Rozważając sprawy przestrzeni kosmicznej, dochodzimy do wniosku, że w świecie anglosaskim zwykle rozważa się strategię z nią związaną przez pryzmat przemyśleń amerykańskiego admirała Alfreda Thayera Mahana, teoretyka potęgi morskiej z przełomu XIX i XX wieku: He who controls sea lanes of communication controls trade. He who controls trade controls the world. Zresztą w taki sam sposób wyrażał się kilkaset lat przedtem słynny angielski korsarz, Sir Walter Raleigh. Obaj też podkreślali konieczność kontrolowania strategicznych baz morskich i „wąskich gardeł” (chokepoints), takich jak na przykład Gibraltar. Chodziło o chronienie swojego handlu, a atakowanie handlu konkurencji.

Gdy Anglia budowała swoje imperium, jej konkurenci blokowali linie komunikacyjne oraz zajmowali bazy i „wąskie gardła”. Podobnie Brytyjczycy i Francuzi atakowali czy przynajmniej starali się ograniczać amerykański handel poprzez kontrolę nad oceanami. Jeden z moich studentów zauważył, że w podobny sposób postępował Związek Sowiecki w stosunku do USA w kosmosie. No bo orbity to linie komunikacyjne, Księżyc to główna baza strategiczna (albo może high ground – wzgórze strategiczne), a „bliższa” i „średnia” przestrzeń ponad stratosferą jest pełna „wąskich gardeł”, przy których można umieszczać orbitujące bazy. Post-Sowieci kontynuują strategię Kremla, choć na mniejszą skalę, lecz z podobną intencją blokowania transakcji handlowych. Przecież właściwie wszystko, co Amerykanie robią w przestrzeni kosmicznej, w jakimś stopniu odnosi się do wymiaru komercyjnego.

Trochę to koncepcyjnie naciągane, głównie dlatego, że priorytetem Sowietów nie był handel, lecz podbój militarny świata – bezpośredni czy przez rewolucje wewnętrzne – w celu zaprowadzenia socjalistycznej, czyli antyhandlowej ideologii. Jednak faktycznie nasza wyobraźnia jest zbyt uboga, abyśmy potrafili pojąć kosmos bez odnoszenia się do znanych nam zjawisk ziemskich. Może to jest takie konieczne „lustrzane oblicze” (mirror imaging), czyli próba wytłumaczenia zjawiska nieznanego przez analogię ze znajomym. Tak więc niech będzie Mahan w kosmosie.

Mahan twierdził, że kraje nadmorskie mają przewagę nad resztą, bowiem mogą rozwijać swoje zdolności żeglarskie, tworząc doki i porty jako bazy wyjściowe do ekspansji. Podobnie z infrastrukturą kosmiczną i rakietową. Większość z niej znajduje się albo w USA, albo w przestrzeni postsowieckiej (Rosja i Kazachstan). To dopiero początek wyścigu o dominację w kosmosie, ale jest jasne, że dwa kraje mają przewagę nad innymi w sensie infrastruktury. Idąc dalej analogią mahanowską, satelity niskiej orbity można przyrównać do wysp atlantyckich opanowanych przez wikingów, Portugalczyków i Hiszpanów, które stały się odskocznią do ekspansji imperialnej w następnych stuleciach. Satelity takie to zarazem bazy, jak i statki bliskiego zasięgu. A ich wysyp to logiczny krok w podboju kosmosu.

CZYTAJ DALEJ

2 KOMENTARZE

  1. W podręcznikach szkoly podstawowej: zaraz po odkryciu ameryki, przystąpiono do eksploracji tego kontynetu. Minęło 50 lat od lądowania na Księżycu, a nawet jednego zdjecia Ziemi z Księżyca nie mozna znaleźć w necie???

  2. „Jakoś” pan Marek Chodakiewicz , dziwnie nie zauważa , że Chińczycy już 10 lat temu zestrzelili (swojego) satelitę , by dać Amerykanom do zrozumienia „jeśli zaatakujecie , będziecie ślepi i głusi” , ostatnio skonstruowali działo laserowe niszczące satelity z ziemi . „Wypadki” zderzeń okrętów wojennych USA ze statkami handlowymi , to znowu technologia wyłączania elektroniki przeciwnika na mniejszym dystansie . Rosjanie też tym dysponują . Panie Marku , rozgrywka globalna odbywa się między Chinami i USA , którą to USA przegrywają . Zapewne Pan wie że USA przygotowują scenariusze lokalnych wojenek , destabilizacji , gdzie polscy patrioci podbudowani przemówieniem Trumpa , maja być wydani na rzeż .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here