona tożsama z haplogrupa Awdańców, Zarembów lub Kowalskich, mogłoby to stanowić istotny argument w dyskusji. Konieczne jest również zbadanie w Anglii szczątków przedstawicieli dynastii Wessex oraz dalsze badania genetyczne rodów wywodzonych od Magnusa: Duninów (Borkowscy, Karwiccy, Wąsowicze i inni), Awdańców (Ankwiczowie, Kozietulscy, Skarbkowie i inni), Zarembów (Cieleccy, Skrzyńscy, Zarembowie i inni), Wieruszów (Kowalscy, Niemojowscy, Walknowscy i inni).

Niezależnie od tego należy uznać, że Magnus Haroldson, jeżeli w ogóle przybył na ziemie polskie, był w owym czasie wyjątkowym zjawiskiem. Pochodzić mogą od niego tylko mało znaczące w dziejach Polski rody szlacheckie. Potężne i wpływowe w Średniowieczu, jak Duninowie czy Awdańcy, były rodzimego pochodzenia (szczególnie Duninowie) albo bardzo szybko obce linie genetyczne zostały z ich szeregów wyparte za sprawą mężczyzn rodzimego pochodzenia. Wiemy również, że potomstwo pokrewnych genetycznie mężczyzn zasiadło również na tronach księstw sąsiedniej Rusi (dziś raczej Ukrainy niż Rosji), pod względem genetycznym zresztą bardzo nam bliskiej. Wiemy również że wojownicy z Polski brali udział w wyprawach organizowanych przez Skandynawów docierając do Wysp Brytyjskich (np. wspomniana wyprawa o odzyskanie dziedzictwa Harolda II), Islandii, a prawdopodobnie także Grenlandii. Stanowi to istotny dowód na siłę i witalność społeczeństwa zamieszkującego od tysiącleci nasze ziemie. Nie obcy, ale tutejsi odgrywali wiodącą rolę w dziejach naszego kraju, biorąc także udział w wielu przedsięwzięciach poza jego granicami.

Mariusz Kowalski

15 KOMENTARZE

  1. No i klops. „Nie mozna wykluczyc”, wiec nadal nic nie wiemy.
    Po drugie, ja bym sie cieszyl, gdyby moi przodkowie pochodzili z terenow obecnej, czy historycznej Polski, a nie z ANglii, czy z innego kraju.
    Po trzecie, widac, ze „polska nauka” nie zajmuje sie Polska. WLasciwie, to nie wiem czym sie zaqjmuje. Sa jakies uniwersytety, jakies akademie, a my nadal niewiele wiemy o naszej historii, a badaniami zajmuja sie amatorzy, ktorych doceniam.

  2. Dziwny tekst. I zakończenie nieadekwatne do reszty tekstu.
    Nic pewnego, tylko przypuszczenia. Ale bajeczki ciekawe.
    Obce geny w Polsce to nic dziwnego. Było mnóstwo wojen i zmian granic. Poza tym, takie mieszanie się, może być pozytywne. Bo pamiętajmy, że najzdrowsze są kundle.

  3. znowu rewelacje autora który nie odróżnia pochodzenia od tożsamości, a jeszcze miesza w to śladowe procenty takich czy innych genów. Jeżeli fińskie geny takie złe to czemu Finlandia nie jest krajem nazistowskim albo komunistycznym? Już wzmianka o francuzach na początku artykułu o genetykach grzebiących w Piastach była z buta frant i świadczyła o nieczystych intencjach. A wracając do tematu: skandynawska geneza Piastów jest wykluczona przez porównanie z Rurykowiczami. Tam co drugi to Igor (czyli Ingwar) Wołodar (Waldemar)Oleg(Helgon) a co druga Rosjanka do dziś nosi typowe skandynawskie imię Olga. U Piastów tego nie ma.

    • Należy zapytać: czemu mają służyć takie arty? czashistorii miał odkłamywać historię a tymczasem zawiera: bzdurną turbosłowiańszczyznę, bedącą produktem służb spec, tanie sensacyjki typu morderstwa królów oraz kokieteria czyli zbrodnie czerwonych. Co mają z tego wynieść czytelnicy, jak ma to zmienić polską historiografię na lepsze? Gdyby chciano tu odkłamywać historię, wychodziłyby artykuły o tym, że Polska pierwszych Piastów była wysoko rozwiniętym państwem, którego władcy rządzili w zgodzie z „prywaciarzami”, możnymi, potrafiącymi przeciwstawić się błednym decyzjom książąt czy królów. Ale z powyższych powodów coś takiego nie przejdzie, ważniejsze są śladowe ilości takich czy innych genów. Ciekawe, kto opłaca książkę M. Kowalskiego – bo to ekstremalnie drogie, co sam wiem z próby wydania epopei piastowskiej.

    • Nie pisałem o tożsamości, tylko o pochodzeniu. Tożsamość to zupełnie inna kwestia. Ok. 20 % Polaków ma pochodzenie niemieckie (germańskie), co nie broni im być prawdziwymi Polakami. Są tego liczne przykłady np. polskich dowódców wojskowych II WŚ: Anders, Kleeberg, Unrug, Steyer, Orlik-Ruckeman, Rómmel, Zulauf, Alter, Kleeberg. A to tylko wierzchołek góry lodowej.
      Prosiłbym więc o rzeczową polemikę a nie dyskutowanie ze sprawami, o których nie pisałem.

      • nazwiska wyglądające niemiecko często okazują się węgierskimi po emigrantach z powstania Rakoczego, a nawet tatarskimi, jak Butler.

        • No tak. Zapomniałem że na Węgrzech niemieckie nazwiska to norma :). A tak na serio. Jeżeli na Węgrzech chrześcijanie nosili i noszą niemieckie nazwiska, to tak samo jak w Polsce są oni najczęściej potomkami niemieckich emigrantów. Ci węgiersku emigranci w Polsce, czy tak czy siak mieliby więc niemieckie korzenie.

          • proszę tak powiedzieć na Węgrzech i od razu się schować – reakcja będzie ostra. Żeby mieć niemieckobrzmiące nazwisko nie trzeba być potomkiem niemca

    • A gdzie ja napisałem, że fińskie geny są złe. W tym artykule w ogóle się tym nie zajmowałem. We wcześniejszych pisałem, że Rosjanie są w większości fińskiego pochodzenia. Czy jest coś w tym złego? Francuzi są w większości galijskiego pochodzenia i są z tego dumni, co znajduje wyraz nawet w popularnej kulturze (np. sukces historyjek o Asterixie i Obelixie).

      • Cały art „rosjanie największy naród fiński” do tego zmierza. Pewnie śladowe geny Muromców kazały im doprowadzić do Katynia? Ani w większości, ani pochodzenia, źródła arabskie już w VII wieku piszą o Rusach jako żywotnej, odrębnej, słowiańskiej kulturze, wyraźnie odróżniając ich od Ugrofinów, Chazarów i reszty, a co dopiero potem, gdy nieliczni Merianie asymilują się w licznych Rusach kijowskich. Rusowie Ugrofinów zasymilowali gdyż ci są genetycznie mało płodni. Tak samo jak bez trudu wchłonęli waregów (jak pisze PML po 980 i załatwieniu Askolda i Dira siedzieli cicho) oraz masę emigrantów – większość dworu Iwana groźnego tworzyli emigranci ze szkocji, krajów niemieckojęzycznych czy Gruzini. Wszyscy dodali sobie do nazwisk „ow” i się zruszczyli, bo Rusowie, a później Rusini i wreszcie Rosjanie są liczni, a ich kultura żywa (jakby co to jestem „rusofobem”). Masowa liczebność i wysoka płodność ruska, która wchłonęła nielicznych i mało płodnych Ugrów wyklucza, by „większość Rosjan była fińskiego pochodzenia”, raczej odwrotnie. Nawet podbój owych nacji dokonał się przez ruską liczebność i demografię. Uczyłem się udmurckiego, prowadzący zajęcia mówił że w Udmurcji słyszy się głownie rosyjski, nawet napisy na ulicach są rzadko w rodzimym języku. Galowie to lud romański, który został wchłonięty przez również romańskich Rzymian kulturowo i ekonomicznie (podbój wyglądał odwrotnie niż w asterixie). Podczas wędrówki ludów ta jednorodna mieszanina została przerzedzona przez germanów. Również frankowie byli germanami, jednak nie posiadają nawet swojego origo, czyli mitu o pochodzeniu. Ze zromanizowanymi galami mają tyle wspólnego, co Polacy z Pieczyngami – tylko ślady.

        • O Katyniu też nic nie pisałem, myślę więc że dalszy mój udział w tej wymianie zdań jest pozbawiony sensu. Na koniec dodam tylko, że artykuł o finskości Rosjan miał na celu pokazanie pewnego paradoksu, kiedy to lud w większej części fińskiego pochodzenia rości sobie prawo do bycia liderem Słowiańszczyzny. Co do Galow, to językowo byli Celtami, w większości zaś pochodzili od tzw. Waskonczykow, kuzynów Basków. A jezyki romańskie, jak sama nazwa wskazuje, rozpowszechnily w wyniku ekspansji Rzymu, czyli Romy, jako warianty języka łacińskiego.

          • żadnego paradoksu tu nie ma. Liczebność i zdolność jej powiększania jest u Rosjan i Ugrofinów tak różna, że jest fizycznie, a tym bardziej teoretycznie niemożliwe, by „większość” Rosjan miała korzenie ugrofińskie. Jeśli w X wieku trzydziestu Rusów zasymilowało jednego Merianina (w następnych wiekach proporcje się zwiększały) to jakim cudem ich potomkowie mają być „w większości” Ugrofinami? Podstawy matematyki się kłaniają. I po raz kolejny zdradził pan swoje intencje pisząc o rzekomym panslawizmie Rosjan. Wbrew powszechnej opinii to nie w zaborze rosyjskim najgłośniej odwoływano się do panslawizmu (oni nawet polskich Tatarów zaliczali do Polaków, tylko wyznających islam). Biciem w słowiański bębenek zajmowali się za to Habsburgowie. Przekaz był taki: Polacy są fajnymi Słowianami, a Riuscy i Węgrzy dzikimi Azjatami. Jak wspomniałem w artikelu o kalandozasok, trwa to do dzisiaj na „slawistyce”, która w ten sposób demaskuje się jako niemiecka agentura. Gdy Niemcy w pierwszej wojnie pogonili Riuskich z Polski, odwoływali się do obrony zachodu przed „mongolską” Rosją, żeby zwerbować polskie mięso armatnie. pana rewelacje przypominają habsburskie mącenie. Śladowe obce geny u garstki populacji to nie żaden paradoks. Ruscy mają prawo uważać się za słowian mimo tych śladowych naleciałości.
            Baskowie nie są nawet Indoeuropejczykami. język francuski nie ma nic wspólnego z celtyckim, frankowie byli germanami którzy długo mówili swoim germańskim językiem. Na facenoobie napisaliście, że „rosjanie mają ogromny problem ze swoją tożsamością”. Napisałem do Marka Skalskiego, że tożsamość i pochodzenie to co innego, a co dopiero śladowe ilości genów u nielicznego odsetka ludności, przesłałem też artykuł Kujawińskiego w którym przystępnie to tłumaczy. Zapytałem też w czym wyrażają się te problemy. Jakieś zamieszki na ulicach? Samobójstwa z powodu śladowych ilości obcej haplogrupy u pojedynczych osób? Odpowiedzi nie otrzymałem.

  4. Co do pochodzenia Awdańców, do których p.Mariusz Kowalski w swoim artykule często się odnosi, to coraz bardziej jestem skłonny uważać, że pierwotni przodkowie rodów rycerskich pieczętujących się tym herbem, stanowili grupę krewniaczą podczas wojen stawającą w jednym hufcu. Moi znajomi Duńczycy zauważyli, że w ich odczuciu językowym nazwy „Awdańcy” i „Awdank” mogłyby być derywatami określenia w języku staronordyckim „Av Dansk”, czyli „z Danii”. Zatem był to być może osobny hufiec rycerstwa duńskiego pochodzenia, niekoniecznie przybyły bezpośrednio z samej Danii. To jest oczywiście trudne do udowodnienia, bo brak jest źródeł pisanych, ale Pomorze Gdańskie i Sambia w Prusach były zapewne w czasach wikińskich terytoriami zamorskimi Królestwa Danii. Na Sambii istniał w tym czasie zapewne duński gród Kaup strzegący wejścia w rzekę Niemen, która w tym czasie korytem Pregoły uchodziła do Zalewu Wiślanego. Także nazwa Gdańsk wydaje się być derywatem nazwy „Dansk”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here