Dotyczy to i innych grup (bo narodowość nie jest niczym szczególnie wyróżnionym). Gdyby np. szef Światowego Związku Wegetarian dostrzegł nagle, że jaroszem był również Adolf Hitler, i wydał solenne oświadczenie przepraszające „w imieniu wszystkich jaroszów na świecie” za morderstwa dokonane przez wegetarianina Hitlera – to natychmiast wytknięto by mu, że może przemawiać wyłącznie w imieniu członków swojego stowarzyszenia, które zapewne po tym straciłoby członków i nie wybrałoby go po raz drugi). To chyba jest oczywiste – jedynie natężenie emocji związanych z Jedwabnem powoduje, że Polacy i Żydzi nie dostrzegają prawnej śmieszności tej sytuacji.

Próby przemawiania „w imieniu narodów” czy w ogóle nieformalnych „kolektywów” mogą prowadzić do niesłychanych paradoksów. Wyobraźmy sobie (a nie jest wykluczone, że coś takiego za rok wyjdzie na jaw), że podobny zbiorowy mord wydarzył się na terenie Protektoratu Czech i Moraw. I oto p. Wacław Havel, z narodowości Żyd, przeprasza Żydów w imieniu Czechów!!

Wiek XX był wiekiem demokracji, z czego wyniknęły nacjonalizmy i socjalizmy; wypaczyły one normalne, wytworzone przez tysiące lat pojęcia państwowo-prawne. Zamiast jasnego i precyzyjnego pojęcia „poddaństwa” czy „obywatelstwa”, pojawiło się niejasne kryterium narodowości – i to ono prowadziło zarówno do mordów (mieszkańcy wielonarodowych Austro-Węgier nie byli skłonni do mordów w imię Cesarstwa/Królestwa!), jak i do sytuacji czasem zabawnych. Ale zawsze sprzecznych z logiką. Zgodnych natomiast z ideą kolektywizmu.

Jest bowiem oczywiste, że obarczanie „Polaków” winą za mord w Jedwabnem jest dokładnie tym samym, co obarczanie wegetarian winą za antysemityzm Hitlera lub Żydów winą za śmierć Chrystusa. Czyli przeklętą XX-wieczną zasadą odpowiedzialności zbiorowej. Można tylko wyrażać zdziwienie, że wydają się jej hołdować również niektórzy inteligenci żydowscy – którzy powinni być świadomi nieszczęść, jakie ta zasada w XX wieku spowodowała.

Ustaliliśmy więc, że p. Kwaśniewski nie może przepraszać w imieniu „Polaków”. Podobnie zresztą prezydent Izraela nie ma prawa przemawiać w imieniu Żydów, a tylko w imieniu obywateli Izraela; przy okazji: znacznie więcej Żydów na świecie (z dużą częścią ortodoksyjnych obywateli Izraela włącznie!) nie uznaje tego państwa za swoje, niż Izrael ma obywateli!! Nie ma też takiego prawa szef Światowego Kongresu Żydów. Może on przemawiać wyłącznie w imieniu członków World Jewish Congress. I podobnie p. Edward Moskal może przemawiać wyłącznie w imieniu członków Kongresu Polonii Amerykańskiej – a nie w imieniu wszystkich Polo-Amerykanów.

CZYTAJ DALEJ

10 KOMENTARZE

  1. A słyszał pan o sprawie sądowej w Łomży zaraz po wojnie, która prowadził UBP? Wszystko wyjaśniono, ukarano kilka osób. A że UBP to przede wszystkim funkcjonariusze żydowscy, można zakładać, że nie pobłażali „sprawcom”.

  2. ten fjut nie powinien przepraszac, tylko obuchem kilofa dostac w dolna szczene, by nigdy wiecej bzdur nie wygadywal, do pijackiego belkotania wystarczy mu otwarta morda.

  3. Panie Korwin-Mikke jak zwykle pierdzielisz pan swoje głupoty , czy dyrdymały w kolejnej sprawie. Nie potrafisz Pan nazwać konkretnego sukinsyna Aleksandra Kwaśniewskiego konkretnym imieniem i popisujesz sie erystyką. -aż nie chce się Pana komentować.

    • Erystyka to sztuka prowadzenia sporów – akurat w tym JKM nie jest dobry. Natomiast w tym artykule z braku, jak słusznie zauważyłeś, odwagi, posługuje się eufemizmami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here