fot. Flickr, C.C.2.0

Mieliśmy w University of California w Berkeley całą masę postaci ekscentrycznych. Na przykład pamiętam parę lesbijek, kobiet pod pięćdziesiątkę, które paradowały półnagie – od pasa wzwyż. To swoisty manifest feministyczny, bo – jak twierdziły – chłopcy bez podkoszulek nikogo nie dziwili. Paradują do dziś. Był też „nagi facet” (naked guy) – student, który zdecydował się przychodzić na zajęcia rozebrany do rosołu. Według niego, nagość to wyraz wolności słowa. Trwało to semestr czy dwa, aż prawnicy uniwersyteccy wydumali, że student ten naruszył obowiązujące przepisy higeniczne. Siadając gołym tyłkiem na krzesło w auli wykładowej, narażał innych na choroby. Nie dawał gwarancji bowiem, że podtarł się wystarczająco dokładnie. Higiena zwyciężyła nad wolnością słowa. Ale to był tylko przypadek.

Święci bowiem triumfy inny dziwak z Berkeley, mimo że stanowi on większe zagrożenie dla zdrowia. Wyróżniał się z tłumu palącymi oczyma i łysą głową. Czarna kurtka skórzana z nabitymi ćwiekami z dala reklamowała jego preferencje: sadomasochizm homoseksualny. Lubił kluby dla kochających ból. Zabierał tam swoich studentów. Kopulował z nimi, mimo że wiedział, iż jest chory na AIDS. Wnet umarł, wierny swojej moralnie relatywistycznej filozofii.

Michał Foucault, bo to o niego chodzi, był wizytującym profesorem z Francji. Foucault zasłużył sobie na Berkeley jako twórca nowej teorii władzy (power) oraz nowej kategorii prześladowanych (oppressed). Jest to teoria spiskowa seksualności. Chodzi o kontrolę. Ofiarą jej pada całe społeczeństwo, które wtłacza się w sztywne ramy seksualności. Najbardziej cierpią naturalnie ekscentrycy seksualni.

Według terii Foucaulta, każda władza tajemnie stosuje wyrafinowaną politykę seksualną, aby uzyskać pożądane zachowanie w sferze seksualności, a ludzie nie mają pojęcia, że zachowują się zgodnie z instrukcjami odgórnymi. Czasami nawet wydaje się niektórym jednostkom, że zachowując się w pewien seksualny sposób, buntują się przeciw prześladowaniom (oppression). W rzeczywistości są manipulowani. Bowiem władza i seksualność to subtelna gra wielowątkowych i wielorodnych czynników, które zrozumieć mogą tylko wtajemniczeni, naturalnie pod batutą Foucalta.

Słowo o metodologii. Myśliciel ten epatuje gnozą, sekretną wiedzą. Po manichejsku zestawia układy dualistyczne, podszywając je natychmiast moralnym relatywizmem. Na przykład, porównuje (wręcz zrównuje) spowiedź (confession) w Kościele katolickim z wymuszonymi zeznaniami (confession) przez tajną policję komunistyczną. Zawłaszcza koncepcje, słowa, symbole związane z kultem religijnym i wstawia je w swoje rozważania sekularne, szczególnie lubując się ich obecnością w opisach perwersji. Na przykład pisze o „wielkim kazaniu seksualnym”. Nie chodzi tutaj li tylko o obrazobórstwo czy profanację, ale o to, że stosując tradycyjną terminologię, łatwiej jest wciągnąć wychowanego w starej tradycji czytelnika, użyć wypracowany przez chrześcjaństwo kontekst intelektualny, symbolikę, aby przemycić swoje buntownicze treści.

Foucault lubi konstruować argumenty na zasadzie negacji. Opowiada, czym opisywane przez niego zjawiska nie są. Wstrzymuje się z definicją ostateczną, bowiem bezpośrednie narzucanie takowej byłoby „prześladowaniem”. Ale brak definicji to też definicja: moralnego relatywizmu. Każda definicja staje się wtedy dobra w zależności od potrzeb. Sztuczkę tę znamy z marksizmu-leninizmu. Foucault również w bardzo sprytny sposób dekonstruuje rzeczywistość, obnaża „zło,” wskazuje na jego źródła: Wiara, Tradycja, Rodzina, Patriotyzm, Własność Prywatna.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here