W styczniu 1940 r. w Czortkowie nad Seretem grupa polskich konspiratorów usiłowała opanować zajęte 17 września 1939 r. przez Sowietów miasto. Do historii przeszło ono pod nazwą „powstania w Czortkowie”. Była to całkowita improwizacja, z którą Sowieci błyskawicznie sobie poradzili. W jego następstwie na miasto spadły straszliwe represje.

Czortków urzeka swym położeniem. Rozciąga się, bowiem w przepięknym głębokim jarze, który zmierzający do Dniestru Seret wyrzeźbił w swym dolnym biegu. Dzisiaj miasto nazywające się po ukraińsku Czortkiw stanowi stolicę rejonu i liczy 26 tys. mieszkańców. W porównaniu z okresem międzywojennym, Czortków niewiele jednak zwiększył liczbę ludności. Wówczas liczył 20 tys. mieszkańców. Współczesny Czortków ma jednak zasadniczo inny skład narodowościowy. Przed wojną żyło w nim 5,5 tys. Żydów, 4,5 tys. Ukraińców i 10 tys. Polaków.

Dziś dominują w nim Ukraińcy. Naszych rodaków żyje w nim tylko kilkuset. Na jego ulicach można jednak nadal usłyszeć język polski… Wciąż widać w nim również ślady polskiej spuścizny kulturowej, wyznaczającej jego ideową warstwę. Każdy gość wjeżdżający do niego od razu zauważa bryłę monumentalnego kościoła dominikanów, dominującego nad niską zabudową, nie ma wątpliwości, że należy on do łacińskiej kultury.

Za przynależność Czortkowa do II Rzeczypospolitej żołnierze polscy złożyli obfitą daninę krwi w czasie wojny polsko-ukraińskiej o Lwów i Galicję Wschodnią. W okresie międzywojennym Czortków był ważnym ośrodkiem administracyjnym na polskiej części Podola. Stanowił stolicę nadgranicznego powiatu, przez który przechodziły szlaki transportowe łączące Polskę z Rumunią.

W okresie międzywojennym miasto szybko się rozwijało. Powstawały w nim nowe instytucje, urzędy i szkoły. Kontynuowano w nim także tradycje Czortkowa jako „kresowej stanicy”. Odsłonięto w nim symboliczny „Grób Nieznanego Żołnierza”, a także pomnik obrońców Czortkowa z 1919 r. Kultywowaniu tradycji polskiego czynu zbrojnego sprzyjał fakt stacjonowania w mieście baonu należącego do Korpusu Ochrony Pogranicza. Strzegł on granicy na odcinku styku trzech państw: Polski, Rumunii i Związku Sowieckiego. Funkcjonowała przy nim ekspozytura Oddziału II Sztabu Generalnego, podległa Centrali Nr 3 we Lwowie, zajmująca się tzw. wywiadem przeciwdywersyjnym. Zwalczała ona działalność agentów nasyłanych na terytorium zachodniego Podola zza wschodniej granicy. We wrześniu 1939 r. czortkowskiej jednostce KOP przyszło osłaniać „korytarz” w rejonie pobliskich Zaleszczyk, przez który część elit  Rzeczypospolitej udawała się na emigrację do Rumunii. Było to ostatnie zadanie Czortkowa jako polskiej kresowej stanicy, którą pełnił od czasów Zygmunta III Wazy, broniąc ojczystych rubieży przed zagonami Tatarów i Turków. Położona w głębokim jarze Seretu, wpadającego do Dniestru była silną warownią odpierającą liczne ataki.

WIĘZIENIE ZAPEŁNIŁO SIĘ BŁYSKAWICZNIE

Podobną rolę, tyle że duchową odgrywał klasztor dominikanów, który był nie tylko ośrodkiem życia religijnego, emanującego na całą okolicę, ale także centrum patriotycznym. Adresował on swoją działalność do inteligencji, stowarzyszeń młodzieżowych i żołnierzy KOP-u. Kres jego działalności położyło wkroczenie do Czortkowa wojsk sowieckich. Nowi gospodarze od razu zakazali zakonnikom wstępu do szkół. Odebrano im wszystkie grunty ziemskie i gospodarcze zaplecze. Zarekwirowano praktycznie cały klasztor, zmuszając do gnieżdżenia się w kilku celach.

Prześladowania nie ominęły również ludności cywilnej Czortkowa. Funkcjonariusze NKWD doskonale zdawali sobie sprawę, jaką rolę odgrywał Czortków w systemie ochrony granicy Rzeczypospolitej. Miejscowe więzienie błyskawicznie się zapełniło. Z zachowanych dokumentów wynika, że w tym przewidzianym na 275 osób obiekcie było po kilku miesiącach zatrzymanych ponad 1200 osób. Pierwsze represje nie zastraszyły jednak czortkowskich Polaków. W styczniu 1940r. w rocznicę Powstania Styczniowego podjęli akcję zbrojną, która do historii przeszła pod nazwą „Powstania Czortkowskiego”.

Jego autorami była organizacja, która powstałą już w październiku 1939 r. i nosiła nazwę Stronnictwa Narodowego. Zakładało ono walkę z wrogiem i sabotaż. Założyli ją Tadeusz Bańkowski, Henryk Kamiński i Heweliusz Malawski. Nie miała ona związków ze ZWZ-em. Funkcjonowała ona, jak wynika ze „ specjalnego meldunku Iwana Sierowa i Wsiewołoda Mierkułowa dla Ławrientija Berii dotyczącego wyników śledztwa w sprawie zbrojnego wystąpienia w Czortkowie” z winy NKWD, które w niedostateczny sposób kontrolowało miasto. „Działalność agenturalną powiatowego oddziału NKWD zorganizowano w sposób niezadowalający , siatka informatorów jest nieliczna, z większością utracono kontakt”- stwierdzili oni w swym raporcie. Gdyby nie zachowane dokumenty i opublikowane w 3. tomie nieznanych dokumentów z archiwum służb specjalnych zatytułowanych „Polskie Podziemie 1939-1941. Od Wołynia do Pokucia” można by uznać, , że całe powstanie zostało sprowokowane przez NKWD dla wyłapania polskich konspiratorów. Przypominało bowiem dziecinadę pomieszaną z maskaradą. Dokumenty NKWD przeczą temu jednak. Sprawą interesował się sam Beria, a do Tarnopola skierowano specjalną grupę operacyjną, mającą przeprowadzić w sprawie śledztwa. Beria przedstawił raport.

Nieudolni konspiratorzy spotykali się w willi u państwa Wasilewskich na ul. Grunwaldzkiej 6. Wciągnęli do konspiracji także gospodarzy- rodzeństwo Aleksandrę i Kazimierza Wasilewskich. Ścisłe kierownictwo organizacji spotykało się w mieszkaniu Heweliusza Malawskiego, zwanego „Gizkiem”, z zawodu technika dentystycznego. W skład kierownictwa wchodziło też dwóch oficerów, którzy przybyli z zewnątrz, których nazwisk nie ustalono, bo zdołali uciec.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here