Ziemia śląska nie miała szczęścia do „opiekunów”. Od wieków Niemcy wywoziły ze Śląska bogactwa naturalne.
Przypomnijmy, że głównym argumentem w Komisji Trójstronnej po I wojnie światowej za przyznaniem Śląska Niemcom było to, że Niemcy spłacą reparacje wojenne śląskim węgłem.

Dokładnie to samo robili ze Śląskiem Polacy. Reżim sanacyjny brutalnie zdławił samorządność Górnego Śląska (który miał nawet własny autonomiczny Sejm!), a bohatera walki o polskość Śląska, wieloletniego posła ziemi śląskiej do parlamentu Niemiec, Wojciecha Korfantego, opluł i wsadził do twierdzy brzeskiej!

W tym stanie rzeczy trudno się dziwić, że Ślązacy czuli się – i czują – jak ludzie obcy we własnym kraju. Przed kilku laty powstał więc Ruch Autonomii Śląska, domagający się, by o sprawach Śląska decydowali Ślązacy. Jest to oczywiście zgodne z programem UPR, domagającym się całkowitej autonomii gospodarczej poszczególnych Ziem – a także pełnej autonomii (ale dopiero po wzmocnieniu państwa!). RAŚ ma podobne postulaty – i nawet wpisane do statutu, że może występować tylko we współpracy z UPR! Nic więc dziwnego, że doszło do podpisania sojuszu wyborczego (nie obejmującego Zagłębia!) z Komitetem „UPR-Republikanie” (który obecnie, po wzmocnieniu licznymi innymi organizacjami, przyjął roboczą nazwę „UdR”).

Trzeba jednak pecha, że w walce o prawa Śląska część działaczy RAŚ postanowiła założyć Stowarzyszenie Ludności Narodowości Śląskiej – i akurat w tym samym czasie zostało ono zarejestrowane! Postanowienie to oprotestował wojewoda śląski – i musimy poczekać na odwołanie.

Trzeba jednak zdecydowanie powiedzieć, że taka zabawa staje się niebezpieczna. Pojawienie się na Śląsku nowej „narodowości” może spowodować nieprawdopodobne komplikacje. Również międzynarodowe.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here