Klasycznym postulatem lewicy jest rozdział państwa od Kościoła. W porządku, ale najpierw oddzielmy od państwa ateizm. Na początku dokonajmy pewnego uściślenia. Otóż ateista to człowiek, który obstaje przy tezie, że Boga na pewno nie ma. Nieco bardziej myślący ateiści, którzy poddają swoje poglądy refleksji, precyzują natomiast, że tak naprawdę są agnostykami, czyli osobami, które nie potrafią orzec z całą pewnością, czy Bóg (lub jakiekolwiek inne bóstwo) istnieje, czy nie. Ci zaś, którzy dostrzegli, że definiując swoje zapatrywania dotyczące ogólnie pojętego życia po śmierci / sensu życia, odnoszą się wciąż do Boga lub bóstwa, sięgają często po termin „racjonalista”. Tak zdefiniowany racjonalista nie widzi nawet potrzeby odnoszenia się do kwestii jakkolwiek pojętej transcendencji. Do tego należałoby także doliczyć także m.in. deistów, którzy odmawiają Bogu podstawowych przymiotów. Użyte przeze mnie pojęcie „ateizm” należy więc traktować jako zbiorcze odniesienie do wszystkich osób, które nie utożsamiają się z religią instytucjonalną, a w szczególności z Kościołem katolickim.

Ateiści państwowi

Katolicy mają w dyskusji z ateistami nieco utrudnione zadanie, ponieważ od ponad dwóch tysięcy lat zrzeszają się w organizacji znanej też jako Kościół. Jako tacy są więc łatwi do zidentyfikowania, policzenia i prześladowania, gdy zajdzie taka potrzeba. Tymczasem ateiści najczęściej w ogóle się nie zrzeszają. W Polsce istnieje kilkanaście związków, federacji, fundacji i towarzystw ateistycznych, lecz członkostwo w nich nie jest masowe, a wręcz przeciwnie. Naturalną potrzebę poszukiwania wspólnoty przekonań polscy ateiści rekompensują sobie za to aktywnym uczestnictwem w różnego rodzaju ateistycznych forach internetowych oraz działalności politycznej.

Główna teza polityczna ateistów jest zawsze taka, że Kościół nie powinien mieszać się do polityki, ponieważ państwo powinno być świeckie. Zapominają przy tym, jak bardzo ich własny światopogląd stanowi wytwór samego Lewiatana. Religioznawcy zwracają nieodmiennie uwagę na to, że od samego początku dziejów ludzie praktykowali życie religijne. Istniały religie teistyczne, spirytualistyczne, a nawet podobno ateistyczne, lecz zasadniczo każde społeczeństwo praktykowało jakąś religię. Idea odrzucenia Boga, bogów i wszelkiej religii instytucjonalnej pojawiła się na dobre dopiero w oświeceniowej Europie.

Podwaliny pod szalenie dziś popularną postawę życiową zwaną ateizmem (oraz agnostycyzmem, indyferentyzmem, deizmem itd.) położyli ludzie, których zwykło się nazywać wolnomyślicielami. Ich myśli nie były jednak wolne, ponieważ ateistyczni filozofowie byli najczęściej na utrzymaniu państwa, jak choćby d’Holbach, Wolter, a później także Feuerbach czy też współcześnie Richard Dawkins. Ateizm jako postawa światopoglądowa zrodził się tak naprawdę na oświeceniowych monarszych dworach oraz na państwowych uczelniach.

CZYTAJ DALEJ

14 KOMENTARZE

  1. Racjonizm nie ma nic wspolnego z ateizmem! Racjonalności: Kartezjusz, Spinoza, Leibniz, Wolff byli głęboko wierzącymi ludźmi. Ateisci zawłaszczają nazwę „racjonalizm” a niedouczeni dziennikarze im w tym pomagają

    • Kiedyś wszem i wobec wiadomo było, że upuszczanie krwi pomaga na wszelkie choroby. Tak więc, to nie argument drogi Ryśku.
      Jest wielu ateistów/agnostyków czy jak tam sobie chcesz ich zaszufladkować, którzy nie są w żadnej organizacji, stowarzyszeniu, z nikim nie walczą, nie rajcują się na forach internetowych nowymi odkryciami naukowymi. To co przedstawia artykuł to jakiś drobny wycinek ateistów. Artykuł w ogóle ma na celu wzbudzenie fali hejtu, co po powyższych komentarzach widać udało się. Gratulacje.

    • Nie wszem i nie wobec. Religie to największy przekręt w historii ludzkości. Hierarchowie religii poprzez swoją działalność zdobywają władzę nad „wiernymi”. Czy to nie jest ogromna władza nad człowiekiem, który musi spowiadać się nawet ze swoich myśli? Hierarchowie mają w garści „wiernych” strasząc i obiecując życie wieczne. Jeśli tam jest tak dobrze (w zaświatach) to czemu nie przeniosą się od razu pozbywając się wszelkich dóbr ziemskich? Do czego są w ogóle potrzebni ludziom, którzy mogą przecież bez ich pośrednictwa „porozmawiać” z Bogiem. Proszę zauważyć, że tam, gdzie dominuje religia są wojny i nienawiść do innych wyznań. Ile było wojen religijnych? Nie o zagarnięcie ziem czy dóbr ale o to, czyj Bóg jest ważniejszy. To ogromna głupota.

  2. Jestem mocno ciekaw w co głęboko wierzył Spinoza?
    Zaręczam, że w bajeczki o Yahwe i tak dalej itp, to Spinoza miał w głębokim niedomówieniu a nie w głębokiej wierze.
    A artykuł całkiem sensowny i trafnie moim zdaniem opisuje zjawiska społ „ateizm”.
    Żeby nie było, sam jestem ateistą.

  3. Skoro autor różnicuje pojęcie ateizmu to czemu nie różnicuje pojęcia kościół?
    Dodatkowo, czemu podejmuje temat kościoła a nie wiary?
    Wydaje mi się, że państwo nie powinno się zasadzać ani na kościele ani na jakiejkolwiek wierze, lecz na elementach prawa.
    Prawo zaś z całą pewnością czerpie z cywilizacji człowieka określonej kultury. Czerpie więc z elementów wiary, jej etyki i moralności.
    Nie czerpie i nie powinno czerpać jednak bezpośrednio z dogmatów wiar, kościołów i obrządków. A wszelkie prawa instytucjonalne obowiązujące w państwie nie powinny mieć związku z zróżnicowanym pojęciem wiary czy kościoła, jako elementów różnicujących społeczności państwa. Państwo powinno budować swe własności na elementach spajających a nie różnicujących, i takich, które są wewnętrzne a nie zewnętrzne.
    Wskazując na filozofów, którzy przedstawili odmienne od tradycyjnego postrzeganie bytu, pominął historię wielu niegodziwości, których przyczyna była wiara i jej postrzeganie w dziejach ludzkości: począwszy od Sokratesa, Giordano Bruno.
    Temat poruszany w realiach dzisiejszej Polski pomija edukacyjny obskurantyzm będący wynikiem implantowania do masowego szkolnictwa obrządków religijnych w rozmiarach zakłócających poziom nauki ogólnej.
    Nie prawdą jest, by określona dziedzina wiedzy miała wpływ na postrzeganie świata w sposób teistyczny lub naturalistyczny. To kompletne pomieszanie.
    Mieszanie nauki z kierunkami jej finansowania jest niedopuszczalne. Prawdopodobnie autor ma blade pojęcie czym jest istota nauki. Jeśli wiąże naukę z określonym światopoglądem (czego niestety często rzeczywiście jesteśmy świadkami) to ta przestaje być już nauką lecz staje się pseudonauką i nie jest już rzetelnym poznaniem.
    Nie jest dla państwa żadnym problemem religia i wiara czy ateizm póki nie zaczynają państwa zawłaszczać i w nie ingerować. Ponieważ wiary i kościoły posiadają najczęściej struktury instytucjonalne, więc zawłaszczanie państwa ma wpływ na ich bazę i zasoby, oraz pozycję w państwie i społeczeństwie. Ateizm jako taki nie posiada struktur instytucjonalnych o takim charakterze. Tym samym zagrożenie dla państwa wydaje się marginalne.

  4. dobry art.
    pamietam jak zbierali podpisy by szkoly byly bez nauczania religii, jak ich zapytalem a czemu w ogole panstwo mialo by placic to sie oburzyli
    no jak to!
    😉
    jak my trzymamy szkolnictwo to dobrze, jak inni to źle.

  5. Autor jest zideologizowanym prymitywem, który nie rozumie wielu rzeczy, m. in. pojęcia neutralność. Nie mówię o czymś takim jak znajomość historii (ale nie tej w wersji kościelnej), bo to za wysokie progi.

    • Jak wszystko opiera się na jednym centralnym „ponadbycie niematerialnym” np: Bogu to wszystko jest ok prawo, moralność itd. Jak centralnie zostanie ustawiony człowiek to wszystko zaczyna się sypać i kończy się nihilizmem. Te tzw świeckie państwa po jakimś czasie przerodzą się w państwa totalitarne.

  6. Widze ze tzw humanisci to filozofowie ze stodoly o naukach scisłych nie majacy zielonego pojecia a wiec nie zadajacy sobie pytania kto to zrobil.Przy wspolczesnej wiedzy z biologi chemi czy fizyki mowienie ze samo sie zrobiło zakrawa na nieuctwo.

  7. Dawno już podobnego steku bzdur nie czytałem. Proponuję autorowi i przyklaskującym mu ludziom natychmiast zaprzestać płacenia składki zdrowotnej, bo finansujecie w ten sposób ateistycznych lekarzy, którzy zamiast modlić się o zdrowie próbują bawić się w Boga, podając antybiotyki, dokonując operacji czy co gorsza transplantacji organów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here