Korwin-Mikke: Podatki w Generalnym Gubernatorstwie. Gdzie wyzysk był większy: w III Rzeszy czy III RP?

Oceniając skalę podatkową, warto zauważyć, że rzeczywiste dochody ludności, mierzone jej spożyciem, stanowiły na początku okupacji ok. 50% więcej niż legalne, a pod koniec – kilkadziesiąt razy więcej. Tym samym realna stopa podatku dochodowego była bardzo niska – i tym można tłumaczyć wcale niezły wygląd i kondycję ludności Generalnego Gubernatorstwa! Jednak (wracamy do wspomnianego opracowania p. Szaroty) w 1944 roku Rada Główna Opiekuńcza mogła jeszcze przyjąć, że przeciętna warszawska rodzina dysponuje dochodem ok. 300 zł miesięcznie (ten szacunek trzeba uznać za zaniżony – gdyż sporządzony był po to, by wzbudzić litość Niemców, obliczających kontrybucję, jaką można nałożyć na ludność; nie mógł jednak być jakoś rażąco odbiegający od rzeczywistości (papierkowej…), gdyż wtedy Niemcy mogliby to zestawienie wyśmiać, a autorów posłać w miejsce przez nich nielubiane). Z tego musiała płacić:

podatku dochodowego – 15,98 zł,
ubezpieczenia – 20,40 zł,
podatku lokalowego – 9,60 zł,
daniny mieszkaniowej – 8,00 zł.

Proszę zauważyć, że składka na ubezpieczenia była, tak jak dziś, wyższa niż podatek – a pokaźną sumę stanowiły podatki pośrednie (mieszkaniowe). Jednak suma tych podatków daje raptem 1,5% oficjalnych zarobków!! Dla porównania: wykup przydziału kartkowego wymagał wydania 32 zł. Wyjaśnijmy tu, że za kartki nie dało się wyżyć, a opieka medyczna dla Polaków była dość marna, choć lekarze starali się, jak mogli; likwidacja Żydów rzutowała jednak zarówno liczbę lekarzy, jak i na… czarny rynek zaopatrzenia w medykamenty.

Poważniejszą sumę stanowiły kontrybucje. Ludność GG zapłaciła je dwukrotnie (warszawiacy trzykrotnie z uwagi na konieczność pokrycia strat Banku Hipotecznego, obrabowanego przez bandytów z Gwardii Ludowej…). Ta z 1944 roku wyniosła 90 zł na rodzinę – czyli sięgnęła niebotycznej kwoty niecałych 30% (bardzo zaniżonego) oficjalnego dochodu! W rozłożeniu na pięć lat okupacji jest to danina śmieszna.

Dla producentów znacznie poważniejszym obciążeniem były rozmaite narodowo-socjalistyczne zarządzenia – od nakazu umieszczania szyldu w języku niemieckim (napisy nie mogły być mniejsze niż polskie!) po koncesje na otrzymywanie surowców i półproduktów. By zrozumieć, jak wielkie może to być utrudnienie, przypomnę, że dr Speer okazywał kiedyś Hitlerowi korespondencję jednej z filii Kruppa, która potrzebowała 10 litrów czystego chemicznie spirytusu; załatwienie przydziału trwało ponad sześć miesięcy – dla firmy niemieckiej!

Trwało to oczywiście aż tyle czasu, ponieważ Krupp nie mógł dać łapówki żadnemu urzędnikowi. Polacy mogli. Stąd właśnie brały się ogromne fortuny okupacyjne. Dzięki temu właśnie rodzima przedsiębiorczość na głowę biła niemiecką. Niemieccy przedsiębiorcy nie mogli pojąć, skąd ich polscy konkurenci biorą towary, których oni zdobyć nie mogą. Wróćmy jednak do zagadnień makroekonomii. Ponieważ narodowi socjaliści traktowali „swoje” firmy lepiej niż nie-niemieckie – przeto podatki w Niemczech i od Niemców były bardzo niskie. Powstaje pytanie: jakim cudem Adolf Hitler uzbroił za to armię o najwyższym wówczas nasyceniu technicznym na świecie, która doszła do Sankt Petersburga i Moskwy, pokonała Francję i wojska całej Wspólnoty Brytyjskiej i nie ulękła się, gdy do wojny przystąpili Amerykanie? Fabryki zostały wybudowane za pożyczki – to jasne. Jednak trzeba było utrzymywać je w ruchu. To wszystko kosztuje – a jednak działało!

Sympatycy ruchów wolnościowych znają odpowiedź na to pytanie. Okupanci spod znaku Swastyki mimo wszystko swobodniej pozwalali rozwijać się polskiej przedsiębiorczości niż nasi obecni okupanci spod znaku Okrągłego Stołu. Dawali mniejsze przywileje zagranicznym kapitalistom niż nasza – naiwna czy skorumpowana – biurokracja. I bardziej dbali o biednych niż Unia Pracy.
Nie rozumiem tylko, dlaczego dr Jan Frank powędrował na szubienicę – a nasi spece od mordowania gospodarki otrzymują międzynarodowe nagrody za wybitne sukcesy w obniżaniu podatków do poziomu… wyższego niż w Generalnym Gubernatorstwie! (źródło tekstu: „Najwyższy CZAS!” nr 15/1999)

7 KOMENTARZE

  1. Co ty Janusz wiesz o GG! Znowu nie skorzystałeś z okazji do milczenia. Polacy w GG nie mieli z czago płacić podatków, bo byli okradani w naturze, w kosztownościach, walucie, nieruchomościach, dobytku ruchomym i nieruchomym. Janusz, zapamiętaj co piszę, albo zacznij w końcu uczyć się historii, bo twoje wypowiedzi są na poziomie gimbazy.

  2. 2000 lat temu za panowania okrutnych tyranów podatki były jeszcze niższe. Nie dlatego, że byli oni wolnościowcami tylko dlatego, że gdyby były wyższe część i to spora społeczeństwa poumierała by z głodu i tyle. AH nakładał więc podatki na możliwie maxymalnie wysokim poziomie. Poza tym należałoby umieścić na początku tego tekstu zdanie, że bada on sprawę podatków ceteris paribus.

    • „2000 lat temu za panowania okrutnych tyranów podatki były jeszcze niższe.” – w księgach Starego Testamentu podatek w wysokości 10% (dziesięcina) przedstawiany był jako symbol zdzierstwa i wyzysku.

  3. Znowu ta dziecinada. Do JKM nie dociera fakt, że gospodarka czaso 2 WŚ nie była gospodarką rynkową, a Hitler korzystał z niej w sposób jeszcze większy niż komuniści. Dlatego cały ten wywód o podatkach jest bez sensu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here