„Ostatni dyktator w Europie”, Alaksandr Łukaszenka, doświadczył ostatnio buntu podatników. Bunt ten, o ile będzie dalej trwał, może zagrozić polityce alternacji (alternance) prowadzonej przez Mińsk. Polega ona na pozornych koncesjach na polu praw człowieka, aby uzyskać ze strony Zachodu wymierne korzyści dla rządzących Białorusią postkomunistów, którzy następnie wracają do cyklu represji i antyzachodniej retoryki, aż ponownie uznają, że potrzebują zachodniej pomocy, aby mogli utrzymać się u władzy. Taki jest również kontekst ostatniego cyklu liberalizacja-represja.

W kwietniu 2015 roku Łukaszenka wprowadził „podatek od pasożytów”. W lutym br. prawo weszło w życie. Bezrobotni muszą płacić ponad 800 zł rocznie na ubezpieczenie społeczne. Wybuchły demonstracje w kilkunastu miastach. Przychodziło po kilkaset osób w każdym miejscu, czyli jak na białoruskie stosunki całkiem dużo. „Baćka” demonstracje rozpędził, przywódców wyaresztował i na razie jest raczej cicho. Jednocześnie zawiesił ściąganie podatku na rok.

Na razie represje są stosunkowo łagodne. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze – opozycja w sensie zorganizowanym nie istnieje. Po drugie – nie ma co tworzyć męczenników zbyt brutalnymi metodami. Po trzecie – opozycjoniści nie mają zbyt wielu zwolenników wśród zsowietyzowanej i zatomizowanej ludności. A po czwarte i najważniejsze w tym momencie – Łukaszenka stąpa bardzo ostrożnie, bowiem odgrywa rolę otwartego na Zachód.

Podobnie dyktator zachowywał się między 2008 a 2010 rokiem, ale skończyło się na brutalnym rozbiciu wieców w 2011 roku. Teraz władca Mińska ma więcej do stracenia. W 2015 i 2016 roku wypuścił więźniów politycznych; mandatami zastąpił arbitralne aresztowania dysydentów; przeprowadził bez przemocy „demokratyczne” wybory, które zalegitymizowały ponownie jego prezydenturę; oraz – po raz pierwszy od dwudziestu lat – wyznaczył dwie swoje przeciwniczki, Hannę Kanapatską i Alenę Anisimą, do łże-parlamentu. W rezultacie Unia Europejska zniosła prawie wszystkie sankcje nałożone na Białoruś w 2004 roku. Naturalnie nie wynikła z tego żadna wolność, ale tajna policja przestała traktować pokojowe zgromadzenia jako akty terrorystyczne, co przecież miało miejsce choćby podczas protestów w 2006 roku.

Jasne jest, że tzw. liberalizacja jest na pokaz, bo przynosi wymierne korzyści. Dobre stosunki gospodarcze z Zachodem mają poprawić stopę życiową ludności; zachodnie inwestycje mają stworzyć miejsca pracy dla tubylców. Łukaszenka jeszcze nie jest gotowy zakończyć cykl „liberalizacyjny” i przejść do pełnych represji w kraju, a pogróżek zimnowojennych w stosunku do UE i USA. Jeszcze nie jest to konieczne.

Między represją a liberalizacją

Generalnie dyktator oscyluje między represjami a liberalizacją w kraju. W stosunku do zagranicy albo przymila się, albo odcina od wielkich potęg, rozgrywając rozmaite gry z postsowieckimi państwami-spadkobiercami. To wymaga od Łukaszenki wielkiej elastyczności. Prezydent polega na swych zdolnościach do uprawiania dialektyki marksistowsko-leninowskiej bez pętania się ideologią. Jest po prostu wyrafinowanym postkomunistą. Jest bezwzględnym pragmatykiem. Tańczy tak, jak mu wygodnie, zgodnie z zasadą alternacji. Koncepcja ta pochodzi ze starego nazewnictwa kremlinologów.

CZYTAJ DALEJ

3 KOMENTARZE

  1. Podatki o wiele mniejszew iz w Polsce. Nikt nie siedzi w wiezieniu , za to ze pomyli sie w wacie o kilka zl na swoja niekorzysc. Stada litwonow rzyjezdzaja na Bialorus na zakupy wzbogacajac w ten sposob jego mieszkancow, 60% wiezniow pracuje.

    Jak na panstwo bez dostepu do morz, nedznymi glebami, brakiem bogactw naturalnych, skoarzonym radiologicznie (proby min atomowych pod koniec lat 60 tych, z nieprzyjaznymi sasiadami (rosja, Polska) to cud , ze tak dobrze prosperuja.

    Jestem zdania ze Lukaszenka bylby dobrym wladca Polski.

    • „nieprzyjaznymi sasiadami (rosja, Polska)” – co Ty gościu opowiadasz ? Polska nieprzyjazna ?
      Zaledwie 3 lata temu na Białorusi obchodzono rocznicę wspólnego zwycięstwa Litewsko-Polskiego pod Orszą w 1514 roku, gdzie Moskaliki zostali ….ROZGORMIENI !
      O dziwo będący wtedy u władzy NIErządnicy z PO+PSL ani nie zdołali zająknąć się na temat tego
      NASZEGO WSPÓLNEGO ZWYCIĘSTWA ! Czyżby bardziej bali się Putina niż Łukaszenko ?
      Polska nie ma żadnej poważniejszej zadry z państwem ze stolicą w Mińsku – spadkobiercy Wlk. Księstwa Litewskiego !
      Moskale i owszem, odkąd sukinsyn Iwan ubzdurał sobie, że „będzie zbierał wszelkie ziemie ruskie”.
      Tak je zaczął z(A)bierać, że mieliśmy z moskalami ok 20 wojen !
      Średnio więc co 25 lat mieliśmy wojny z Moskalami przez ok 500 lat !
      Ile razy Moskale palili Pragę, Wilno, Orszę , Smoleńsk, Mohylew i inne miasta w Rzeczypospolitey ?
      Ile ukradli rowerów, książek ile spalili domostw i nagwałcili kobiet ?!
      Ja tylko dziwię się dlaczego jeszcze, żaden z historyków z Polski nie napisał jeszcze księgi pt. np.:
      ” 500 lat wojen z Rosja”
      By pokazać historie konfliktów, zaborczość moskali, perfidię , zakłamanie , zrywanie przez obłudników „wieczystych traktatów pokojowych ” i ustawiczne napaści „w celu ochrony ludności rosyjskojęzycznej” – że po 1660 NIE ŻYŁA POŁOWA LUDNOŚCI Wlk. Księstwa Litewskiego !
      To taka ichniejsza , moskalska 17-to wieczna „braterska pomoc dla bratniego narodu słowiańskiego” Litwy i Rzeczypospolitey?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here