Korwin-Mikke: Spiskowcy. Agenci obcych mocarstw na czele państw. Polityka nigdy już nie będzie taka sama

Choć jest to rzecz szokująca: o tym przed wojną wiedziano i mówiono – choć cenzura zajadle tropiła takie wzmianki, rzucające cień na Wodza Narodu. Okazało się – jeszcze przed dr. Goebbelsem – że wystarczy mieć ilościową przewagę w mediach, by móc nie zwracać uwagi na takie dziwaczne zarzuty. Tym bardziej że obok, u Wielkiego Brata, władzę objął agent wywiadu cesarskiego, niejaki Włodzimierz Eliaszewicz Uljanow.

Opinia polska przełykała jakoś fakt, iż Przywódca był agentemobcego państwa – podobnie jak bez oporu przełyka dziś informacje, że tacy a tacy politycy byli kapusiami MSW; motłoch patrzy za szmalem – a nie dba o takie pojęcia jak np. honor. Jak pisał Fryderyk Schiller w dramacie „Dymitr”: „Większość… Cóż znaczy większość? Większość – to głupota / Żebrak – czy wie co wolność? Zna, co wybór? / On musi możnym, co na niego płacą/ Za chleb, za buty sumienie swe sprzedać (…)” (tłum. Eligiusz Wiktor Szrajber).

Opinia publiczna sterowana była przez (słusznie) obawiającą się fali nacjonalizmu masonerię – i uspokajana racjonalnym argumentem, że „to ostatecznie Marszałek przechytrzył C-K Monarchię – ona upadła, a Polska powstała!”. Masoneria zresztą popierała Piłsudskiego bez wahań: „my, wolnomularze polscy, mamy wybór łatwy – popieramy zdrowy ośrodek demokratyczny narodu, którego rzecznikiem jest Piłsudski” (fragment pisma Polskiej Loży Narodowej do Wielkiego Wschodu Francji z 27 stycznia 1921 r. za: Roman Wapiński,„Miejsce środowisk i tendencji liberalnych w życiu politycznym Polski odrodzonej 1918-1939”, za zbiorem „Tradycje liberalne w Polsce, DiG, Warszawa 1993). Jednak pewnym szokiem była dla mnie – i będzie dla wielu – informacja, że Józef Piłsudski był ponadto agentem japońskim i niemieckim!! Teraz wreszcie zrozumiałem, dlaczego wszystkie kolejne rządy niemieckie z takim przesadnym szacunkiem wyrażały się o Piłsudskim: po prostu umacniały pozycję swojego agenta (podobnie jak obecnie czynią to Stany Zjednoczone z p. Ryszardem Kuklińskim).

W każdym razie jedno jest pewne: od czasu gdy na czele Polski, Rosji – a zapewne i połowy innych państw – stanęli agenci obcych mocarstw, polityka nigdy już nie będzie taka, jaka była. Kiedyś hipotezę, że JE Wiluś Clinton jest agentem rosyjskim, a p. Michał Gorbaczow – amerykańskim, wysuwałem pół żartem. Teraz – bo ja wiem…? Ostatecznie standard moralności politycznej znacznie się od 1918 roku obniżył… (źródło: „Najwyższy CZAS!” nr 12/1997)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here