Logika kalifatu albo jej brak

W cywilizacji zachodniej – w odróżnieniu od wielu innych – posługujemy się rozumem. To jest stosujemy logikę, roztrząsamy rozmaite zjawiska i tematy, poddajemy je krytyce za pomocą dialektyki i innych sposobów badawczych. Odziedziczyliśmy ten system od Greków, czasami nawet wprost mówimy, że to metoda sokratyczna. Pomaga nam to pogodzić tradycję z wyzwaniami nowoczesności. Po prostu opierając się na tradycyjnym, sokratycznym systemie intelektualnym, analizujemy logocentrycznie nowe zjawiska i odpowiednio ustosunkowujemy się do nich.

Nie wszędzie tak jest. Na przykład w cywilizacji islamskiej flirt z logiką został brutalnie stłamszony jakieś tysiąc lat temu. W VII i VIII wieku po Chrystusie sfanatyzowane hordy arabskich koczowników w ciągu kilkudziesięciu lat podbiły cywilizacje wyższe: całkowicie cywilizację sasańską (perską), a częściowo cywilizację bizantyńską (wschodniochrześcijańską).

W obu wypadkach po kilku pokoleniach islamskie elity poczęły zaznajamiać się z dorobkiem intelektualnym podbitych kultur. Większość elit odrzuciła go. Upraszczając: główne zmagania miały miejsce między szkołą teologiczną mutazylitów a szkołą prawną aszarytów.

Spór o istotę islamu

Zaczęło się jednak od kłótni między kadarytami a dżabarytami. Ci pierwsi popierali wolną wolę – siłę, potęgę (quadar), a ci drudzy byli deterministami (Allahu al-Dżabbar – Allah przymuszacz/bóg jest wszechwładny). Nota bene kadarytów ciągnęło trochę w stronę predestynacji, ale mimo wszystko w pewien pokrętny sposób kierowali ją na prawo jednostki do wyboru. Dżabaryci zaprzeczali temu. Jeśli Allah jest wszechwładny, to wolna wola nie istnieje. Nie należy się dziwić, że w Koranie znajdują się sury popierające obie interpretacje.

Po pewnym czasie pozycję kadarytów wzmocniły elementy hellenistyczne, których najbardziej wysublimowanymi zwolennikami byli mutazylici. Oczarowani Grekami, starali się uczynić Platona i Arystotelesa kompatybilnymi z islamem. Zaiste była to karkołomna propozycja. Ale pozwalała ona na wprowadzenie metody sokratycznej do muzułmańskiego dyskursu intelektualnego, a co za tym idzie – przyswojenie naukowych zdobyczy innych cywilizacji.

Nie ma bowiem właściwie nauki bez rozumu i logiki. Aszaryci natomiast argumentowali, że spuścizna hellenistyczna nie ma nic wspólnego z islamem i należy ją odrzucić in toto. Wiara muzułmańska nie dopuszczała żadnych obcych naleciałości. Liczyły się tylko Koran i hadith, czyli opowieści o komentarzach i czynach Mahometa.

Najgwałtowniejsza bitwa rozgorzała na temat istoty Koranu. Opisuje to mój znajomy, konserwatywny katolik, ambasador Robert R. Reilly, w przenikliwej pracy „The Closing of the Muslim Mind: How Intellectual Suicide Created the Modern Islamist Crisis” (ISI Books, Wilmington, DE, 2010). Mutazylici twierdzili, że Koran został stworzony. Aszaryci byli przekonani, że Koran nigdy nie był stworzony, a istniał od zawsze w niebie, wyryty na tablicach po arabsku.

Mutazylici tłumaczyli, że takie twierdzenie zakrawa na politeizm, bowiem Allah i Koran nie mogli koegzystować równolegle bez związku i przyczyny. Najpierw był Allah, a potem dał on Mahometowi objawienia, które zostały spisane jako Koran. Ponadto mutazylici uważali, że Allah jest dobrem, nie może więc nigdy czynić zła. Aszaryci oburzali się na to, twierdząc, że jest to kolejna herezja, bowiem nie można w jakikolwiek sposób ograniczać Allaha.

4 KOMENTARZE

  1. Czas reaktywować króla Sobieskiego i MacCarthyego – opierwszego by zlikwidował muzułmańską zarazę drugiego by zlikwidował neoliberalną marksistowską dzicz.

  2. Autor uprościł. Najbardziej bliską źródeł jest chyba szkoła malekicka. I 4 główne szkoły prawne są ortodoksyjne, a nie tylko hanbalicka.

  3. Amerykańskie służby dostarczają źródeł swojemu agentowi CHodakiewiczowi?
    A tekst jest właściwie prostacki, jak na profesora. I w komentarzu niewiele da się wyjaśnić.
    W tradycji umysłowej islamu można wyróżnić bodaj 4 epoki:
    – czas wpływów arabskich (do połowy 8 wieku-mniej więcej),
    – okres wpływów greckich, ale też perskich czy indyjskich (o tym autor nie wspomina-ale dla prostackiego umysłu chyba to wystarczy) aż do upadku Bagdadu (tutaj ja trochę upraszczam, ale komentarz wyczerpujący być nie może),
    -czasy panowania Turków,
    – rozwój wpływów europejskich.
    I ostatnie wpływy europejskie spowodowały faktyczne cofnięcie sie islamu pod względem umysłowym-wcześniej była powolna ewolucja).
    Autor w ogóle nie wspomina o tzw. renesansie islamu, który przypadł na X wiek.
    Ani o opinii Konecznego, który podał powody późniejszego zacofania. Kiepsko jak na profesora.

  4. Również brak jest odniesień do Al Ghazalego, Awerroes (a był awerroizm łaciński). Jakoś teksty o islamie, profesor traktuje „po łebkach”. Nie wiem, czy wynika to z własnej niewiedzy, czy z lekceważenia odbiorców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here