Korwin-Mikke: Wieczny Lem. W wielu bibliotekach ludzi Zachodu był jedynym, polskim pisarzem

W 2006 roku zmarł Stanisław Lem. Jego prochy spoczęły na krakowskim Salwatorze – pożegnane mszą katolicką, choć Lem byl ateistą. Kościół postanowił jednak uczcić jeśli nie największego – to najważniejszego i najbardziej znanego w świecie polskiego pisarza. Jak można było urządzić katolicki pogrzeb Józefowi Piłsudskiemu – to czemu nie odprawić mszy żałobnej za Lema? Czci się Wielkość. Zmarł bowiem jedyny naprawdę znany i w Polsce, i za granicą, pisarz. W dodatku: pisarz elitarny. Nie tylko „znany” – ale czytany. Czytany – ale tak, że w umysłach czytelników COŚ zostawało. Bo po przeczytaniu np. pięciu tomów Jarosława Iwaszkiewicza zostaje tylko pytanie: „O co facetowi chodzi?”.

U Lema – wiadomo.

Dlatego w wielu bibliotekach ludzi Zachodu – cenionych intelektualistach – jedynym polskim pisarzem był Lem. Nie mówię o o intelektualistach lewicowych – mówię o ludziach normalnych. Ale politycznie znacznie ważniejszy był wpływ Lema na Wschodzie. Twierdzę, że gdyby nie Lem, nie byłoby zmian w Europie Wschodniej. Bo polityczne dzieła opozycji czytywała zazwyczaj opozycja – podczas gdy Lema czytali wszyscy: partyjni i bezpartyjni, wojsko i bezpieka, opozycja lewicowa – i prawicowa. I uczyli się od Niego, że o wszystkim decyduje człowiek, że rządy technokratów to szkodliwa ułuda, że największym wrogiem człowieka jest biurokracja…

Stanisław Lem jest też autorem najstraszliwszej anty-utopii, czyli „Powrotu z gwiazd”. Obraz stosunków na ziemi za paręset lat jest znacznie bardziej przerażający niż opisany przez Jerzego Orwella w „Roku 1984” lub Aldousa Huxleya „Nowym wspaniałym świecie” – porównać się z tym może tylko miniaturka braci Arkadiusza i Borysa Strugackich „Drugi najazd Marsjan”. Przerażający dlatego, że do zniewolenia ludzi i zniszczenia ludzkości użyto niewielkiej w końcu przemocy – i to, że właśnie jest to obecnie realizowane! Co ciekawe: Lem po latach źle oceniał tę bardzo prawicową i znakomitą książkę!

Podczas mej młodości byłem absolutnie przekonany, że Lem jest pisarzem strrraszliwie opozycyjnym. Z kręgami młodzieży z rodzin PZPRowskich po prostu nie miałem kontaktów! Ale oto pewnego razu, już w czasach bankrutującej „komuny”, zostałem – ku swojemu pełnemu zdumieniu – zaproszony do wygłoszenia odczytu dla młodych ZMS-owców. Zapłacili – ku memu jeszcze większemu zdumieniu – bardzo dobrze – a ku ostatecznemu zdumieniu (przywykłem, że jak „komuna”, to biurokracja, rachunki, faktury, poświadczenia) bez żadnych pokwitowań banknotami wyciągniętymi z ogromnych zwitków poupychanych w kieszeniach.

Po skrajnie anty-socjalistycznym (a jakże inaczej?) odczycie wywiązała się mocno zakrapiana dyskusja – z której wynikło, że oni wszyscy znają i uwielbiają Lema – a ponieważ Mistrz Lem w „Dialogach” (czy w „Summa Technologiae” – już nie pamiętam…) przemycił przez cenzurę zdanie, że socjalizm nie ma szans na zwycięstwo z kapitalizmem – to oni chcą zmienić socjalizm na kapitalizm. To, co potem oni (czy ich starsi koledzy) zrobili, to inna sprawa – ale zaimponowali mi jako ludzie mówiący i myślący konkretnie i precyzyjnie.

CZYTAJ DALEJ

3 KOMENTARZE

  1. Wkrótce odwiedzę znowu jego grób. Na płycie z piaskowca pozostawię zapalony lampion. Stanie obok wielu kamyków – tak Żydzi czczą swoich zmarłych. Nie tak jak my ogniem, ale kamykami układanymi na grobie. Lem nazywał się naprawdę Lehm…

  2. Starzy ludzie tak mają. Mózg się lasuje i jego urojenia przyjmują za prawdę, której nie trzeba udowadniać. Lem i korwin to tylko dwa spośród ogromnej rzeszy dowodów na to. Nie znaczy to, że Lem był słabym pisarzem, bo nie był. Spośród SF moim zdaniem był zdecydowanie najlepszy, zresztą jakoś wolę SF naszą i rosyjską/radziecką od tej z zachodu. Co do Dukaja to mnie on męczy formą, ale audiobook Inne pieśni był super. Tylko ta książka to taka przygodowo-sensacyjna jest a nie żaden traktat jak mądrale piszą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here