Z punktu widzenia historyka należy też zauważyć dwie rzeczy:

1) FON nie przyczynił się do zbudowania polskiej potęgi militarnej nie dlatego, że pieniędzy zebrano za mało – lecz dlatego, że go nigdy nie użyto!!! Każdy, kto odrobinę myśli i pamięta, wie, że władze PRL walczyły (skutecznie!) o „odzyskanie skarbu FON”. Jeśli go „odzyskiwały”, to znaczy, że zebrane tam złote i srebrne przedmioty nie zostały sprzedane – a więc za broszki i pierścionki, niejednokrotnie rodowe, oddawane w porywie patriotyzmu, nie kupiono dla wojska NIC! Podejrzewam, że niektórzy sanatorzy zamierzali to rozgrabić – a to, że dokonali tego grandziarze z PRL, a nie z II RP, to był ich pech. Oczywiście – z czego nie każdy zdaje sobie sprawę – by uzbroić II RP, należało to złoto i srebro sprzedać za granicę – najlepiej Niemcom!!! (nasi „patrioci” niechybnie wsadziliby do więzienia – za oddawanie za granicę dóbr narodowych – posła Skarbka, który Krzyżakom, demonstrującym swój skarbiec, dorzucił złoty pierścień ze słowami: „Idź złoto do złota; my, Polacy, w żelezie się kochamy!”).

2) Te 40 mln ówczesnych złotówek uzbierano, gdyż wojna wisiała na włosku. Wojna celna już była, III Rzesza jawnie głosiła hasła ekspansji, zmilitaryzowała Nadrenię, przyłączyła Austrię, Sudety, Czechy i Morawy… Oddech Marsa czuć było w powietrzu. Dziś wszyscy mówią o pokoju, związek zawodowy żołnierzy duńskich zapowiada, że „w przypadku wojny pierwszym obowiązkiem żołnierza jest wywiesić białą flagę”, Rosja ma przystąpić do NATO, a patriotyzm jest taki, że 70% męskiej młodzieży w Gdańsku pytanej „Co byś zrobił, gdyby miała wybuchnąć wojna?” spokojnie odpowiedziało: „Wyjechałbym za granicę”. Myśl, że ludzie dobrowolnie dadzą pieniądze na to, by w koszarach „dziadki” miały dość sił, by tłuc „kotów” (a „koty” dość sił, by to przeżyć), należy do rozdziału psychopatologii pt. „Paranoja perseweracyjna” – i tak to trzeba traktować.

Podejrzewam, że następnym krokiem patriotów z AW„S” będzie propozycja przejścia na konnicę – bo konie pracują na swojskim sianie, a nie na importowanej ropie i benzynie. Tak zresztą dixit Piłsudski, który przecież pokonał bolszewików – co sprawę rozstrzyga ostatecznie.

Sumując:

Propozycja (zacnych, przyznaję) senatorów i posłów (nazwisk z litości nie wymieniam) świadczy o rozmiękczeniu mózgów, zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, niezrozumieniu realiów – zarówno w sferze gospodarczej, jak i psychologicznej – oraz ślepym zapatrzeniu w najgorsze, przedwojenne wzorce. Dla tych ludzi zadłużona, zetatyzowana, zmonopolizowana (policja odbierała ludziom na ulicach zapalniczki – bo istniał Państwowy Monopol Zapałczany!!!), rządzona przez Bandytę spod Bezdan, skorumpowana i ledwo dysząca pod najwyższymi na świecie podatkami II Rzeczpospolita – to ideał, który trzeba naśladować. Skutki tego widzimy na każdym kroku.
A zbieżność pomysłu neo-FON-u z ideami libertarian jest czysto przypadkowa.

* * *

Przy obecnym poziomie „patriotyzmu” naszego społeczeństwa oraz przy wychowaniu przez reżymową szkołę i telewizję większości chłopców na mięczaków – jedynym wyjściem jest przejście na armię czysto zawodową, do której ochotniczo wstąpią ci, którzy na mięczaków wychować się nie dali. Oraz uzbrojenie jej za pieniądze, niestety, z podatków. Przypominam, że łączne wydatki na wojsko i policję to 8% budżetu III RP (UPR domaga się zwiększenia tych wydatków o połowę!); wydatki na wojsko to w większości wydatki na wojskową biurokrację i utrzymanie rekrutów, którym zabijanie wroga ani w głowie – a liczba całkowicie zbędnych i znacznie wyżej opłacanych urzędników państwowych i samorządowych jest wyższa niż liczba żołnierzy mających bronić III RP!!! Być może Senat i Sejm uważają, że nie warto jej bronić – natomiast zebranie paru tysięcy pierścionków…

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here