Panamski alfabet, czyli kto trzyma pieniądze w tym podatkowym raju

Donoszą mi z Polski, że przynajmniej jeden związany z GRU oligarcha znalazł się na liście osób ukrywających swoje oszczędności w rajach podatkowych. Wyszło to wszystko na jaw w formie ponad 11 milionów dokumentów zwanych „papierami panamskimi”. Według oficjalnej wersji, targany dylematami moralnymi pracownik firmy doradczej Mossack Fonseca ujawnił wszystko niemieckim dziennikarzom. Takie rzeczy też się zdarzają.

Inni twierdzą, że za wszystkim stoi CIA, bowiem na liście nie było właściwie żadnych Amerykanów. Nie wiadomo, czy CIA miała w tej aferze udział, ale wśród ujawnionych dokumentów znajdują się dowody, że fundacja rodzinna Clintonów, a przynajmniej osoby z nią związane brały pieniądze od Kremla.

Stąd istnieje też teoria, że „papiery panamskie” to prowokacja FSB. Naturalnie wyszły na jaw machlojki rozmaitych totumfackich Kremla, ale sam Putin jest rzekomo czysty. Nie licząc oczywiście oskarżeń, że jego lokaje załatwili jego najulubieńszej małolacie fajne gniazdko w ekskluzywnym apartamencie.
W wielu miejscach na świecie ma miejsce awantura.

Spójrzmy alfabetycznie na rozmaite kraje; zajmiemy się tymi, gdzie skandal dotyczy prominentnych polityków.

W Angoli wpadł jako udziałowiec karaibskiej firmy postkomunistyczny minister energii (ropy) José Maria Botelho de Vasconcelos (uprzednio prezes OPEC).
Odkryto, że tajne konta na Karaibach ma król Arabii Saudyjskiej Salman. Naturalnie.

W Argentynie okazało się, że prezydent Mauricio Macri ma zagraniczne konta i związki z pewną firmą. Polityk twierdzi, że wcale nie jest jej udziałowcem. Trudno się tutaj dziwić. Macri pochodzi z bardzo zamożnej rodziny, która od dawna starała się uniknąć finansowych ciężarów nakładanych na przedsiębiorców przez rządzących krajem lewicowców.

W Azerbejdżanie umoczony jest prezydent Ilham Alijew oraz jego żona, jak również dzieci i siostra. Nie ma sprawy, bo nie ma wolnej prasy, a Azerowie są przyzwyczajeni do swych kleptokratów.

W Brazylii wpadł marszałek parlamentu Eduardo Cunha za związki z zagraniczną firmą. Ale to małe piwo, bo polityk ten tonie w ramach skandalu wokół państwowej firmy energetycznej Petrobras. A tonie w dobrym towarzystwie byłego prezydenta Luiza Inácio Luli da Silvy i obecnej prezydent Dilmy Rousseff. Aby było śmieszniej, stronnictwo, którym kierują ci marksistowscy multimilionerzy, nazywa się Partia Robotnicza.

2 KOMENTARZE

  1. Jak od dawna wiadomo że wszelkiej maści obrońcy ludu od socjalistów po komunistów za walkę o dobro tegoż ludu każą sobie obficie płacić(a i na boczku coś sobie ukręcą). A lud ciemny cieszy się że jednych się okrada aby im to dać i nie zauważa że też jest przy okazji mocno okradany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here