/tekst z tygodnika „Najwyższy CZAS!” nr 40/2000; szczegóły się zdezaktualizowały, ale istota artykułu, jego wnioski są wciąż godne uwagi/

Grupa senatorów i posłów wystąpiła z genialną ideą: by społeczeństwo opłacało wydatki na wojsko poprzez dobrowolną zbiórkę pieniędzy! Nikt nie przypuściłby, że zacni parlamentarzyści AW„S” przeszli znienacka na ultraliberalizm – a jednak tak się stało. Idea bowiem jest czysto libertariańska!

Według tego, skrajnie liberalnego (o włos od anarchizmu!) kierunku myślenia, podatki powinny zostać zlikwidowane całkowicie – a konieczne wydatki, np. wojsko właśnie, opłacane przez dobrowolne datki. Niektórzy co więksi realiści spośród Libertarian Party proponują organizację loterii państwowej – i opłacanie wojska z zysków.

Ja jednak jestem członkiem Unii Polityki Realnej, a nie Partii Libertariańskiej (do której mam oczywiście dużo sympatii). Otóż, realnie myśląc, idea ta jest nonsensem z uwagi na słynny „dylemat więźnia”: Jeśli ja dam pieniądze na obronę, a mój konkurent zainwestuje je w swą firmę, to po kilku latach albo nawet miesiącach moja firma przegra z konkurentem! Jeśli zainwestuję w garnitury, fryzjera i szewca, a chłopak z sąsiedniej ulicy
wpłaci te pieniądze na FON – to ja będę miał najlepsze dziewczyny, a nie on! A czy słuszne jest, by patrioci mieli się źle?

Otóż od 30 lat niezmiennie głoszę, że sytuacja „dylematu więźnia” jest tym właśnie wyjątkiem, gdzie interwencja państwa jest konieczna (do tej kategorii należy też np. zakaz działalności związków zawodowych – każdy związek chce dla swoich członków jak najlepiej, w efekcie wszyscy mają gorzej).

Dlatego też utrzymywanie sił zbrojnych z podatku jest smutną koniecznością. Propozycja „centroprawicowych” parlamentarzystów opiera się na pomyśle przedwojennego FON – który, wg szerzonej legendy, „był wielkim sukcesem”.

Jest to kolejna bajęda utrzymująca się dzięki sanacyjnej, bogoojczyźnianej cenzurze. W rzeczywistości ów wielki sukces to 40 mln zł, czyli po ok. 1 kg cukru (po zawyżonych, monopolistycznych cenach) na mieszkańca. Przy dzisiejszych (też zawyżonych i monopolistycznych) cenach cukru oznacza to niecałe 100 mln dzisiejszych złotych – suma oczywiście nie do pogardzenia, lecz stanowiąca raptem pół procenta budżetu. Albo
1/15 obecnych (skąpych) wydatków na armię.

CZYTAJ DALEJ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here