Palmyra. Świątynia Baalszamina wysadzona w powietrze w sierpniu 2015 r. przez dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego fot. Wikipedia CC 3.0 autor: Bernard Gagnon

Świat raz po raz obiegają wieści o aktach wandalizmu popełnianych przez kalifatystów na zabytkach historycznych. Wywodzi się to zjawisko ze swoistego pojmowania koncepcji grzechu oraz tego, co z grzechu powstało. W zasadzie wszystko właściwie może ekstremistom podpaść jako grzeszne. Dotyczy to wszystkiego, co powstaje poza islamem – wczoraj, dziś i jutro. A szczególnie odnosi się to do dżahilijji.

Dżahilijja to okres przed objawieniem się Mahometa jako proroka. Określenie to oznacza pogaństwo, wsteczność, okres przed oświeceniem. Wszystko było grzeszne przed rokiem zerowym (Anno Domini 622), czyli objawieniem Koranu przez anioła Gabriela, który był wysłańcem Allaha. Rok ten to dokładnie ucieczka czy migracja (hidżra) Mahometa z Mekki do Medyny.

Rozmaite współczesne ekstremalne sekty islamskie, szczególnie te wywodzące się z sunnizmu, na przykład salafici czy Bractwo Muzułmańskie, uważają, że również obecnie mamy do czynienia z dżahilijją, bowiem świat islamski jest pod dominacją Zachodu i jego systemu. Wszystko więc jest grzeszne, chyba że odpowiednia fatwa usprawiedliwi tolerancję jakiegoś zjawiska uznanego za niewystarczająco islamskie, nieislamskie, czy wręcz antyislamskie. Tymczasową tolerancję można naturalnie udawać, oczywiście zwykle z powodów pragmatycznych, na przykład stosować nieislamski internet do szerzenie propagandy kalifatystycznej.

Naturalnie niszczenie zabytków jest też potężną formą propagandy. Gdy Taliban zniszczył gigantyczne posągi Buddy w Bamiyan w marcu 2001 roku, był to nie tylko surowy islamski akt ikonoklazmu, ale również demonstracja siły i wyzwanie w stosunku do społeczności międzynarodowej. Ten akt wandalizmu pokazał zwolennikom Talibanu oraz wszelkich form fundamentalizmu, że można popełnić największe bezeceństwa, bo potęgi tego świata są po prostu bezsilne. Przynajmniej do czasu.

Wracajmy do Syrii i okolic. Przyjrzyjmy się na początku głównym sprawcom wandalizmów. Nie ma miejsca na pełną geografię polityczną milicji sunnickich w Syrii – ale zauważmy, że oprócz rozmaitych zbrojnych grup syryjskich i irackich, które wywodzą się z paradygmatu plemiennego, w syryjskiej wojnie domowej pojawili się potężni sunniccy gracze globalni. Mają oni swoje enklawy zarówno w Iraku, jak i w Libanie.

Najsilniejsze to Państwo Islamskie (ISIS) oraz Dżabhat al-Nusra (Front al-Nusra, którego pełna nazwa brzmi Front Poparcia Ludu Syrii). Dżabat al-Nusra to po prostu syryjska mutacja Al-Qaidy. Powstała w 2011 roku, a przewodzi jej Abu Muhammad al-Dżulani, nota bene wysłany do Syrii przez obecnego szefa ISIS Abu Bakr al-Baghdadiego – wtedy jeszcze w ramach wspólnego wysiłku pod sztandarem Al-Qaidy.

1 KOMENTARZ

  1. Amerykanie niszczą zabytki i starożytnych chrześcijan A Chodkiewicza to syjonistyczny agent wpływu że średnia wiedzą. Soros każe, Chodkiewicza napisze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here