Ostatnio w naszym seminarium o Rosji dyskutowaliśmy o II wojnie światowej na Kresach. Jeden ze studentów, ofi cer sił specjalnych, pokręcił głową ze zdumieniem i powiedział, że „tyle tam narodów, a nas o tym raczej nie uczą. To ma być wszystko Rosja. Zresztą nie nauczyli nas właściwie nic o ludach, na które się mieliśmy natknąć, jak nas wysyłali do Iraku i Afganistanu”. Niestety to prawda. Jakiś miesiąc temu inny absolwent naszej uczelni, kapitan piechoty, napisał do mnie z prośbą o krótką bibliografi ę dziejów Afganistanu. Właśnie tam służy. Poskarżył się, że jego batalionowy szef wywiadu wojskowego mówi mu, że „zna się tylko na tym, co mu komputer powie”. Oprócz bibliografi i wysłałem mu informacje uzyskane od innego naszego studenta, który jako cywilny kontraktor w ramach tzw. Human Terrain Project do niedawna penetrował prowincje Paktia i Chost, koncentrując się na klanach Zadran i Mangal. Pisał mi: „opublikowałem raport do użytku wewnętrznego dla wojska i wydaje się, że wiedza o takich sprawach się upowszechnia”.

Potwierdziła to w pewnym sensie studentka, specjalistka od logistyki w stopniu majora, która opowiadała o nieformalnych układach z miejscowymi. Od 10 do 30% towarów znika z ciężarówek w formie łapówek, ale transporty przechodzą nawet w czasie największego natężenia walk. Trzeba tylko rozumieć kulturę tubylców. A taka mikrowiedza pochodzi z głównie z doświadczenia bezpośredniego.
Wątpię, aby takie rzeczy były udostępniane polskim sojusznikom, a więc może kilka słów się należy. Ogólnie wygląda na to, że prezydent Barack Obama zrezygnował ze stworzenia demokracji zachodniej w Afganistanie. Chciałby się wycofać, ale najpierw ma zamiar ustabilizować kraj, wzmocnić jego instytucje wojskowe i cywilne. Szkopuł w tym, że Afganistan przyczynił się do destabilizacji Pakistanu. I to jest potencjalnie dużo bardziej groźne dla regionu, a może nawet dla świata.

I tutaj najbardziej przydaje się znajomość geografii, historii, kultury i etnografi i. Na terytorium Afganistanu, Pakistanu, a częściowo także Iranu mamy do czynienia z ludem mówiącym językiem pasztu – z Pasztunami. Większość z nich nie uznaje granicy, którą ustanowili Brytyjczycy w XIX wieku. Po stronie pakistańskiej leżą tzw. Tereny Klanowe Zarządzane Federalnie (Federally Administered Tribal Areas – FATA); Graniczna Prowincja Północno-Zachodnia (North-Western Frontier Province – NWFP) oraz Beludżystan. FATA rządzi się swoimi prawami zwyczajowymi (oprócz odgórnie stosowanego starego brytyjskiego prawa o pokoju i porządku), a pieczę nad każdą FATA sprawuje – nominalnie przynajmniej – pełnomocnik prezydenta Pakistanu. FATA dzieli się na sześć obszarów granicznych (frontier regions) oraz siedem obszarów rządowych (agencies). NWFP i Beludżystan mają wybieralne zgromadzenie ludowe oraz gubernatora wyznaczonego przez prezydenta republiki. Obowiązują prawa państwowe, przynajmniej nominalnie. Im dziksza okolica, tym bliżej do warunków obowiązujących w FATA.

To właśnie na poziomie lokalnym zderzają się, nieraz krwawo, koncepcje rozmaitych elit, instytucji, klanów i plemion. Zacznijmy od góry. Od uzyskania niepodległości w 1947 roku Pakistan rzadko bywał demokracją. Rządy cywilne, zwykle naznaczone korupcją i chaosem, przerywała armia zamachami stanu, po których rządzili wojskowi (1958-1972, 1977-1988, 1999-2008). Ogólnie cywile należący do elity politycznoprzedsiębiorczej często wywodzą się z historycznej elity wielkich posiadaczy ziemskich. Wojskowi wzorują się na tureckim kemalizmie, specyfi cznej formie narodowego bolszewizmu, chociaż taktycznie również flirtują z religią muzułmańską. W końcu ofi cjalna nazwa kraju to Islamska Republika Pakistanu. Śmietanka cywilnej i wojskowej elity zwykle studiuje na najlepszych uczelniach Wielkiej Brytanii.

Od ostatniego rozdania kart cywile są górą. W lutym 2008 roku wybory wygrali socjaliści z Pakistańskiej Partii Ludowej, którzy utworzyli koalicję z religijną Pakistańską Ligą Muzułmańską i innymi grupami islamskimi. PPL to front rodu Bhutto, rdzennych Sindhi. PLM to głównie Pendżabowie. Obie partie są skłócone, a zjednoczyły się tylko przeciw wojsku. W sierpniu 2008 roku z prezydentury zrezygnował wojskowy dyktator, generał Pervez Musharraf. Siłą inercji lud wybrał Asifa Alego Zardariego, męża zamordowanej w grudniu 2007 roku Benazir Bhutto, córki powieszonego przez wojsko byłego premiera Zulfi kara Alego Bhutto. Zardari jest uznawany za niezdarnego i skorumpowanego.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here