Kraje, w których zatriumfowała reformacja, zrodziły głównych architektów epoki pieniądza drukowanego, lecz ten uderzający fakt rzadko zwraca uwagę historyków. W ostatnim czasie polscy publicyści coraz częściej podejmują się przedsięwzięć, które w całkowicie „reakcjonistyczny” sposób opisują wpływ protestantyzmu na dzieje świata. Na jesieni ukazać ma się film Grzegorza Brauna pt. „Marcin Luter i rewolucja protestancka”, a niedawno prof. Grzegorz Kucharczyk wydał książkę „Reformacja protestancka – odnowa czy destrukcja?”.

Pozycje te pokazują dobitnie, że narzucony w dobie Soboru Watykańskiego II reżim politpoprawnego wypowiadania się na temat kultury zbudowanej na nienawiści wobec Rzymu i papieża powoli przemija. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż wiodące protestanckie potęgi polityczne świata, takie jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, czy też Republika Federalna Niemiec uległy w ostatnim czasie tak gwałtownej laicyzacji, iż obrona religijnego dziedzictwa stała się dla nich kwestią drugo-, jeśli nie trzeciorzędną. Dawną rolę „dysydentów”, w obronie których występowały wszystkie oświecone dwory świata, przejęły obecnie inne środowiska (m.in. mniejszości seksualne), więc dyskusja na temat protestantyzmu ma szanse przyjąć o wiele bardziej obiektywny charakter.

Protestanckie potęgi polityczne przez kilkaset lat narzuciły całemu światu fałszywy obraz historii, w ramach której rewolucja religijna zapoczątkowana przez Marcina Lutra przyniosła nie tylko rzekomą tolerancję, ale także postęp, rozwój nauki i filozofii oraz kapitalizm. Historię piszą zwycięzcy, dlatego świat musiał przyjąć narrację, w ramach której najbardziej rozkochane w totalności i deptaniu swobód państwa miały dziwnym trafem zrodzić wolność, miłość i pokój. Prawdziwym symbolem tego wielkiego przekłamania stała się praca poddanego pruskiego, Maxa Webera, który w swojej „Etyce protestanckiej i duchu kapitalizmu” wyprowadzał karkołomne tezy na temat wyższości totalniackich sekt nad zwykłymi chrześcijanami w zakresie realizacji idei wolności.

Habsburgowie trzęsą światem

Teza Webera stała się dogmatem lewicowego światopoglądu, choć najczęściej zapomina się, że rewolucja protestancka stanowiła tak naprawdę kolejną odsłonę procesu, który przyczynił się m.in. do wybuchu antychrześcijańskich lewicowych rewolucji oraz triumfu komunizmu. Obchodzona w tym roku pięćsetletnia rocznica wystąpienia Lutra nie powinna być czczona przez kościelnych hierarchów, lecz stawiana w rzędzie takich dat, jak lata 1789 czy 1917.

Zazwyczaj przy omawianiu genezy zjawiska zwanego reformacją wymienia się standardowo zepsucie ludzi Kościoła, handel odpustami i inne czynniki o raczej niewielkim znaczeniu, lecz warto pamiętać, że reformacja wybuchła przede wszystkim z innego powodu. Otóż Habsburgowie skupili w swoich rękach ogromną władzę, kontrolując imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce.  Błyskawicznie uzyskana dominacja gospodarcza, finansowa i kolonialna wywodzącej się ze Szwajcarii monarchii całkowicie zachwiała sceną polityczną Europy, na której liderem wielkiej antyhabsburskiej opozycji stała się Francja.

króla Francji do „wymyślenia” reformacji?

„Rotszyldami” epoki przełomu XV i XVI wieku była zaś bankierska rodzina Fuggerów, która finansując kolejne etapy ekspansji dworu Habsburgów zdobyła kontrolę nad kluczowymi surowcami (srebro, miedź, złoto), towarami kolonialnymi (przede wszystkim przyprawami) oraz rynkiem pożyczek rządowych. Cała Europa w okresie wybuchu reformacji narzekała na bogactwo Fuggerów i ich partnerów w podobny sposób jak współcześnie cały świat pomstuje na globalizację i wielkie, zachodnie korporacje, które niszczą lokalne rynki. Najbardziej niezadowolone były zaś miasta z północnych i środkowych Niemiec, które wcześniej dzięki Hanzie kontrolowały cały handel w Europie Środkowej i Wschodniej, lecz za sprawą Habsburgów i Fuggerów straciły pozycję na rynku.

To wielkie niezadowolenie zostało bardzo skrzętnie wykorzystane m.in. przez Francję, która na kilka kolejnych wieków stała się głównym obrońcą protestantyzmu w Niemczech oraz całej Europie. Choć po odwołaniu edyktu nantejskiego w 1685 roku Francji zależało na wizerunku jednego z głównych obrońców katolicyzmu, wielki sukces rewolucji protestanckiej był w sporej mierze dziełem elit politycznych Paryża. Dzięki Paryżowi miasta środkowych i północnych Niemiec, które stanowiły epicentrum luteranizmu, odzyskały inicjatywę tworząc silny, antyhabsburski front polityczny oraz handlowy.

CZYTAJ DALEJ

8 KOMENTARZE

  1. panie jakubie stosuje pan studencką zasadę ogórka nie mówię tego by pana dotknąć natomiast wydaje mi się że pan nie okazuje szacunku czytelnikowi ogół ludzi czytających te artykuły ma niewielką wiedzę historyczną zaś poziom wiedzy o religii to jeden wielki melanż w takim krajobrazie bardzo łatwo prowadząc odpowiednią narrację i odpowiednio oświetlając wybrane fakty z kilkusetletniej historii postawić tezy które czytelnicy uznają za poprawny sposób rozumowania wzmacniający ich wiarę ja zaś wiarę uważam za bezcenny skarb ale tylko tę zbudowaną na nienaruszalnym fundamencie zbudowaną z cegiełek prawdy wszystko inne to łatwowierność skądinąd jezus w przypowieści wskazał że tyko ziarno prawdy w dobrej glebie przyniesie oczekiwany owoc dostrzega pan wykorzystanie reformacji do stworzenia różnych mechanizmów dewaluacyjnych jako lewarów przetłaczających wartość materialną do elit winiąc za to antychrześcijańskie ruchy nawiasem wykorzystuje pan paradygmat słowa gdyż większość z tych ruchów nie była antychrześcijańska tylko antykatolicka jednakże reformacja to owoc ponad tysiącletniej dewaluacji czegoś znacznie cenniejszego niż dobra materialne a mianowicie wartości religii więc wcale mnie nie dziwi że tak jak ordynarnie wykorzystywano w średniowieczu nauki jezusa do wzmacniania wasalnego systemu eksploatacji społeczeństwa tak też po rozpadzie chrześcijaństwa pojawili się cwaniacy na tronach wykorzystujący dar boży religię do zniewalania ludzi oni tylko ten sam ogródek uprawiają inną metodą a czy dzisiaj jest inaczej niestety nie nawet pan w swym artykule skupia się na znaczeniu religii dla społeczeństwa jedności polityki czy ekonomi usuwając w cień rzecz najważniejszą pragnienie oddawania czci bogu jest nam naturalne jak jedzenie i picie zaś religia służy potrzebie zaspakajania tego pragnienia jest drogą do boga płaszczyzną na której buduje się więź z bogiem wszystko co zakłóca te relacje uważam za rzeczywiste pogaństwo

  2. Ewangelicy to nie są żadni chrześcijanie tylko paskudni sekciarze ze zboru (zbioru?) zbrodniarza, opoja i samobójcy Marcina Lutra. Socjalizm, komunizm, soc-liberalizm to różne twarze filozofii niemieckiego idealizmu powstałego na błędnych „dogmatach” Lutra. A co niby taki Luter miał w latrynie wymyślić jak nie jakieś g….. Dla niedoinformowanych wyjaśniam, że ten gostek miał chroniczną sraczkę i praktycznie całe swoje życie…… spędził w latrynie.

    • cokolwiek by złego nie powiedzieć o protestantach to trzeba im przyznać zasługę że w ciągu dwustu lat pismo święte stało się dostępne w każdym domu i było też powszechnie czytane katolicy nie osiągnęli tego przez dwa tysiące lat dopiero w dwudziestym wieku dzięki grupom neokatechumenalnym w łonie kościoła katolickiego biblię zaczęto używać na co dzień

  3. Poczekamy, zobaczymy …
    Co zostanie z Pańskich przepowiedni.
    Nie za głęboko to, dosyć pobieżne argumenty, ale kilka perełek jest. Trzeba dopracować i rozprawa doktorska jak znalazł…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here