bnaczelny dowodca UPA ludobójca Roman Szuchewycz fot. domena publiczna

Głównym celem OUN-UPA w Polsce południowo-wschodniej w latach 1945-1947, na tzw. Zakerzoniu, była nie obrona ludności ukraińskiej, ale propagowanie swojego istnienia i podjętej walki zbrojnej z reżimem komunistycznym w ZSRR. Samo kierownictwo OUN przyznawało, że utworzony w Polsce tzw. Kraj Zakerzoński miał być swoistym „oknem na świat”.

Potwierdza to relacja Modesta Ripeckiego („Horysław”), referenta Służby Bezpieczeństwa w nadrejonie „Beskid”. Według niego, będący przejazdem przez tzw. Zakerzonie dwaj wysocy działacze OUN-UPA (D. Majiwski i D. Hrycaj) mieli powiedzieć, że „okoliczności walki UPA na terytorium Zakerzonia są różne od warunków działania oddziałów UPA [w ZSRR].

Przez Kraj Zakerzoński można wiele rozpowszechnić na świat zachodni, [podczas gdy] w tym samym czasie to, co dzieje się na terytorium ZSRR, było tajemnicą przed Zachodem. Zadaniem oddziałów UPA na Zakerzoniu jest przerwanie żelaznej kurtyny i zaświadczenie przed światem, iż naród ukraiński stoi na stanowisku walki przeciwko okupacji bolszewickiej. Do tego potrzebne jest, aby na Zakerzoniu działały aktywnie najlepsze oddziały zbrojne UPA”.

Dowództwo OUN-UPA, polecając intensyfikację działań podległych mu oddziałów na Zakerzoniu, ograniczało równocześnie ich działalność na Ukrainie. Jeszcze w sierpniu 1945 roku podjęło decyzję o rozformowaniu oddziałów UPA na szczeblu kurenia (pododdziału odpowiadającego wielkością samodzielnemu batalionowi) i podporządkowaniu „leśnej armii” terenowym strukturom OUN – frakcji banderowskiej.

Jego rozkaz nie doszedł do wszystkich, wskutek czego podczas tzw. blokady zimowej oddziały OUN-UPA poniosły ciężkie straty. W jej trakcie – jak pisze Władysław Filar – do każdego miasta, miasteczka i wsi w rejonach działań UPA weszły wojska NKWD wraz z mobilnymi oddziałami specjalnymi z zadaniem oczyszczenia lasów. Oddziały UPA pozbawione dostępu do miejscowości, a zatem ciepłych kwater i żywności, zmuszone zostały do prowadzenia walki w warunkach panującej ostrej zimy. Poniosły ciężkie straty, sięgające 40 proc. stanu osobowego. Mark Sołonin jest bardziej radykalny we wnioskach.

Pisze on, że „Nie ma cudów i już wiosną 1946 r. UPA została praktycznie całkowicie rozgromiona”. Z wnioskiem tym nie sposób się nie zgodzić, bo na jego poparcie podaje on dane zaczerpnięte z raportu NKWD, z którego wynikało, że w toku operacji zabito 111 tys., a aresztowano 251 tys. osób. Nie ma się co dziwić, że po takich stratach Szuchewycz rozwiązał w 1946 roku wszystkie oddziały, przekształcając je po demobilizacji w tzw. zaplecze zbrojne OUN. Inaczej rzecz się miała na tzw. Zakerzoniu, gdzie totalnej rozprawy z OUN-UPA nie przeprowadzono.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here