Z apaszką pod szyją. Uniesione brwi, czasami wyżej niż wydawało się to możliwe, szczególnie gdy mówił o rzeczach dla niego oczywistych, a dla innych niejasnych. Albo kiedy reagował na dziwolągi, które w życiu doświadczył. Zmęczone oczy, przez które przebiegała jakby iskra, od czasu do czasu, szczególnie gdy w towarzystwie pojawiła się piękna Pani. Rozumiał sztukę, był estetą i arystokratą ducha. Jego nowojorski dom, pełen antyków, był jak muzeum. Jednocześnie miał coś ze szlacheckiego uparciucha – jak coś mu leżało na sercu, nie popuścił. Wykłócał się, wystukiwał, procesował do upadłego. Nigdy się nie poddawał. Znałem go telefonicznie i korespondencyjnie od jakiegoś czasu. (źródło: Najwyższy Czas! r. 2005)

Kontaktowaliśmy się w sprawie kilku rzeczy, które nam obu leżały na sercach. Załatwił nawet w Fundacji Kościuszkowskiej stypendium dla jednego z moich studentów, aby ten zbadał udział narodowców w Powstaniu Warszawskim. Spotkaliśmy się dopiero, jak wybuchła sprawa Jedwabnego. Było to w Georgetown University, na konferencji zorganizowanej przez Polski Instytut Naukowy w Ameryce. Siedział na wózku inwalidzkim z podczepioną butlą tlenową i uśmiechając się, flirtował ze śliczną dwudziestokilkuletnią blondynką z Florydy. Gdy ta odeszła, odwrócił się do mnie, przywitał i spytał, ile czasu zajęły mi studia.

– Bardzo długo – odparłem – bo dziewczyny mi przeszkadzały. – Mnie też – ucieszył się – bo ganiałem za pannami. W tej chwili podeszła do nas Jego małżonka Debora. Przedstawił ją: -To miłość mego życia. Ale zbyt wiele lat zajęło mi, abym sobie to uzmysłowił.

Jan Moor („Jankowski”) urodził się w 1924 r. w rodzinie inteligenckiej w Częstochowie. Rodzina ojca, z zawodu inżyniera architekta, wywodziła się z habsburskich urzędników, którzy się spolonizowali. O matce wiadomo, że była pianistką. Przynajmniej jedno źródło izraelskie twierdzi, że Jan Moor był „uchodźcą żydowskim” (Israel Gutman [red.], „The Encyclopedia of the Righteous Among the Nations: Rescuers of Jews during the Holocaust”, vol. 4: „Poland”, part I, red. Sara Bender i Shmuel Krakowski [Jerusalem: Yad Vashem, 2004], s. 441). Niektórzy jego znajomi uważają to za prawdopodobne, przynajmniej jeden z jego przyjaciół z dzieciństwa Janusz Bełza, uważa, że to pomyłka.

Ale takie rozważania to nieporozumienie. W końcu sam Jan Moor Jankowski deklarował się jako Polak i katolik. Kiedyś mi powiedział, że „w USA jest naturalne, że ogólnie nie ma przewagi jednej religii nad innymi. Założyciele tego kraju chcieli tylko, żeby był on chrześcijański. Już tak zresztą nie jest. Ale Polska jest krajem katolickim na wskroś; jest to częścią jej charakteru narodowego i po prostu nie można pozwolić, aby było inaczej”.

Przygody Jana Moora w czasie drugiej wojny światowej mogą wywołać zawrót głowy. Sypał barykady podczas oblężenia stolicy we wrześniu 1939 r. Uciekł z rodzinnej Częstochowy po aresztowaniu ojca przez gestapo w 1942 r. Zmarła też i wtedy jego matka. Dotarł do Warszawy. Ukrywał się u Heleny Lange. Tam spotkał kilku ukrywających się Źydów, a w tym Anetkę Kon i jej matkę Marusię Rajkis-Kon oraz poznał się z konspiratorami ze skrajnie nacjonalistycznego Miecza i Pługa (MiP), znajomymi syna Heleny i Zygmunta, który w 1944 r. poległ w Powstaniu Warszawskim, rzekomo jako członek RPPS.

CZYTAJ DALEJ

1 KOMENTARZ

  1. Rzezi Pragi nie było podczas Powstania Warszawskiego. Była ewakuacja części ludności przez most Kierbedzia, Mariensztat (Bednarską), Krakowskie Przemieście, Ogród Saski, Elektoralną i Chłodną na Wolę. Była rzeź Woli. Była rzeź Pragi, ale to w 1794 r. przez rosyjskie wojska Suworowa, część ludności, głównie żydowskiej wykupił Szmul Zbytkower (protoplasta Bergsonów), faktor armii carskiej. Podówczas (XVIII w.) ludność żydowska mogła się osiedlać tylko na Pradze, gdyż ta formalnie nie należała do Warszawy. Żydom od 1526 r. nie wolno było osiedlać się w Warszawie, na mocy przywileju „de non tolerandis judeis”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here