Dyskusje prowadzone przez Polaków i Żydów nacechowane są emocjami. Wydaje się, że temat wymaga chłodnej analizy według przyjętych w Europie kryteriów. Temat dyskusji jest następujący: w 1941 roku część mieszkańców miasteczka Jedwabne plus część mieszkańców sąsiednich miejscowości (przybyłych w tym celu) przy obecności kilkunasto- czy kilkudziesięcioosobowej grupy umundurowanych lub nie funkcjonariuszy nowego okupanta miasta – dokonała bestialskiego mordu na żydowskich mieszkańcach Jedwabnego. Sprawa stała się głośna (można się zastanawiać dlaczego – choć jest doskonale znana od dłuższego czasu, a Polacy od 20 lat są dość gołosłownie oskarżani o pomoc w dokonaniu zagłady żydostwa, nie stało się to publiczne wcześniej; jest to jednak inna kwestia).

Pojawiły się naciski ze strony niektórych organizacji żydowskich i niektórych Żydów, „by Polacy przeprosili za mord w Jedwabnem”. Prezydent III Rzeczypospolitej oświadczył, że poczuł imperatyw kategoryczny, by dokonać aktu ekspiacji – i uczyni to 10 lipca 2001 r.

Proszę zwrócić uwagę na istotny zwrot: „Prezydent III Rzeczypospolitej”. P. Aleksander Kwaśniewski nie jest bowiem prezydentem „Polaków” ani wybieranym przez „Polaków” – lecz Prezydentem państwa o nazwie Rzeczpospolita Polska. Nie każdy Polak jest obywatelem III RP (niektórzy pozostają na emigracji – czasem wewnętrznej – tylko dlatego, że im się to właśnie państwo nie podoba!) – i nie każdy obywatel III RP jest Polakiem!

Powstaje więc pytanie: w czyim imieniu przepraszałby p. Aleksander Kwaśniewski?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której p. Aleksander Kwaśniewski wydaje dekret: „Każda osoba narodowości polskiej ma zapłacić 2 zł na ufundowanie pomnika pomordowanych w Jedwabnem” (lub: „ma dziś pójść na dowolny cmentarz i w duchu rozmyślać o sprawach ostatecznych”). Rzecz jasna, takie rozporządzenie – nawet gdyby taki projekt podjął i uchwalił parlament III RP – byłoby bezprawne, prawnicy i publicyści nie zostawiliby na nieszczęsnym Prezydencie suchej nitki – i jeszcze poleciałyby oskarżenia o szerzenie nacjonalizmu (zamiast kryterium obywatelstwa przyjęte byłoby kryterium narodowości)!

Ustalmy więc jasno: prezydenci (i w ogóle reprezentanci) państw są umocowani do działania w imieniu tych, którzy ich wybierali – a więc swoich obywateli, a nie swoich pobratymców.

CZYTAJ DALEJ

10 KOMENTARZE

  1. A słyszał pan o sprawie sądowej w Łomży zaraz po wojnie, która prowadził UBP? Wszystko wyjaśniono, ukarano kilka osób. A że UBP to przede wszystkim funkcjonariusze żydowscy, można zakładać, że nie pobłażali „sprawcom”.

  2. ten fjut nie powinien przepraszac, tylko obuchem kilofa dostac w dolna szczene, by nigdy wiecej bzdur nie wygadywal, do pijackiego belkotania wystarczy mu otwarta morda.

  3. Panie Korwin-Mikke jak zwykle pierdzielisz pan swoje głupoty , czy dyrdymały w kolejnej sprawie. Nie potrafisz Pan nazwać konkretnego sukinsyna Aleksandra Kwaśniewskiego konkretnym imieniem i popisujesz sie erystyką. -aż nie chce się Pana komentować.

    • Erystyka to sztuka prowadzenia sporów – akurat w tym JKM nie jest dobry. Natomiast w tym artykule z braku, jak słusznie zauważyłeś, odwagi, posługuje się eufemizmami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here