Secesja fot. PAP/AAbaca autor: Almagro

Niskie podatki są zawsze lepsze niż wysokie podatki, ale większe wpływy z ich tytułu zwiększają siłę państwa. Tylko po co komu silniejsze państwo?

Dla środowisk opowiadających się za wolnością gospodarczą program niskich i prostych podatków jest czymś absolutnie naturalnym. Wysokich i skomplikowanych podatków chcą przecież socjaliści i komuniści, którzy marzą nieustannie o tym, aby z nich żyć. Materiał empiryczny z ostatnich kilku tysięcy lat pokazuje wyraźnie, że najbardziej krwawymi i bezlitosnymi tyranami byli ci władcy, którzy zawiadywali socjalistycznymi bądź też komunistycznymi wspólnotami, a więc Mao Zedong, Pol Pot, Stalin czy Hitler (w przypadku tego ostatniego wysokie podatki nakładano tylko na nie-Niemców).

Skoro tak wielcy zbrodniarze chcieli wysokich i wyniszczających podatków, to wydawałoby się, że uprawnione powinno być stwierdzenie, iż dobre i pożądane są niskie i nieskomplikowane podatki. Kraje pobierające niskie podatki zapewniają przecież na ogół swoim obywatelom o wiele większy zakres swobód obywatelskich i gospodarczych. Niskie podatki oznaczałyby zatem niskie ryzyko nadużyć władzy.

Krwiożerczy król Leopold
Jeśli jednak sięgniemy dokładnie pamięcią, wielkie ludobójstwa organizowali także władcy krajów, które posiadały bardzo niskie podatki, jako choćby Królestwo Belgii, które w pod koniec XIX wieku uśmierciło nawet do 15 milionów mieszkańców Konga w ramach niewolniczej pracy na plantacjach kauczuku.

Ludobójstwa dopuszczali się także wielokrotnie Anglicy, choćby w latach 1845-1852 w Irlandii, gdzie w sposób cyniczny i celowy doprowadzono do śmierci ok. 1 mln znienawidzonych przez protestanckich najeźdźców, katolickich mieszkańców Zielonej Wyspy. Co ciekawe, dokładnie siedem lat po ludobójstwie w Irlandii swój traktat „O wolności” napisał brytyjski filozof John Stuart Mill, a w zasady „wolności”, które rzekomo szerzyło jego imperium, wierzyła naiwnie cała „oświecona” Europa.

Jak więc wyraźnie widać, niskie podatki wcale nie zabezpieczają nas przed nieszczęściem ludobójstw i wojen, a nawet można odnieść wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. Nieustannej egzemplifikacji dostarcza nam tu chociażby amerykańskie imperium, które przecież posiada bardziej konkurencyjne stawki podatkowe od, dajmy na to, polskich, a jednocześnie nie ma żadnych oporów przed wywoływaniem krwawych i wyniszczających wojen na całym świecie.

Wielu Polaków i mieszkańców innych krajów stara się nieustannie o to, aby dostać się za wszelką cenę za ocean, gdzie wciąż relatywnie niskie podatki czynią życie zwykłego obywatela o wiele bardziej znośnym niż w przeżartej socjalizmem Europie.

Z drugiej jednak strony niższe niż w Europie podatki zapewniają Stanom Zjednoczonym znacznie większe dochody budżetowe, które przeznaczane są następnie na budowę m.in. supernowoczesnych dronów i lotniskowców, które pozbawiają życia tysiące osób na Bliskim Wschodzie.

Mimo to większość z nas zdecydowanie bardziej woli płacić niskie podatki i jest to z wielu względów zrozumiałe. Jeśli jesteśmy już okradani, zawsze lepiej, aby w naszych kieszeniach zostało więcej banknotów niż mniej. Na dodatek państwo, które pobiera niższe podatki, jest przez to bardziej konkurencyjne i odnotowuje wyższe dochody podatkowe; ma także o wiele większe szanse na to, aby być podmiotem, a nie przedmiotem polityki międzynarodowej.

Kraje socjalistyczne i komunistyczne są często bardzo hałaśliwe w zakresie prowadzonej polityki zagranicznej, ale ostatnie słowo należy zawsze do tych państw, które mają bardziej rozbudowaną gospodarkę. Chiny w czasach pełnego komunizmu utrzymywały wielomilionową armię, ale prawdziwą potęgą stały się dopiero wtedy, gdy drastycznie obniżyły podatki i stały się konkurencyjne wobec Zachodu.

Związek Sowiecki miał broń atomową i szpiegów w każdym kraju świata, ale ostatecznie rozsypał się jak domek z kart, a brak konkurencyjnej gospodarki oraz własnych rynków sprawia, że obecnie Rosja leży sprowadzona do parteru przez machinacje USA na rynku ropy.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here