REKLAMA INLINE

Współcześnie w dobie politycznego zamieszania jako skutku „dobrej zmiany” dobrze przypomnieć, że nie jest to coś nowego a tak laurkowo postrzegana II RP była targana jeszcze większymi konfliktami i tumultami politycznymi niż Rzeczpospolita, w której nam przyszło żyć. Skoro były tumulty, to byli także ich demiurgowie, bo sprawy nie dzieją się same z siebie tylko zawsze stoją za nimi decyzje i działania konkretnych ludzi.

 

Rozstrzygnięcie, którzy politycy drugiego kręgu sanacji wywarli największy wpływ na kształtowanie ówczesnej rzeczywistości politycznej jest również z wielu względów trudne i jak zwykle subiektywne. Pojawia się jednakże coraz więcej biografii i prac poświęconych innym postaciom niż te najbardziej znane. Tutaj zostanie wymieniona jedynie część nazwisk tak samo jak i charakterystyki będą z oczywistych względów lakoniczne i eksponujące jedynie pewien problem lub charakterystyczny rys charakteru czy życiorysu danej osoby. Na pewno jednym z takich bardziej znaczących  polityków sanacyjnych, nazwanym przez Łubieńskiego „najniecniejszym z piłsudczyków” był pułkownik Bogusław Miedziński.

 

Panowie agenci

Miedziński był członkiem owej tajemniczej wywiadowni POW ukrywającej się pod kryptonimem KN3. Była to komórka wywiadowcza POW de facto pozostająca na usługach niemieckiego wywiadu, a należeli do niej m.in. Miedziński, Lis-Kula, Schaetzel, Barthel de Weydenthal oraz Beck występujący jako „obywatel Halicki”. Wcześniej, bo jesienią 1910 r. na jednym z zebrań Sekcji Zagranicznej PPS-Frakcji Rewolucyjnej poznał „towarzysza Mieczysława” czyli Józefa Piłsudskiego, z którym związał swoje dalsze polityczne losy. Już w pierwszych dniach niepodległości Miedziński podobnie jak wielu piłsudczyków z POW robiących w późniejszym okresie za szare eminencje polskiego życia politycznego, zasilił kadry tzw. Oddziału Informacyjnego, który po dokonanej 11 maja 1919 r. reorganizacji otrzymał numer II. Była to późniejsza słynna „dwójka” czyli wywiad  a należeli do niego m.in.: Ignacy Matuszewski, Jędrzej Jędrzejewicz, Konrad Libicki, Bogusław Miedziński, Roman Starzyński, Mieczysław Wyżeł-Ścieżyński, Felicjan Składkowski i inni. Jak pisał m.in. Arkadiusz Adamczyk w biografii politycznej Miedzińskiego: „Służba w „dwójce” stanowiła bowiem pewien rodzaj szkoły politycznej, przez którą przeszło wielu piłsudczyków zajmujących w niepodległej Polsce eksponowane stanowiska” i właśnie „poprzez Oddział II Miedziński dołączył do elitarnego kręgu osób zwanych „dwójkarzami Piłsudskiego” vel „drugooddziałowcami”, którzy stanowić mieli w późniejszym okresie grono najbardziej zaufanych ludzi Marszałka.”

czytaj też: Rosyjski „Anty-Katyń”

Działalność owych „dwójkarzy” jest jednym z bardziej charakterystycznych przejawów psucia polityki, wielu -zapewne  z inicjatywy swoich mocodawców, w tym Piłsudskiego- zapisywało się do partii politycznych, zostawało posłami, by później prowadzić do partyjnych rozłamów, prowadzić tam wewnętrzne gry lub wpływać na decyzje partyjnych lub sejmowych organów. Stanisław Cat-Mackiewicz o Miedzińskim pisał jako o „Mefistofelesie upadłego regime`u”, jego nazwisko, podobnie jak nazwisko Becka, łączono ze sprawą morderstwa na generale Zagórskim. Jak pisze Mariusz Pytelski w biografii gen. Rozwadowskiego: „W rozmowach z krewnymi Rozwadowski oskarżał o to zabójstwo współpracowników marszałka: Becka, Miedzińskiego i Wendę”.  Profesor Stanisław Kot w liście do Paderewskiego z 3 listopada 1935 r. nazywa Miedzińskiego nie inaczej jak „drabem”.

 

Wierni socjaliści

Jak wspomina Wierzbicki „…według pana Miedzińskiego kapitalizm nie zdał egzaminu w jednej istotnej dziedzinie – w zakresie podziału wyprodukowanych dóbr, podziału dochodu społecznego.” Ale jak przystało na socjalistę patronował jednej z najsłynniejszych afer gospodarczych II RP tj. afery poczty i telegrafu (specjalnie dla niego reaktywowano stanowisko ministra ds. poczty i telegrafu), która stanowiła krok milowy w procesie ujawniania na czym polegał proces sanacji życia społecznego po przewrocie majowym.

Bogusław Miedziński - agent na usługach niemieckiego wywiadu.
Później wieloletni szef II Oddziału Sztabu Generalnego WP

Był zaliczany do ścisłego grona pułkowników z otoczenia Piłsudskiego, jemu także przypisuje się efekt rozgrywek w łonie sanacji po śmierci Piłsudskiego nazywany zgrabnie „dekompozycją układu rządzącego”. Coś w tym musi być, gdyż występował on w tym czasie w roli nieformalnego doradcy zarówno Mościckiego jak i Śmigłego-Rydza. To z jego ust padło wreszcie słynne „dopóki nawet w naszych drżących rękach zdołamy utrzymać karabin maszynowy, dopóty władzy w Polsce nikomu nie oddamy”. Jak się okazało we wrześniu 1939 r., karabin potrafili dzielnie trzymać, ale wymierzony jedynie w wewnętrzną, polską opozycję polityczną, przeciwko Niemcom długo tego karabinu nie utrzymali.

 

Krzysztof M. Mazur

5 KOMENTARZE

  1. Miedziński, Beck, Wenda – trzy sanacyjne agenturalne śmiecie ludzkie, „mózg” seryjnych samobójców mordujących przeciwników politycznych najsłynniejszego donosiciela i agenta XX w. – towarzysza Józefa Piłsudskiego. Wszystkie te cztery kurwy były na usługach Niemiec, a pośrednio na usługach Rosji/ZSRS.

    • No wlasnie, poza ta niczym nie podparta afirmacja, ze: „Była to komórka wywiadowcza POW de facto pozostająca na usługach niemieckiego wywiadu…” niczego konkretnego na ten temat w tym tekscie nie uswiadczysz, a jest to bardzo powazne oskarzenie..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here