Kto wie?

Ale to odbędzie się właśnie tak. Tak zapewne powstawało (w fantazji śp. Franciszka Herberta – twórcy „Diuny”) Imperium Corrinnów, walczące z Atrydami i familią Harkonnena. Taki Pomazaniec Boży – jak mawiają pobożni monarchiści – musi dysponować siłą ducha (a dobrze, by i ciała), autorytetem i technicznymi środkami. Wtedy były to zamki – teraz są raczej rakiety i komputery.

Zamki przejdą teraz w ręce miliarderów lubiących blichtr historii. Nie w ręce przyszłych królów – broń Boże. Jeśli taki zacznie myśleć o zamkach, berłach i gronostajach – to tylko się ośmieszy. I straci czas oraz pieniądze potrzebne na coś aktualnie potrzebnego. Przykro mi, że rozczarowuję tych monarchistów, którzy liczą na coś na kształt śp. Franciszka Józefa. A tydzień temu zmarła Maria Krystyna Habsburżanka – Pani na Żywcu, gdzie została pochowana. Wyjątkowa zaiste kobieta to była… Ale to postać z Innej Epoki…

A teraz sprawa pozornie odległa.

Jadę sobie samochodem i tak sobie myślę: „Gdybym był wygrał wybory na prezydenta m.st. Warszawy, to na pewno poprawiłbym tę ulicę… i te ulicę… i tę ulicę – można by to zrobić szybko i tanim kosztem. Dlaczego ten idiota rządzący miejską komunikacją tego nie robi?!?” Co jest w tym istotne? To, że zawsze myślę, iż poprawiłbym ulice, po których jeżdżę. Po których JA jeżdżę. Bo bliższa ciału koszula. Tymczasem wcale nie jest powiedziane, że w innych rejonach Warszawy nie ma dróg, które dałoby się poprawić mniejszym kosztem – oszczędzając czasu większej liczbie kierowców! Jaki stąd wniosek? Prezydentem m.st. Warszawy nie powinien być warszawiak.

Nie powinien – bo taki ktoś jest z konieczności mieszkańcem Ursynowa, Bemowa czy Starego Miasta – i, tak po prostu odruchowo, będzie forował swoją dzielnicę! Podobnie jest z premierami i prezydentami: gdy rządził śp. tow. Edward Gierek – to wygrywał Śląsk. Gdy przyszli „gdańscy liberałowie” – mieliśmy najazd z Trójmiasta. Obecnie rządzi na ogół „warszawka”… Z tych samych powodów: jeśli mamy ustabilizowaną monarchię i królowi zemrze się bezpotomnie – na nowego króla nie wolno brać Polaka! Bo to zawsze będzie Małopolanin, Mazur, Ślązak itd. Będzie mu bardzo ciężko rządzić sprawiedliwie. Co prawda śp. Jan Sobieski ponoć dobrym królem był – ale za żonę miał Marysieńkę, Francuzkę. O, właśnie: i żony powinny być z zagranicy. Z dokładnie tego samego powodu: by nie ciągały za sobą powiązań z jednym regionem kraju. Jeśli zaś już założymy dynastię, to król powinien siedzieć w swojej serwerowni czy innym zamku – i nie szwendać się po okolicy. By nie zostać dobrym królem Okolic Warszawy – a złym królem całej Polski.

Co jest ciekawe: nowoczesna technika sprzyja temu.

W Sieci jest dokładnie obojętne, czy Namiestnik Króla jest o dwa metry od niego – czy o 500 kilometrów. Co więcej: Sieć umożliwia wydawanie poleceń i prowadzenie dyskusyj zupełnie bezosobowo – przy czym wszystko przecież zostaje na papie… – tzn. w zapisach komputerów. Władca żadnego polecenia nie może się wyprzeć – a podwładny nie może powiedzieć, że go nie otrzymał. Sądzę, że dynastie takie jak te Corrinnów i Harkonnenów mają przed sobą wielką przyszłość. Tak utworzone i zarządzane monarchie będą trwałe – i rządzone bardziej sprawiedliwie i sprawnie niż poprzednie. Nie wiem tylko, czy obecni monarchiści zniosą brak bereł, gronostajów i zamków…

2 KOMENTARZE

  1. Prezesie, myślę że monarchistom chodzi bardziej o skupienie odpowiedzialności (zamiast rozmywania jej jak w d***kracji) w jednej osobie, a nie o berła, zamki i gronostaje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here