Tyle że ja od 10 lat wywodzę, że to, iż Lech Wałęsa zniknął z akt SB, oznacza najprawdopodobniej, że przeszedł w gestię kontrwywiadu wojskowego… I oto teraz otrzymuję list: „Szanowny panie Januszu! Mogę śmiało powiedzieć, iż znów Pan PRZEWIDZIAŁ, co się zdarzy! Może Pan wierzyć albo nie w to, co teraz napiszę, ale zapewniam, że jest to prawda w 100%, bo sam to słyszałem na własne uszy, będąc brzdącem! Mój ojciec był inżynierem w FSO w Warszawie i był w komórce odpowiedzialnej za kontakty z zagranicą, więc często jeździł na Zachód i ponieważ było ogromne zapotrzebowanie wśród bogaczy na czarnym rynku, to przemycał markowe zachodnie alkohole, „świerszczyki” z gołymi babami i filmy porno na kasetach VHS, czyli video. Natomiast mego ojca siostra ożeniła się (sic! – JKM) z wysoko postawionym oficerem SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA, a oni w SB mieli bezpośrednie dojścia do zakładów mięsnych, mieli tam dobrze wyposażony bar ze wszystkimi fruktami! Jakoś mój stary z tym wujem się dogadali i wujas wpadał często do nas tak po 13 z wałówką super mięsa jak parę rodzajów szynek, polędwic, ale też, co bardzo lubiłem, cienkie parówki czy kaszanka nawet! Trzeba przyznać że ówczesne wyroby mięsne były o niebo smaczniejsze od dzisiejszych, nie pakowali tam tyle chemii co teraz, bo jej nie mieli, dlatego lubiłem z tego względu cykliczne posiadówki starego z wujem, zwłaszcza że po delegacji zagranicznej miał czy sobie brał ojciec ze 2-3 dni wolnego! Ale przechodząc do meritum. Było to bodajże w 81 czy 82 roku. Jak sobie trochę popili, to zeszło na temat Wałęsy i wtedy mój wujek powiedział ciekawe słowa, które zapamiętałem do dziś, a miałem wtedy może 8 lat, może ze względu, że pan Wałęsa był coraz bardziej znany na całą Polskę! Wujas powiedział, że jak był na szkoleniu w szkole SB pod Warszawą, bodajże w Legionowie, to tam zapoznał się blisko z ludźmi z Gdańska i jeden z nich miał mu powiedzieć pamiętne słowa, że Wałęsa był NA KONTAKCIE u niego, ale już od dawna mają surowo zakazane zajmować się Wałęsą, bo przejął go WYWIAD WOJSKOWY i wiąże z nim bardzo duże nadzieje!!!
I to tyle. Pozdrawiam. Przypomniałem sobie i Panu prawdziwą historię z własnego życia!”.

Kto żył w PRL-u, zna metody pracy tamtejszego aparatu (po 1956 roku bynajmniej nie „zbrodniczego”!), ten potrafi jeszcze dedukować. Ta umiejętność staje się zresztą coraz mniej użyteczna – bo ludzi coraz mniej obchodzi, czy p. Lech Wałęsa służył i komu – a już różnice między UB a SB, między SB a wywiadem i kontrwywiadem zbywane są określeniem: „A tam – jedna banda sukinkotów!”.
Otóż nie! Gdy w 1948 roku połączyła się PPR z PPS-Lewicą, tworząc PZPR, to do końca rządów tej partii obowiązywały umowy i podziały z tego okresu (np. I sekretarz był zawsze z PPR, premier zawsze z PPS). Minęło całe pokolenie, do PZPR zapisywali się ludzie nie pamiętający już Zjazdu Zjednoczeniowego – a różnice trwały i generowały bardzo istotne zmiany. Kto tego nie wiedział – nie mógł poprawnie przewidywać tego, co się stanie.

To samo i tu: tak, reformatorzy z PZPR zjednoczyli się przy „Okrągłym Stole” z agenturą SB i wywiadu wojskowego (tak nawiasem: „PPS-Lewica” to też była w dużej części agentura UB!) – i aby poprawnie przewidywać, trzeba wiedzieć, kto skąd się wywodzi. I nawet szczątkowa wiedza jest bardzo przydatna przy stawianiu hipotez. Takich hipotez, które potem okazują się prawdą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here