Wyobraźmy sobie, że kamerdyner hr. Henryka w trakcie obrony Okopów św. Trójcy napisał, że Hrabia ma brudne kalesony, a w dodatku załatwił sobie od Króla zamek za pół ceny. Czy nie wzgardzilibyśmy rewelacjami szefa lokajów? P. płk Artur Gotówka napisał obrzydliwe wspomnienia o p. gen. Wojciechu Jaruzelskim – a kiedy książka się już sprzedała, spokojnie przed sądem wszystko odwołał. Jest to w wyjątkowo złym guście. I to, że Okopy Socjalizmu nie budzą naszej sympatii (w odróżnieniu od Okopów św. Trójcy), ani to, że w oczach ponad połowy społeczeństwa p.Generał urasta na bohatera (czym bym się zanadto nie przejmował, bo ja nie jestem demokratą i wiem, że ludzie wierzą w to, co im podpowie telewizja i gazety) – nie ma NIC do rzeczy. A żona pomówionego ma prawo płakać z tego powodu. (źródło tekst: „Najwyższy CZAS!” nr 18/1993)

Zwracam przy tym uwagę p. Markowi Arpadowi Kowalskiemu, (którego tekst oczywiście drukuję, choć każda linijka mną wstrząsa), że jeśli oskarża on p. Generała, że był mafioso – to powinien pamiętać, że w mafii panuje obyczaj, iż żony nic nie wiedzą o poczynaniach mężów; dlatego ironiczne traktowanie łez p. Barbary jest też w złym guście.

W złym guście jest też wypaczanie słów. W 1970 roku (i w 1981 też!) nikt nie „mordował” – „morderstwo” jest to zabójstwo z premedytacją, a socjaliści naprawdę bardzo nie lubią krwi. To, że zabijają więcej niż inni, wynika stąd, że ich doktryna jest tak absurdalna, iż aby utrzymać się przy władzy, muszą to robić. A czasem wybierają drogę przekazania władzy pobratymcom ideowym, by uniknąć najgorszego – jak przy „okrągłym stole”. Górnicy z „Wujka” nie zostali „zamordowani” – tylko zabici w trakcie stawiania oporu – i dla prawdziwych Czerwonych (nie dla techników władzy!) był to wstrząs. Dla mnie by nie był: jeśli robi się tak wielką operację jak pronunciamiento i ginie przy tym dziewięć osób, wiedzących przecież na, co się narażają – to nie ma sprawy. Ja bym nie urządzał z tej okazji partyjnej żałoby. A oni urządzili – w dodatku część szczerze.

P. Generał powiedział mi dwakroć prywatnie – i co najmniej raz publicznie – że nie wybrał drogi Pinocheta właśnie dlatego, że ofiary byłyby znacznie większe. Jak widać, jest on duchowo znacznie bliższy p. Markowi A. Kowalskiemu niż mnie! Nawiasem mówiąc: podczas zamachu majowego zginęło znacznie więcej osób niż przez cały stan wojenny (a gen. Zagórski został właśnie zamordowany) – a nie słyszałem by p.MAK nazywał z tej okazji Piłsudskiego zbrodniarzem i wydrwiwał p. Piłsudską!

Twierdzenie, że wszyscy władcy PRL „byli tacy sami”, jest szokująco nieprawdziwe. Fakt: ja tam wszystkich – Stalina, Palmego, Piłsudskiego, Hitlera, Chruszczowa, Clintona, Gomułkę i Bieruta – nazywam „Czerwonymi”, ale choć mysz i słoń są ssakami, to jest między nimi kilka drobnych różnic – ważnych np. dla tych, którzy nie lubią być rozdeptywani. Nie wiem, czy p.MAK nie widział różnicy między rządami Bieruta – Gomułki – p. Gierka – p. gen. Jaruzelskiego – ale jeśli nie widział, to jest wyjątkowa ślepota polityczna. Oczywiście były podobieństwa: kradli (teraz też), tworzyli prawo dla własnej wygody (teraz też – vide ordynacja…), byli sługami obcego mocarstwa (większość obecnej elity też – i to nie z przymusu, a za marny grosz; na szczęście na ogół pracują dla różnych mocarstw, co daje nam pewien oddech; jeszcze nie zabijają, ale poczekajmy…).

I jeszcze jedno. Akurat p. gen. Jaruzelski był w partii raczej purytaninem i oskarżanie akurat jego o pazerność na dobra materialne jest – w porównaniu z działalnością obecnych bonzów zwłaszcza – doprawdy grubą przesadą. Proszę zobaczyć, w jakiej willi mieszka i co pija Jacek Kuroń – a potem psioczyć na p. Generała. Willa na Ikara zapewne została kiedyś komuś zabrana – ale wątpię, by jej właściciele dostali mniej niż inni poszkodowani właściciele gruntów i budynków warszawskich!

Przeciwnika politycznego można i należy zwalczać – ale, p. Marku, trzeba patrzeć na sprawy trzeźwo, a nie zaślepiać się w nienawiści. Jesteśmy konserwatystami – a nie socjalistami, którzy z największym upodobaniem szkalują jedni drugich: Lenin – Plechanowa, Stalin – Titę, Mao – Chruszczowa, Palme – p. dr. Pol Pota itd., a najbardziej denerwuje ich, że ktoś, choćby i generał, ma willę!

Dodatkowo zmartwił mnie p. Rafał A. Ziemkiewicz, twierdząc, że „Pinocheta nie będzie”. Uwagi jego o tym, że dyktator jest więźniem swojego aparatu, są słuszne – z jednym wyjątkiem: jeśli tym aparatem jest wojsko, to wojsko – jak monarcha – ma interes, by państwo było dość bogate i sprawne, by je utrzymać przez dłuższy czas. I wystarczy jeden przekonany generał, by kraj rozkwitł – bo on, w odróżnieniu od populistycznego dyktatora, swego aparatu nie musi przekupywać. To ważna cecha – i warto sprawdzić, na ile obdarzeni są nią obecni kandydaci na dyktatorów!

Jest oczywiście pytanie, czy łatwiej przekonać generała, czy 51% ludzi. Otóż zwolenników UPR jest w Polsce jakieś 3% ludzi, co przy założeniu 60-procentowej absencji daje nam ca. 7% głosów. Dodając do tego ludzi typu: „Ten Korwin-Mikke dobrze, odważnie gada!” lub: „Nikt nie ma pojęcia, co robić – może zaryzykować z UPR?”, można dodać 1-10% – w warunkach radykalnych 20%. To wszystko, moim zdaniem. Tak więc, moim zdaniem, szansa Pinocheta jest większa… (źródło: „Najwyższy CZAS!” nr 18/1993)

1 KOMENTARZ

  1. Zanim zapłaczę nad tym zbrodniczym sowietem – mordował żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego po ’44 to zapytam. Dlaczego Polacy po 27 latach są ciągle w ciemnej dupie. Dlatego, że nie są w stanie wyprzeć tego szajsu, potomków ubeckich dynastii przywleczonych tu w ’44 na ruskich tankach, razem z wszami i WSI z tych stanowisk. I dlatego żydzi i komuniści – przedstawiciele narodu kukułczego, założonego w okupowanej Polsce przez ruskiego okupanta, aby wykopał naród polski ze swojego gniazda i zajął jego miejsce – tak nienawidzą Polaków. Warto dodać że do Polski sprowadzono z b. ZSRR w ilości około 340 tys. osób jako prezent Stalina do budowy ustroju komunistycznego w PRL-u. Byli to ludzie bez wykształcenia jednak osadzano nimi najważniejsze instytucje państwowe, a jak miał chociaż średnie, to zostawał lekarzem, sędzią, prokuratorem, architektem itd., pozostali jako oficerowie w wojsku i w służbie bezpieczeństwa. Dzisiaj głównie ich dzieci i wnuki dziedziczą te funkcje także w wymiarze sprawiedliwości.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here