Ubywa polskich śladów na Syberii i Dalekim Wschodzie. W kwietniu br. spłonął drewniany kościół katolicki we wsi Białystok na północny zachód od Tomska. Choć nie stanowił wielkiej budowli i nie był pomnikiem architektury, to jednak jego zniszczenie stanowi dla polskości na zachodniej Syberii ogromną stratę. Była to jedyna odbudowana, a raczej zrekonstruowana świątynia na Syberii Zachodniej, przypominająca o tym, że do rewolucji bolszewickiej w tym regionie Rosji działało ponad 20 parafii dysponujących takimi jak ta w Białymstoku świątyniami.

Białystok był jedną z wiosek założonych przez Polaków – przesiedleńców, głównie z okolic Siedlec, Białegostoku i Grodna. Miała ona charakter typowo polski, podobnie jak druga wieś – Połozowo. W kilku innych Polacy stanowili znaczący odsetek mieszkańców. Obok nich mieszkali, jak wynika z carskich dokumentów, Łatgalczycy – też katolicy. Przypuszczać jednak można, że też byli to Polacy, tyle że pochodzący z dawnych Inflant. Pierwsze próby budowy świątyni podjęto w 1902 roku. Ostatecznie budowę sfinalizowano w 1908 roku. Inwestycją kierowali miejscowi rolnicy – Franciszek Czy blis i Stanisław Jo cz. Świątynię zbudowano z cedru i modrzewia. Poświęcono 13 czerwca 1908 roku i nadano jej wezwanie św. Antoniego Padewskiego. Obok kościółka zbudowano plebanię, mającą siedem pokoi, a wraz z nią towarzyszące budynki gospodarcze. Na świątynię i jej zaplecze składali się oczywiście wszyscy. Każda dusza w miejscowości, jak wynika z dokumentów, była „obłożona pięcio rublowym podatkiem”. W tym czasie nie była to mała suma.

Świątynia górowała nad okolicą, a jej krzyż nadawał katolicki stygmat. Dzięki świątyni osiedle się rozrastało i w 1916 roku liczyło 95 gospodarstw z 516 mieszkańcami, stając się jednym z najliczniejszych w nowo aleksandrowskiej gminie. Po podpisaniu traktatu ryskiego 20 rodzin wróciło do Polski. Reszta pozostała, nie zdając sobie sprawy, że spadną na nią represje. Te zaś zaczęły się bardzo szybko! Już w 1919 roku zaczęły się pierwsze aresztowania i prześladowania księży.

Zamieniony w stodołę

Gdy w latach 1937-1938 we wsi zostali już tylko „wrogowie ludu”, niemal wszystkich polskich mężczyzn aresztowano, a następnie rozstrzelano. Kościół, którego nie miał kto bronić, został ograbiony, zdewastowany, a następnie zamieniony w spichlerz, a później w stodołę. Wiara nie została w miejscowości jednak wytępiona. Starsze kobiety chrzciły dzieci „z wody”, zbierały się na modlitwę w domach, śpiewały na pogrzebach. W 1957 roku dotarł do miejscowości potajemnie ksiądz katolicki, który ochrzcił kilka dziesięcioro dzieci, wyspowiadał staruszki i udzielił innych sakramentów. Odbyło się to w absolutnej tajemnicy i nikt nie zapamiętał, jak się on nazywał.

O budynku kościelnym wszyscy zapomnieli. Zostały z niego tylko ściany, które nie chciały się zawalić, bo wykonano je z bardzo dobrej jakości drewna. W końcu lat osiemdziesiątych, gdy Związek Sowiecki trzeszczał w szwach, zaczęto budować w Białymstoku nowy dom kultury i przeszkadzające w robotach ściany „starej stodoły” chciano zepchnąć spychaczem! Wtedy nagle przypomniano sobie, że owe „ściany stodoły” to resztki kościoła. Nikt nie chciał ich ruszyć!

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here