"Bostońska herbatka" - walka o wolny handel fot. Wikipedia - domena publiczna autor: Nathaniel Currier

Murray Rothbard stwierdził niegdyś, że prawdziwie wolny handel nie wymaga żadnych umów o wolnym handlu. Co tak naprawdę kryje się za współczesnymi umowami regulującymi tzw. wolny handel?

W powszechnym rozumieniu handel to inaczej wymiana, co stanowi zdecydowanie słuszną intuicję. Handlarzem nazywa się kogoś, kto obraca rozmaitymi dobrami. W rzeczywistości jednak każda wymiana, nawet przeprowadzona przez osobę nie specjalizującą się w przeprowadzaniu licznych wymian, stanowi rodzaj handlu.

Handlarzem (osobą zajmującą się handlem) jest każdy z nas, choć niektórzy dokonują wymian z większą częstotliwością niż pozostali. Handlujemy np., gdy jesteśmy u fryzjera: my dajemy fryzjerowi pieniądze, a on w zamian daje nam usługę strzyżenia.

Nie ma także żadnego znaczenia to, czy wymiany (handlu) dokonują ze sobą bezpośredni sąsiedzi należący do tego samego narodu, czy też Eskimos z Aborygenem. Wyrażenie „handel międzynarodowy” na dobrą sprawę nie wnosi niczego ponad wyrażenie „handel”, bo z czysto rynkowego punktu widzenia absolutnie nie ma znaczenia to, kim są wymieniający się.

Rozróżnienie na „naszych” i „nie naszych” w zakresie podziału pracy w społeczeństwie pojawia się dopiero w momencie, gdy pojawia się państwo, które przymusowo wciela nas do wielkich wspólnot, prowadzących ów specyficzny „handel międzynarodowy”.

W czasach gdy posługiwano się walutą kruszcową, państwa przyglądały się uważnie, czy „my” eksportujemy więcej niż importujemy od „nich”, gdyż przewaga importu (zakupów za granicą) prowadziła do utraty złota i srebra na rzecz innych państw. Kruszce zaś były państwu potrzebne do psucia waluty oraz do niekończących się nigdy wydatków.

Narodziny merkantylizmu
W ten sposób zrodziła się myśl merkantylistyczna, zgodnie z którą każde państwo uważnie przyglądało się handlowi z zagranicą, a w przypadku zbyt konkurencyjnych cen określonych towarów nakładało cła na poszczególne dobra, aby zapobiec odpływowi złota i srebra zagranicę.

Merkantylizm zagościł na dobre w świadomości Europejczyków i święcił triumfy od XVII aż do XVIII wieku. Dla wszystkich uważnych obserwatorów było jasne, że ograniczenia w handlu były wprowadzane nie tylko w celu zapobieżenia odpływowi kruszcu, lecz także w wyniku lobbingu poszczególnych branż, które chciały sobie zapewnić łatwy zbyt dla swoich towarów. System ceł tworzył nadto liczną biurokrację, był przyczyną drożyzny oraz licznych nadużyć wynikających z kontroli działań rynkowych.

2 KOMENTARZE

  1. pisze to gnój który bredząc o gospodarce katolickiej nie wspomina o klasztorach, czyli fabrykach pieniędzy, za to pieje z zachwytu nad lichwą. nie trzeba sprawdzać, czy jest obrzezany

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here