Korwin-Mikke: Jak walczy się z kapitalistami. Metoda Indian Hopi, wielkich ideologów socjalizmu i… pisarzy

„Najwyższy CZAS” nr 7/1996

Istnieją dwa zasadnicze sposoby walki z kapitalistami. Pierwszy sposób jest jasno opisany w dziełach wielkich ideologów socjalizmu: kapitalistów należy niszczyć! Są tutaj opracowane liczne, mniej lub bardziej wyrafinowane metody. Najprostsza stosowana była w rewolucyjnej Rosji i rewolucyjnej Kambodży: kapitaliście strzela się w tył głowy, uprzednio (metoda rosyjska) wyciągając zeń resztki sił i tłuszczu nagromadzonego z wyzysku ludzi pracy – w jakimś łagrze. W chwili śmierci kapitalista powinien składać się wyłącznie ze skóry i kości. W wersji khmerskiej kapitalistę przywiązywało się do drzewa i bezpośrednio wycinało a to wątróbkę, a to inną smakowitą część dała – przysmażając ją na patelni we własnym kapitalisty tłuszczu. Tak czy owak kapitalista tracił kolejno: portfel, książeczkę czekową, tłuszcz, ciało – a na końcu życie.

Między metodą khmerską a sowiecką była jeszcze jedna różnica: w Rosji, by zasłużyć sobie na miano kapitalisty, trzeba było mieć „białe rączki” – w Kambodży trzeba było mieć okulary lub znać jakiś obcy język. Ale to już szczegóły. Metoda ta, pozornie skuteczna, miała liczne wady. Przede wszystkim tworzyła męczenników. Podobnie jak chrześcijanie powodzenie swojej sprawy zawdzięczali Męczennikom – tak i termin „kapitalista” w połączeniu z męczeństwem stawał się czymś mistycznym – a więc pożądanym przez jednostki wybitne i niepokorne. O ile w USA bycie kapitalistą jest czymś normalnym – wystarczy kupić na giełdzie parę akcji – o tyle w Kambodży i w Rosji oznacza nobilitację. O co chyba nie chodziło.

Wariant bardziej wyrafinowany stosowali rewolucjoniści chińscy i niemieccy. Hitler i Mao zaprzęgali kapitalistów do pracy przy budowie Nowego, Lepszego Społeczeństwa nie w łagrach – lecz w ich własnych fabrykach! Tam kapitalista musiał realizować plany państwowe – a w zamian mógł jeździć nawet mercedesem. O ile władza go przydzieliła, oczywiście… W ten sposób już po 50 latach kapitalista tak odwykłby od bycia właścicielem, jak chłop rosyjski odwykł od decydowania o orce w polu – to znaczy całkowicie. Na niejakie szczęście eksperyment hitlerowski i maoistowski został przerwany przez wrogów Prawdziwego Postępu – i hydra Reakcji podniosła głowę.

Metoda propagowana przez Owena i niektórych teoretyków socjalizmu utopijnego szła jeszcze dalej. Zakładała, że chęć bycia kapitalistą będzie ludziom wyperswadowywana (uff – długie słowo, co?) już w dzieciństwie. Zupełnie jak w „Nowym wspaniałym świecie” Aldousa Huxleya: dziecku wpajano, że czerpanie korzyści z cudzej pracy jest be, że bycie lepszym i bogatszym od drugiego człowieka jest szkodliwe i aspołeczne…

W formie najdoskonalszej metoda ta wdrożona została przez Indian Hopi. Plemię to, opiewane przez Prawdziwych Postępowców, tak chowa swoje dzieci, że jeśli odbywa się np. jakikolwiek egzamin, to mały Hopczyk, zanim napisze ostatnią literę zadania, sprawdza kątem oka, czy wszyscy już napisali – i dopiero wtedy wszyscy razem, równo i kolektywnie, zdają (lub nie zdają…) test. Ciekawe jest tylko, że o ile historia wspomina o wielu traperach, którzy wybrali przyjęcie do szczepu Delawarów, Siuksów, Mohikanów i innych – a także o białych squaw, które wybierały wigwam jakiegoś dzielnego Czerwonoskórego – o tyle historia jakoś nie wspomina o jakimkolwiek Prawdziwym Postępowcu, który porzuciłby naszą cywilizację, by zamieszkać wraz z Indianami Hopi! Co skłania do chwili namysłu nad przyjęciem tej światłej propozycji. Być może jednak Prawdziwi Postępowcy obawiali się, że jeśli Indianie musieliby z wypuszczeniem strzały z łuku czekać, aż oni wystrzelą – to całe plemię wyginęłoby z głodu; z czystego altruizmu więc Prawdziwi Postępowcy z bólem serca przyjmowali do wiadomości, że nie mogą, niestety, zhopieć (korekta: nie „schłopieć”!).

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here