Prezydenci Polski i USA fot. domena publiczna

Prawo i Sprawiedliwość zdobyło władzę m.in. dlatego, że upomniało się o podmiotowość Polski na arenie międzynarodowej, dając tym samym przeciwwagę dla uległości i serwilizmu epoki Tuska.

Można, rzecz jasna, spierać się na temat tego, na ile faktycznie Polska pod rządami Jarosława Kaczyńskiego stała się podmiotem światowej polityki, a na ile przedmiotem amerykańskich interesów w regionie, lecz niewątpliwie zmiana kursu jest zauważalna. Bez wątpienia za wielką popularność partii Kaczyńskiego odpowiada także rozdawniczy program „500 plus”.

Jednak wyborcy nad Wisłą dają również wyraz swojej aprobaty dla konfrontacji Prawa i Sprawiedliwości z Brukselą i Berlinem, o czym świadczy niesłabnące poparcie w sondażach wyborczych. Jak się więc wydaje, PiS ujęło polskich wyborców za serca swoją postawą i jeśli inne partie będą chciały kiedyś odebrać mu władzę, będą musiały sięgnąć po podobne środki.

Renesans polityki podmiotowości daje się zauważyć nie tylko w Polsce, ale i w niektórych innych krajach regionu, które po upadku Związku Sowieckiego również starały się zbliżyć do Zachodu, ukazując swoją uległość. Ten etap już jednak przeminął i do łask wróciło prowadzenie aktywnej i podmiotowej polityki międzynarodowej, w której nie brakuje konfrontacji i zdecydowanych reakcji na działania tych państw, które wcześniej traktowano z nabożną czcią.

Polskim symbolem polityki uległości wobec mocarstw oraz rozwadniania niezależności polskiego państwa pozostaje niezmiennie Donald Tusk, który udawał się regularnie na audiencje do Berlina i Brukseli, godząc się na budowę europejskiego superpaństwa.

W swoim propagandowym przekazie partia Kaczyńskiego miała rzekomo zerwać z uległością, choć w rzeczywistości sama stała się skrajnie uległa wobec Stanów Zjednoczonych (utworzenie nowej bazy wojsk amerykańskich, zgoda na udział w misjach zagranicznych USA, zakup amerykańskiego uzbrojenia itd.), a jednocześnie biła na alarm, gdy w następstwie Brexitu Unia Europejska została zagrożona upadkiem.

W objęcia któregokolwiek z mocarstw Polska miałaby podążać, na uwagę zasługuje sam fakt zwiększonego zainteresowania geopolityką zarówno wśród polityków, dziennikarzy, jak i zwykłych wyborców. Czasami można nawet odnieść wrażenie, że geopolityczne rozważania stały się jednym z ulubionych tematów rozmów dorosłych mężczyzn.

Taki obrót spraw z jednej strony bardzo cieszy, z drugiej zaś wywołuje wiele pytań i wątpliwości. Traktowanie polskiego państwa jako instrumentu służącego do realizacji obcych celów budzi naturalny odruch sprzeciwu nie tylko wśród patriotów i narodowców, lecz także wśród trzeźwo myślących libertarian, dla których wszelka koncentracja władzy stanowi najgorsze zło. Z tego właśnie względu zjawisko dążenia do samodzielności oraz wyrwania się z objęć mocarstw należy zawsze uznać za pozytywne i mu sprzyjać.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here